czwartek, 31 stycznia 2013

2. Tydzień drugi.

Poniedziałek, spotykamy się z Cheryl w tym samym pokoju. Jest zadowolona, bo nikt z naszej grupy nie odpadł. Odpadł za to jeden chłopak od Simona i dziewczyna z grupy "powyżej 28".
- Dziewczyny, cieszę się, że spotykamy się w komplecie - powiedziała. - Ale teraz musimy sprawić, żeby zostało tak też po najbliższym występie. Tematem tego tygodnia jest... rock.
Nie jest źle. Przynajmniej mam pewność, że nie trafi mi się żaden badziew.
- Olivia, śpiewasz "Behind These Hazel Eyes" Kelly Clarkson... - twarz Olivii nie wykazała żadnych emocji, tylko pokiwała głową. - Beth, "Bring Me To Life" Evanescence - o nie, czemu ja nie dostałam tej piosenki... - Katie, "Crazy" Aerosmith - dziewczyna się skrzywiła. Serio? Jak można się krzywić na Aerosmith?! - Emma... "Livin On A Prayer" Bon Jovi - uśmiechnęłam się.
Po chwili weszłam do drugiego pokoju, gadać do kamery.
- Poprzedni tydzień... - zaczęłam - wow, to było coś. Polubiłam to. Tą adrenalinę, stres przed występem... Po pierwszej zwrotce nie miałam nawet już nóg z waty, po refrenie poczułam się całkiem pewnie, nawet pozwoliłam sobie na trochę spontanu, bo tego wskazywania na jurorów i "d-d-d-drink" nie było w planie. Ale Cheryl to polubiła i Kevin, nasz choreograf też - uśmiechnęłam się. - Co więcej! Nie mam twittera, ale Beth pokazała mi, że The Wanted napisali, że podobało im się - zaklaskałam sama sobie w ręce. - To było najlepsze, co kiedykolwiek mogłam przeczytać na swój temat. A jeśli chodzi o ten tydzień... Lubię moją piosenkę, to będzie coś innego niż "Glad You Came", ale tak samo dam z siebie wszystko, myślę, że dam radę. Żałuję, że nie gram na gitarze, bo można by było zrobić coś fajnego, ale ok, może za tydzień zagram na pianinie... Och i jeszcze jedno! Chciałabym zadedykować ten występ mojej mamie - uśmiechnęłam się do kamery. - To jedna z jej ulubionych piosenek... Chyba trochę się rozgadałam...
- Nie, jest dobrze.
Wróciłam do Cheryl i reszty dziewczyn, po mnie weszła Olivia.
- Podoba ci się piosenka w tym tygodniu? - spytała Cheryl.
- Tak, jestem zadowolona. To jedna z ulubionych mojej mamy, więc mam motywację, żeby zrobić, co w mojej mocy. Gdybym grała na gitarze, zagrałabym solo, ale gram na klawiszach, więc może w przyszłym tygodniu - wzruszyłam ramionami.
- Na pewno w końcu zagrasz, widzowie to lubią, więc damy ci szansę - uśmiechnęła się. - I widziałam tego tweeta The Wanted, mogę ci na 90% powiedzieć, że teraz jesteś ich faworytką.
- Cheryl, nie mów tak! Bo jeśli się okaże, że nie są, będę rozczarowana!
- Ja tam swoje wiem - machnęła ręką.
***
Nie mam w tym tygodniu prób tanecznych, więc mam tyle wolnego czasu, że sama nie wiem, co z nim zrobić. W środę zaciągnęłam Beth na schody, żeby nagrać vloga.
- Hej, to ja, Emma - pomachałam do kamery. - Wow, jesteśmy po pierwszym livie, a ja ciągle tu jestem, aż chce mi się śpiewać "I'm so excited and I just can't fight it..." Nie, nie jestem nienormalna, mam po prostu oryginalną osobowość. Piosenka, której tak się bałam, GYC, chyba nie poszło tak źle, co? Najbardziej jestem zadowolona z tej części "d-d-d-drink it if you can". To nie było planowane, spontan. Nie wiem, co na to Nathan z The Wanted, ale wejdę na twittera Beth, może coś napisał. O właśnie! Ktoś pytał mnie, czy mam twittera. Nie, nie mam. Ale możemy pójść na układ, założę konto na twitterze, jeśli przejdę do następnego odcinka. Sprytne, ha? Więc wysyłajcie smsy o treści 1, pod numer, którego nie pamiętam, albo dzwońcie na numer, którego też nie pamiętam. Ale przecież nie będziecie robić tego teraz, bo ... to bez sensu. A w tym tygodniu zaśpiewam... odlotową piosenkę. Coś innego niż "Glad You Came", ale będzie super. Mam nadzieję. Dobra, wasze pytania - wzięłam kartkę z podłogi do ręki. - Nie, nie mam chłopaka. Nie, nie mam twittera. Mieszkam w Birmingham. Oh, osobo, która podpisała się jako Nathan z The Wanted, dziękuję, miło mi, że ci się podobało, nieważne czy jesteś Nathanem czy nie. ak, jestem TWFanmily całym sercem. Właśnie, zapamiętajcie, Fanmily, nie family. Tam jest "n"! Tak więc jestem TWFanmily, aka Prisoner, jak kto woli. I wiecie co, jest w sumie śmiesznie dzięki temu, bo Beth - podeszłam, wzięłam kamerę i pokazałam na nią - jest Directioner. Widzicie, międzyfandomowa przyjaźń, można? Można! Uczcie się, hejterzy! Ale do czego zmierzam, Beth czasami, jak się zapomni, śpiewa sobie let's go crazy, crazy, crazy czy coś, co mnie siłą rzeczy wkurza, wtedy ja zaczynam sobie śpiewać you'll find us chasing the sun czy coś. I takim sposobem my dwie wkurzamy wszystkich innych - wzruszyłam ramionami. - Dobra, ostatnie pytanie na dzisiaj... - przyjechałam wzrokiem po kartce - niech będzie, znowu o The Wanted. Jaka jest moja ulubiona piosenka... Nie mam jednej ulubionej piosenki, ale na pewno Glad You Came, Chasing The Sun, Lie To Me, które nie jest singlem, nie wiem czemu, jest świetne! Weekend, jedna z najbardziej zboczonych piosenek! Dobra, starczy, bo ja bym tak mogła cały dzień. Do zobaczenia za tydzień, mam nadzieję, a wcześniej w niedzielę w XFactor. Paaa - pomachałam do kamery. - Dzięki, Beth - cmoknęłam ją w policzek.
- Nie bądź taka mądra, teraz nagrywamy mnie - podała mi kamerę i usiadła na moim miejscu.
Nastepnego dnia przyjechała Cheryl.
- Emma, występujesz w tych butach, pochodź w nich trochę.
Otworzyłam pudełko.
- Chcecie mnie zabić? - pokazałam buta do kamery. Nie wiem, po co to wszystko kręcą, mówią, że potem dają to Xtra Factor czy gdzieś. - Botki na takim obcasie?! Jak chcecie się mnie pozbyć, to nie głosujcie, ale nie zabijajcie!
- Będziesz rockową laską, musisz mieć odlotowe buty.
- Wiecie, co jest odlotowe? Conversy z nitami. A nie kilometrowe obcasy.  Zabiję się na tych butach... - wyszeptałam.
W sobotę mieliśmy próby w studiu. Cheryl instruowała mnie razem z Kevinem, który mówił mi, co mam robić na scenie. Może i tańczyć nie musiałam, ale nie mogę stać jak kołek na scenie.
- Emma, wszystko dobrze, tylko tak myślę - powiedział Kevin - żebyś, kiedy śpiewasz to wyciągnięte "livin on a prayer", stań w miejscu, rozstaw nogi tak na szerokość ramion i wyciągnij rękę.
- Mniej więcej tak: liiiviiin on a praaaaaayeeer? - zrobiłam, co mi kazał.
- Dokładnie! - klasnął w ręce. - Genialne, no nie Cheryl?
- Świetne! Emma, jesteś fenomenem, jakby wychodził z ciebie jakiś demon, kiedy występujesz. Nagle robisz się taka pewna siebie, a chwilę potem stajesz obok prowadzącego i na powrót jesteś taka skromna. Ludzie to pokochają - powiedziała z uznaniem.
- Mam nadzieję - powiedziałam czując, jak się czerwienię.
- Idź teraz do przymierzalni, stylistka dospasuje ci ciuchy na jutro.
Poszłam za kulisy i do garderoby.
- Cześć Emma - powiedziała stylistka, kiedy weszłam. - Cheryl dała ci buty?
- Tak. Chcecie mnie zabić.
- Dasz radę - uśmiechnęła się. - Do tego założysz te dżinsowe rurki, bluzkę tą z czaszką, leży za tobą i tą skórzaną kurtkę - podała mi ciuchy. - Idź teraz to przymierzyć.
Po chwili wróciłam ubrana.
- Wyglądasz świetnie. Do tego będziesz miała prawdopodobnie smoky eye i zakręcone włosy. Dobra, możesz wrócić do Cheryl.
Wróciłam na scenę.
- Chciałaś mnie widzieć?  - spytałam.
- Tak, teraz masz czas, żeby zaśpiewać piosenkę awaryjną. Zostawiasz tą samą, co w zeszłym tygodniu?
- Tak, Just Tonight The Pretty Reckless.
Dwie minuty później było po wszystkim.
- Cheryl?
- Tak?
- Tak sobie pomyślałam, że jeśli nie byłabym nominowana jutro to mogłabym popracować nad wersją tej piosenki na fortepian...
- I ty byś grała?
Pokiwałam twierdząco glowa.
- Tak, myślę, że to może się udać. Popracuj nad tym w przyszłym tygodniu. Nie bedziesz miała prób tanecznych, to będziesz miała trochę czasu.
- Dobra.
Niedziela. Od rana w studio. Próbujemy otwierającą piosenkę. Dzisiaj to We Will Rock You. Żeby pasowało tematycznie. Dalej nikt nie ma solo w openingu, tylko spiewamy partie grupami, refren wspólnie. A jeśli chodzi o gościa w odcinku... klasa albo i dwie wyżej od zeszłego tygodnia. Coldplay. Nawet mamy zdjęcie grupowe. Ledwie mnie na nim widać, ale to nic, jestem na jednym zdjęciu z Coldplay!
Niewiele czasu do live'a, siedzę w garderobie, makijażystka robi mi medialną tapetę.
- Lepiej szykuj się do zakładania twittera - mówi nagle.
- Słucham?
- Na pewno przejdziesz dalej, więc zakładasz twittera.
- Wolę nie zakładać niczego z góry - odpowiedziałam.
- Słyszałam cię na próbie, rozniesiesz tą scenę.
- Dzięki - uśmiecham się na tyle, na ile mogę, mając kredkę do oczu w oku.
Znowu niewiadomo skąd zostało pięć minut do wejścia na antenę. Nie wiem czy tylko mi, czy wszystkim, ale umyka ten moment przejściowy między "jest jeszcze czas" a "o cholera to już". Dzisiaj czeka mnie więcej stresu, bo występuje jedenasta. Nie jestem pewna, ale kolejność jest chyba odwrotna do tego, które miejsce zajęliśmy. Scott występuje ostatni, a przed nim Beth, więc chyba dobrze mi się wydaje.
- Wchodzimy za 5, 4, 3, 2, 1...
To jest właśnie ten moment. Słyszymy w odsłuchach xfactorową czołówkę, a po chwili zaczyna grać piosenka. Stajemy rozstawieni na schodach, dwie minuty i jest po wszystkim. Wchodzi prowadzący przedstawia jurorów, potem Kelly Rowland zapowiada jedną ze swoich grup, puszczają film, a my szybko schodzimy ze sceny.
Wszyscy siadają za kulisami, gdzie jest telewizor i widzimy wszytko tak, jak w telewizji. Jeden z zespołów Kelly śpiewa Girlfriend Avril Lavigne.
- To było słabe - mówi Jason, jeden z grupy chłopców.
- Nie było najgorsze, ale dla mnie to byla trochę kopia występu Cher Lloyd w siódmej edycji. W zeszłym tygodniu było lepiej, ale to w sumie nie ich wina, Kelly decyduje o ich występie - odpowiedziałam.
- Cicho, bo wracają - syknął nawet nie wiem kto.
Cheryl zapowiedziała Olivię i dziewczyna zniknęła na scenie.
Zdecydowanie wolę występować pierwsza. Śpiewam i mam z głowy, a tak - siedzę, oglądam innych stresuję się. W końcu przyszedł mój moment. Xfactorowe "Emma Collins", melodia, oklaski i zaczyna grać muzyka. Dobrze, że nie muszę schodzić ze schodów, tylko od razu jestem na scenie, bo zabiłabym się w tych butach.
Dzisiaj poczułam power. Te dwie minuty tydzień temu były najlepsze w moim życiu, ale te zdecydowanie im dorównywały. O dziwo, kiedy skończyłam, byłam bardziej zmęczona niż tydzień temu, kiedy tańczyłam, skakałam i w ogóle.
- Emma, w zeszłym tygodniu występowałaś pierwsza, dzisiaj jedenasta. Co było lepsze? - pyta prowadzący.
- W zeszłym tygodniu myślałam, że występowanie na początku to najgorsze, co może się zdarzyć, ale stwierdzam,  że to najlepsze. Występujesz i masz spokój, a dzisiaj siedziałam ponad godzinę jak na szpilkach.
- I to dosłownie. Ile to ma centymetrów? - wskazał na moje buty.
- Nie wiem, dużo, ale są zadziwiająco wygodne.
- Ciężko mi w to uwierzyć, ale spytajmy Cheryl, co o tym sądzi. Może nie koniecznie o butach.
- Dziewczyno, rządzisz! Skończyłam.
- To ja wezmę twój czas - wtrącił Simon. - Emma, Emma, Emma... W zeszłym tygodniu byłaś nastolatką z kolorowym eyelinerem na oczach i w trampkach, a dzisiaj jesteś kobietą. Ktoś cię podmienił.
- Sam w zeszłym tygodniu powiedziałeś, że to kameleon - powiedziała Cheryl.
- Wasze wypowiedzi są bardzo konstruktywne - pokiwała głową Kelly. - Emmo, szczerze? Nie spodziewałam się takiego występu po tobie, ani takiej pary w twoim głosie. Miło mnie zaskoczyłaś.
- Dziękuję.
- Jeśli wy też jesteście pozytywnie zaskoczeni parą w głosie Emmy i tym, że może zmienić się z nastolatki w kobietę i chcecie zobaczyć, co jeszcze jest w stanie robić, wysyłajcie smsy o treści 1 pod numer 72003 lub dzwońcie 493256001. Dziękuję ci, Emma. Cheryl, zapowiedz następną uczestniczkę.
Zeszłam szybko ze sceny, wszyscy pogratulowali mi dobrego występu.
Nieco ponad pół godziny później znowu mi się udało. Przeszłam dalej.
 
 
Czekam, aż przyjdzie czas na cztery rozdziały, których sama najbardziej nie mogę się doczekać, tak bardzo, że aż nie chce mi się pisać tych pozostałych :P Ale porządek musi być ;)

niedziela, 27 stycznia 2013

1. Tydzień pierwszy.

Nie mogę uwierzyć w to, co działo się przez ponad ostatni miesiąc. Poszłam na casting do X-Factor, przeszłam Bootcamp, dostałam się domu jurorów do odcinków na żywo. Pokonałam tysiące osób. Wciąż nie wierzę w to, co się dzieje. Mieszkam już w domu z innymi uczestnikami. Najlepiej dogaduję się z Beth, ktotra też jest w mojej grupie.
Dzisiaj dowiemy się, jakie piosenki wykonujemy i jaki jest temat przewodni. Ja i trzy inne dziewczyny, spotykamy się w jednym z pokoi z Cheryl (jest naszą mentorką). Czekamy chwilę, aż ekipa ustawi kamery i podłączy nam te małe mikrofony, których ja nigdy nie widziałam.
- Już? - pyta Cheryl operatora. - Dziewczyny... Czeka was pierwszy występ na żywo. I powiem wam, że to ten występ jest najważniejszy. Bo to tak zapamiętają was widzowie. A temat tygodnia to... hity numer 1.
Świetnie, tylko tego mi brakowało.  Najgorzej jest śpiewać piosenki, które wszyscy znają i lubią..
- Beth - kontynuowała Cheryl - zaśpiewasz We Found Love Rihanny.
Poczułam ulgę, że nie trafiło na mnie. Rihanna zdecydowanie nie jest moją faworytką i gdybym miała śpiewać jej piosenkę... ugh, nawet nie chcę o tym myśleć.
- Emma, twoja piosenka to Glad You Came The Wanted.
Zaklęłam cicho pod nosem. Nie to, że nie lubię tej piosenki. Uwielbiam ją i uwielbiam The Wanted. I to jest problem. Boję się wykonywać tą piosenkę, boję się, że ją zniszczę.  Tak się zestresowałam, że nie słuchałam, jakie piosenki mają dwie pozostałe dziewczyny.
Potem każda z nas nagrywała krótką wypowiedź temat piosenki i w ogóle programu, oczywiście nie wypowiadając tytułu, to ma być tajemnicą do ostatniej sekundy. Poszłam na pierwszy ogień, bo główny operator stwierdził, że moja reakcja była najciekawsza. Usiadł obok kamery, żebym patrzyła na niego, a nie w obiektyw.
- Mów o twojej reakcji, jak dowiedziałaś, co śpiewasz, tylko wiesz, bez tytułów.
- Usłyszałam tytuł piosenki i pierwsze, co przeszło mi przez myśl to "o mój Boże"... Uwielbiam tą piosenkę, uwielbiam wykonawcę i wiem, że jeśli ją zniszczę, fani mnie zjedzą. Ja jestem fanką... sama siebie zjem... - przeczesałam ręką włosy. - Ktoś musi mnie nienawidzieć, skoro dostałam tą piosenkę. Ale zrobię, co w mojej mocy, wykonam tą piosenkę najlepiej, jak potrafię.
- Dobra, dzięki Emma, przyślij tu Beth.
Wyszłam z pokoju i powiedziałam dziewczynie, żeby poszła nagrywać.
- Emma, nie byłaś zadowolona, kiedy usłyszałaś tytuł... - powiedziała Cheryl.
- Wiem... to dlatego, że to jedna z moich ulubionych piosenek, uwielbiam The Wanted i sama na sobie wywieram taką presję.
- Jestem pewna, że sobie poradzisz, tylko nie stresuj się, bo to stres jest twoim największym wrogiem i to, że nie wierzysz w siebie.<
- Zrobię co w mojej mocy uśmiechnęłam się lekko.
- Jutro masz pierwszą próbę z Savanem, to trener wokalny mojej grupy, w środę próbę z tancerzami i choreografem, a wieczorem nagrywasz vloga, ewentualnie w czwartek, żeby najpóźniej w piątek go wrzucić. W czwartek znowu masz próbę wokalną, w piątek z tancerzami, a w sobotę już w studio.
- Chwila, z tancerzami? To znaczy, że co, mam tańczyć?
- O tym decyduje Kevin. Może nie będziesz musiała tańczyć, ale wiesz, trzeba jakoś zsynchronizować wasze ruchy.
Już tłumaczę. Każda grupa ma swojego trenera wokalnego. Naszym (to znaczy dziewczyn) jest Savan. Do tego X Factor ma grupę taneczną. Nie występują w każdym występie, ale jeśli już to trzeba wokalistę z nimi skoordynować. No i vlog. Nagrywa go każdy uczestnik XFactor i wrzuca na youtube na konto, które też musi założyć. Moje nazywa się bardzo chwytliwie i oryginalnie "EmmaCollins". Moje imię i nazwisko. Bez żadnych udziwnień.

Cały wieczór spędziłam ze słuchawkami na uszach, słuchając GYC. To taki mój sposób na zapoznanie się z piosenką. Chociaż nie wiem, czy z tą mogłabym poznać się jeszcze bardziej. Obudzona w środku nocy wyrecytowałabym tekst. Następnego dnia miałam ponad dwugodzinną próbę z Savanem.
- Zaśpiewasz bez tej wolnej części na początku i na końcu, wtedy zmieścisz się w regulaminowych dwóch minutach - powiedział zanim na dobre zaczęliśmy.
- Okej.
Zaśpiewałam pierwszy raz.
- Jest dobrze, nie będę miał zbyt dużo roboty z tobą - uśmiechnął się. - Jedyne co, musimy popracować nad twoim oddechem, bo prawdopodobnie bedziesz trochę skakać po scenie, a nie możesz dostać zadyszki.
Zrobiliśmy kilka ćwiczeń na oddech, zaśpiewałam parę razy i tyle było mojej próby.
W środę miałam próby z tancerzami. Kevin, choreograf, rozrysował mi wszystko na kartce.
- Już śpiewając wyjdziesz tym środkowym wejściem na scenę. Kiedy zaczniesz śpiewać część Toma, zaczniesz schodzić po schodach, tak żebyś na przodzie sceny była, jak zaczniesz śpiewać refren... - nawet nie było, kiedy mu przerwać, jego wizja była bardzo zdecydowana.
- Jakieś pytania, sugestie? - spytał, gdy skończył.
- Nie, nie, jest dobrze.
Najpierw patrzyłam z boku, jak tancerze uczyli się układu, potem tego miałam się go uczyć zapobiegliwie, żebym go znała, jeśli zmieni się koncepcja.
Wieczorem byłam sto razy bardziej zmęczona nie poprzedniego dnia, nawet nie miałam siły nagrać filmu na vloga, obiecałam, że zrobię to jutro. No i w czwartek wieczorem usiadłam na schodach, Beth trzymała kamerę.
- Hej, jestem Emma, to mój pierwszy video blog. Nie za bardzo wiem, o czym mam mówić... Jestem przed pierwszym livem, to dopiero w niedzielę, a już jestem zestresowana, może to też z powodu piosenki. Bardzo ją lubię, to jedna z moich ulubionych, uwielbiam wykonawcę i ta piosenka jest tak popularna... to coś strasznego po prostu... mam nadzieję, że nie zrobię z tego miazgi. Zrobię, co w mojej mocy, żeby wszyscy byli ze mnie dumni. I żebym nie odpadła. Jestem w XFactor, pokonałam tysiące utalentowanych osób, dostałam się do odcinków na żywo, moim mentorem jest Cheryl Cole... mogę umrzeć spełniona... Na dzisiaj chyba starczy, jeśli ktoś to ogląda i jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie je w komentarzach, postaram się odpowiedzieć na jak najwięcej. Paaa - pomachałam go kamery. - Dobra, Beth, twoja kolej - zamieniłam się z nią rolami.

***
W końcu nadszedł ten dzień... Niedziela. Od rana wszyscy są w studio, próby, malowanie, przymierzanie ubrań... Pewnie, że wszyscy i zestresowani, ale po mnie to widać najbardziej, chyba już każdy pytał czy dobrze się czuję, bo wyglądam strasznie blado. Na dodatek w losowaniu wyszło, że występuję pierwsza. Może to i lepiej, bo szybciej będę miała to za sobą...
Gwiazdą dzisiejszego odcinka, z którą na dodatek spiewamy otwierającą piosenkę jest... no właśnie, One Direction. Oh ah, jak się cieszę, umieram ze szczęścia. To sarkazm, tak dla jasności. Gwiazdy z wielką łaską przyszły na jedną próbę, a mi przez gardło ledwie przechodzą słowa refrenu.
- Okej, ostatnia próba przed livem! - powiedział reżyser (nie wiedziałam, że program na żywo ma reżysera). - Emma Collins! Idziesz na pierwszy ogień!
Pobiegłam szybko na szczyt schodów, prowadzący powiedział swoją kwestię,  reżyser odwalił niby partię Cheryl, pogadali coś o filmiku przed występem, puścili muzykę z czołówki i poleciała moja piosenka.
You cast a spell on, me spell on me...
Zrobiłam to najlepiej, jak potrafiłam, tak jakby to już był występ na żywo.
- Bardzo dobrze, Emma, tylko kochanie, więcej pewności siebie - podeszła do mnie Cheryl. - Twoja nieśmiałość oczaruje widzów, ale po występie, w trakcie musisz być wulkanem pewności siebie i radości, dobra?
- Dobra.
Poszłam za kulisy. Wywoływali Scotta, który występował po mnie, a wielkie gwiazdy 1D przyszły się przywitać.
- Ty teraz śpiewałaś Glad You Came?
- Tak, jestem Emma.
- Całkiem nieźle, a przynajmniej lepiej niż The Wanted - powiedział ten jeden, Zayn czy coś takiego.
No chyba ci sięchłopcze w dupie poprzerwracało...
- Przynajmniej lepiej niż otwierająca piosenka - odpowiedziałam krótko. Kolesia wyraźnie zamurowało. Ale na moje nieszczęście wszystko słyszała Cheryl.
- Emma, do mojej garderoby - powiedziała ostro. - Co ty wyprawiasz?
- No bo oni...
- Wiem, byłam tam, ale nie możesz tak postępować. Chociażby przez to, ile oni osiągnęli. Nie musisz ich lubić, ale musisz szanować. Bo nawet jeśli wygrasz program, wystarczy jedno słowo One Direction i nic nie osiągniesz. Rozumiesz?
- Tak... - spuściłam głowę.
- Więc teraz pójdziesz i ich przeprosisz - powiedziała już łagodniej.
- Nie ma takiej potrzeby - jeden z nich niewiadomo skąd nagle stanął w drzwiach. - Zayn przegiął i to nie pierwszy raz kiedy chodzi o The Wanted.
- Dzięki - powiedziałam.
Chłopak uśmiechnął się i odszedł.
- Masz szczęście - powiedziała Cheryl.
- Wiem, przepraszam.
- Dobra, wracaj już na próbę.
Nagle niewiadomo jak zostało pięć minut do live'a. Istne szaleństwo. Wszyscy stoją swoich miejscach.
- Wchodzimy za 5, 4, 3, 2, 1...
Puszczają melodię, po chwli rozlegają się oklaski, aż w końcu zaczyna grać ta przeklęta piosenka One Direction. Uczestnicy na szczęście śpiewają tylko refren. Po trzec minutach jest już po wszystkim, zaczyna mówić prowadzący.
- Witam w pierwszym w tej edycji X-Factorze na żywo. To było One Direction i jeszcze cała szesnastka naszych uczestników. No właśnie, jeszcze, bo po dzisiejszym programie dwójka z nich wróci do domu... Poznajmy naszych jurorów. Louis Walsh. Kelly Rowland. Cheryl Cole. Simon Cowell - po każdym nazwisku następowała fala braw. - Wróćmy do Cheryl, która zapowie nam pierwszą uczestniczkę.
- Przed wami dziewczyna, która z nieśmiałej nastolastki na scenie zmienia się w wulkan energii. Oto Emma Collins.
Brawa, xfactorowa melodia, minuta filmiku, w czasie której pozostałe 15 uczestników schodzi ze sceny, wchodzą tancerze, a ja idę na swoje miejsce. Ostatnie sekundy, słychać xfactorowe "Emma Collins" i znowu brawa. Ostatni głęboki oddech i zaczynam śpiewać. Na nogach jak z waty schodzę ze schodów i staram się, żeby nic nie było po mnie widać. Jedna z tancerek się do mnie uśmiechnęła i to dodało mi otuchy, na refrenie poczułam się już swobodniej. Zaczęłam chodzić, skakać po scenie, dopiero teraz poczułam radość z tego występu. W drugiej zwrotce postawiłam na spontan, trudno najwyżej oberwie mi się od Cheryl i choreografa i trenera i w ogóle od wszystkich. W połowie zwrotki podbiegłam do stołu i zrobiłam coś, na co do tej pory niepisane prawo miał tylko Nathan Sykes...
Hand you another drink, d-d-d-drink it if you can...
Każde "d" przypadło na jednego jurora, po kolei od Louisa, na Cheryl kończąc, Simonowi przypadło całe "drink it if you can". Wróciłam wśród tancerzy i z uśmiechem na ustach dokończyłam piosenkę. Skończyłam, rozległy się brawa, a ja niezależnie od tego, co powiedzą mi jurorzy, byłam z siebie zadowolona.
- Emma - podszedł do mnie prowadzący - jak czujesz się po pierwszym występie?
- Wow... to było... niesamowite - nie mogłam znaleźć słów.
- Emma, cieszy mnie, że byłaś spontaniczna w tym występie, że dodałaś coś od siebie - powiedziała Cheryl. - I nie wiem, czemu tak się denerwowałaś, gdybym to ja była The Wanted, byłabym dumna z takiego wykonania mojej piosenki.
- Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Trochę ryzykowne było śpiewanie tej wizytówki Nathana "d-d-d-drink", nie sądzisz? - spytała Kelly.
- Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
- Już lubię tą dziewczynę!
- Emma, Emma, Emma - zaczął tajemniczo Simon. - Jesteś trochę jak... kameleon. Na przesłuchaniu śpiewałaś Ghetto Baby, na bootcampie Paparazzi, w domu jurorów złagodzoną wersję Monster Paramore i teraz Glad You Came... Tylko jeszcze nie wiem, czy to dobrze...
- Dobrze - przerwał mu Louis. - Przynajmniej wiadomo, że nie boi się wyzwań i da sobie radę ze wszystkim i pokazuje nam, że jest różnorodna, nie robi wszystkiego na jedno kopyto, tak trzymaj, Emma.
- Dziękuję - odpowiedziałam krótko.
- A jeżeli chcecie wiedzieć, co przygotuje dla nas Emma w następnym programie, głosujcie wysyłając sms o treści 1 pod numer 72003 lub dzwoniąc pod numer 493256001 - powiedział prowadzący, zapowiedział Scotta, a ja zeszłam ze sceny, gdzie czaiła się na mnie kamera.
- O mój Boże, to było niesamowite! - pisnęłam. - Wciąż jestem taka podekscytowana. No i mam nadzieję, że The Wanted spodobało się moje wykonanie GYC, bo naprawdę to dla mnie bardzo ważne.

***
15 występów i dwie godziny później przyszedł czas na ogłoszenie wyników.
- Proszę się przyjrzeć, bo to ostatni raz, kiedy widzicie 16 w komplecie. Osoba, która otrzymała najmniej waszych głosów odpadnie z programu, dwie następne będą walczyć w dogrywce, po której jurorzy wyeliminują jedną osobę... - dramatyczna chwila ciszy. - Zwycięzcą dzisiejszego odcinka jest... Scott Grander! - szczerze się cieszyłam, bo oddalił kawał dobrej roboty. - Bezpiecznie do następnego odcinka przechodzi też Beth Linson! - uścisnęłam dziewczynę. - Bezpieczna jest też... - przysięgam, zastrzelę go za to urywanie, wiem, że mu za to płacą, ale ile można, czlowieku, miej że litość. - Emma Collins.
- Co? Ja? Boże, to ja! - cofnęłam się dwa kroki w tył, gdzie rzuciła się na mnie Beth.
- Jesteśmy dalej, jesteśmy dalej! - piszczała!
- Wiem! Jakiś matrix totalny!
Nawet nie wiem, kiedy łzy napłynęły do moich oczu.
- Nie płacz, głupia - niewiadomo skąd pojawił się za nami Scott.
- Scotty! Jesteśmy dalej! Przeszliśmy dalej! - przytuliłam się do niego.
Zdecydowanie on i Beth są najbliższymi mi osobami w tym programie, no i oczywiście Cheryl. Musimy przejść przez to razem i chyba wolałabym sama odpaść niż gdyby któreś z nich miało opuścić program.

Uff, pierwszy rozdział zrobiony. Chyba trochę za długi. Nie wiem, jak ale będę musiała ograniczyć moją inwencję twórczą, bo komu się bedzie chciało to czytać :P
Czytajcie i komentujcie, ja tymczasem idę wytworzyć rozdział na pierwszego bloga ;)

piątek, 25 stycznia 2013

Prolog

Jestem Emma. Mam 18 lat. Mieszkam w Birmingham z rodzicami i młodszą siostrą, Sarah. Nigdy nie byłam specjalnie popularna, nie miałam i nie potrzebowałam 15000 znajomych na facebooku. Od zawsze za to miałam jedną pasję. W zasadzie dwie... Śpiew i pianino. Mój sposób na oderwanie się od rzeczywistości, pokonywanie mojej nieśmiałości. Kiedy śpiewam, staję się kimś innym.
Tak oto, za namową rodziny i przyjaciół, znalazłam się tu. Na castingu do X-Factor.

Strasznie się denerwowałam, a moje samopoczucie pogorszył jeszcze bardziej fakt, że nie sprawdziłam składu jury i tak oto jednym z jurorów jest znowu Cheryl Cole. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że śpiewam jej piosenkę. Czekam za kulisami, aż nadchodzi moja kolej. Na nogach jak z waty wychodzę na scenę.
- Witaj - uśmiecha się Cheryl Cole.
- Cześć - mówię lekko drżącym głosem.
- Powiedz nam coś o sobie.
- Mam na imię Emma, mam osiemnaście lat, przyjechałam z Birmingham.
- Wow, wyglądasz na młodszą - mówi Louis Walsh.
- To dobrze czy źle?
- Jak będziesz w moim wieku, będziesz się cieszyła z tego faktu - wtrąca Cheryl.
- Dobra, co dla nas zaśpiewasz? - mówi Simon Cowell. Od zawsze mnie przerażał.
- Najpierw chcę szybko powiedzieć, że nie wiedziałam, że Cheryl jest znowu w jury i dlatego zaśpiewam jej piosenkę - powiedziałam szybko.
- O proszę - zdzwiła się szatynka. - Jaka to piosenka?
- Ghetto Baby.
- Śmiało - zachęca uśmiechem.
Biorę głęboki oddech i muzyka zaczyna grać. To było najbardziej stresujący moment w moim życiu. Na początku byłam trochę przymurowana, pod koniec pierwszej zwrotki trochę się rozluźniłam i nawet zaczęłam się ruszać. Kiedy skończyłam, byłam z siebie szczerze zadowolona, bo wiem, że dałam z siebie wszystko.
- Mogę zacząć pierwsza? - Cheryl rozejrzała się po innych jurorach. - Emma... - przez dłuższą chwilę patrzyła na mnie w ciszy. - To było świetne - uśmiechnęła się. - Nie wiem, jak to robisz, ale kiedy weszłaś tu, i nawet teraz, stoisz taka przestraszona, nieśmiała, a nie masz powodów. Masz talent dziewczyno i mogę ci powiedzieć, że przyjście tu to decyzja, która zmieni twoje życie.
- Dziękuję - odpowiedziałam i czułam, jak zaraz rozpłaczę się ze szczęścia.
- Widzę, że będziesz płakać, więc tylko powiem, że jestem na tak - powiedział Simon. Chyba najbardziej humanitarna rzecz, jaką zrobił.
- Ode mnie tak - powiedziała Kelly Rowland (o jej, byłam tak zdenerwowana, że do tej pory jej nie zauważyłam).
- Tak - powiedział Louis.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - zaczęłam skakać i płakać, aż w końcu zeszłam ze sceny.
Wow... Zrobiłam pierwszy krok. Pierwszy podobno jest najtrudniejszy. Teraz już się nie poddam, będę walczyć do samego końca...


No więc, jak widać, demokracja wygrała, większość zdecydowała - jest Emma. 
Prolog moim zdaniem beznadziejny, ale nie umiem takowych pisać, poza tym to mój pierwszy, więc proszę o trochę wyrozumiałości ;).

PS Dla fanów The Wanted - pierwszy raz powinni pojawić się chyba w szóstym albo siódmym rozdziale, co nie znaczy, że pierwsze pięć można olać :P