wtorek, 30 lipca 2013

19. Red Bull i pot są moimi najbliższymi przyjaciółmi.

Wyciągnęłam spod kanapy kartkę.
- Ego - przeczytałam tytuł, był to tekst piosenki. - Hmm już go widziałam - stwierdziłam czytając.
- Bierzesz to na płytę? - spytał Tom.
- Z początku to wyrzuciłam, ale... hmm, muszę zadzwonić do Iris - sięgnęłam po telefon.
- Emma, jest pierwsza w nocy - mruknęła.
- Masz jeszcze te teksty, które odrzuciłam? - spytałam.
- Może i mam. Chyba tak.
- Iris, proszę sprawdź - powiedziałam.
Usłyszałam w słuchawce, jak wstała z łóżka, przeszła trochę, grzebała w papierach.
- Mam - powiedziała bardziej rozbudzona.
- Sprawdź, czy mamy "Ego" - poleciłam, ale uprzejmym tonem.
- Jest.
- Świetnie, zadzwoń rano do tego kogoś, że to bierzemy.
- Przecież nie chciałaś.
- Ale przeczytałam go teraz jeszcze raz i mam pomysł na tą piosenkę - powiedziałam.
- Dobra, rano zadzwonię. Pamiętasz o jutrzejszej wizycie u okulisty? Gdzie jesteś?
- Jeszcze w Essex. Tak, okulista, pamiętam. Dobranoc, pośpij sobie dłużej. Papa - rozłączyłam się.
- Jaki okulista? -spytała Sarah.
- Pobolewają mnie oczy od kilku tygodni - wzruszył ramionami.
- Ukradłaś nam piosenkę! - powiedział Jay.
- Chcieliście ją wziąć? - spytałam.
- Nie - odpowiedział McGuiness.
- Głupek - zaśmiałam się.
- Auto będzie za pół godziny - powiedział Max chowając telefon do kieszeni, nawet nie zauważyłam, kiedy zaczął rozmawiać. - Zmieścimy się wszyscy.
- Super - powiedziała Sarah ziewając.
- Jutro napisz do kogoś o zadanie domowe - powiedziałam. - Żeby mama się nie modliła, jak wróci.
- Gdzie wasza mama? - spytał Siva.
- Wysłałam rodziców na Ibizę.
- Jakie dobre dziecko - Nathan pogłaskał mnie po głowie.
- Wiem, jestem ich ulubioną córką - powiedziałam, a Sarah popatrzyła na mnie z miną w stylu "bitch please".

Obudziłam się grubo o o dwunastej, ale czułam się usprawiedliwiona, bo kiedy weszłam do domu o trzeciej, padłam do łóżka w makijażu, cudem zdjęłam z siebie ubrania. Rano w południe poczłapałam prosto do łazienki i wzięłam prysznic.
Świeża wyszłam z łazienki i wtedy zorientowałam się, że w pokoju Sarah jest pusto.
- Sarah? - krzyknęłam, co było bez sensu, bo wiedziałam, że nigdzie jej nie ma.
Wtedy usłyszałam przekręcanie kluczy w zamku.
- Gdzie byłaś? - spytałam.
- W sklepie - siostra pomachała reklamówką.
- O, fajnie, kupiłaś żarełko - wzięłam od niej torbę. - I niestety plotkarskiego szmatławca - zobaczyłam w środku gazetę. Sarah, ile można?
- Wyluzuj, nie piszą tam o mnie, więc nie ma problemu - wzruszyła ramionami.
- I nie przeszkadzają ci kłamstwa, które wypisują tam o twojej siostrze? - spytałam.
- Jeśli na okładce nie ma o tobie wzmianki, w środku też nie będzie - stwierdziła, wzięła gazetę i rogalika i usiadła na kanapie.
Po kilku minutach usłyszałam ciche "Ups".
- Czyli jednak? - podeszłam do niej.
- Ale to nie plotka - powiedziała obronnym tonem. - Zrobili listę plusów i minusów i podsumowali z kim miałabyś większe szanse, z Tomem Daleyem czy Nathanem.
- Pokaż to - wyrwałam jej gazetę.

Emmę Collins łączono już z wieloma facetami - począwszy od jej kolegi z XFactora Scotta (czemu kategorycznie zaprzeczyli wskazując, że Scott ma dziewczynę), przez Toma Daleya i Nathana Sykesa, skończywszy na starszym o siedem lat wokaliście zespołu Lawson Andy'm Brownie, który razem z kolegami z zespołu zgodnie stwierdził, że Emma, którą poznali po swoim własnym koncercie w Birmingham, jest dla nich jak młodsza siostra. Wygląda na to, że ze wszystkich mężczyzn, którzy kręcili się obok niej, największe szanse mają Daley oraz Sykes. Ale spróbujmy postawić się w jej sytuacji, kiedy ma do wyboru dwóch gorących facetów. Jak powiedział nasz informator: "Emma bardzo lubi obu chłopców, wie też, że są dobrymi przyjaciółmi, dlatego decyzja, którego z nich wybrać jest dla niej podwójnie ciężka". Dlatego też wzięliśmy pod uwagę wszystkie możliwe aspekty spotykania się z jednym i z drugim i przedstawiliśmy prognozę z kim mogłoby się jej ułożyć lepiej.
Najpierw weźmy pod lupę Toma Daleya, starszy od niej o trzy tygodnie, poznali się na planie do pierwszego teledysku Emmy, gdzie grali... parę. Zdarzyło im się spotkać kilka razy "przypadkiem", a przypadkowych spotkań nie zapomnieli oczywiście uwiecznić w formie zdjęć. Tom zachwycał się także singlem Emmy, ona z kolei nagrała krótkie pozdrowienia dla przyjaciółek Daleya. Jednakże nie możemy zapomnieć, że obydwoje mają zobowiązania - Emma większość czasu spędza w Londynie, czasami odwiedzając rodziców w rodzinym Birmingham, ponadto niedługo potem rusza w trasę z The Wanted (ekhem, Nathan Sykes, ekhem), a później zaczyna się najgorętszy okres dla piosenkarzy - czas letnich festiwali.  Oprócz tego Tom ma zawody i treningi, sam też musi podróżować. Poza tym nawet kiedy jest w Anglii, okoliczności nie są zbyt sprzyjające, bo zarówno Londyn, jak i Birmingham dzieli od Plymouth, jego rodzinnego miasta, spory dystans, a związki na odległość nie zawsze działają.
Sprawdźmy teraz Sykesa. Seksowny i słodki jednocześnie. Razem z kolegami z zespołu kibicował Emmie w czasie trwania programu, to właśnie z nią śpiewali duet w odcinku specjalnym, to od nich dostała kwiaty, kiedy wygrała, to właśnie ona jedzie z nimi w trasę koncertową. Tak, wiemy, że w czasie trwania XFactora, a także po nim, Nathan spotykał się z Dionne Bromfield, i chociaż on nigdy tego nie potwierdził, Dionne wypowiedziała się na temat ich rozstania, zapewniając, że dalej są przyjaciółmi, ale nie podając powodu rozstania, którym mógł być, nie mówimy, że było, nagłe pojawienie się Emmy. Przypomnijmy, że Nathan razem z kolegami z zespołu odwiedził ją na planie teledysku, w studio nagraniowym, nie wspominając o tym, że sam był na planie sesji zdjęciowej Emmy, zaprosił ją na swoje urodziny, a także zadzwonił do niej w urodziny jej siostry. Ponadto łączy ich ważniejsza rzecz - miłość do muzyki, która może być także przeszkodą na drodze do szczęśliwego związku, bo jako muzycy obydwoje dużo podróżują - nie zawsze w tym samym kierunku. Jedna rzecz jest na plus - odległość między Gloucester i Birmingham jest mniejsza niż między Birmingham a Plymouth.
Jedno jest pewne - Emma powinna postawić sprawę jasno, zdecydować się na jednego z nich, bo zabawa w trójkąt jeszcze nigdy nikomu nie wyszła na dobre...

- Nie wierzę, że przeczytałam to całe - rzuciłam gazetę Sarah. - Czuję się zaszczycona, że poświęcili mi całą stronę, niemniej jednak wolałabym, żeby to było coś bardziej wiarygodnego. Jestem ciekawa, czy jakbym pokazywała się publicznie tylko z jakąś dziewczyną, czy uznaliby, że jestem lesbijką...
Moje głośne rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi.
- Cześć, Iris - ucieszyłam się na widok managerki.
- Cześć, Emma, cześć, Sarah.
- Heeej - Sarah pomachała jej wesoło.
- Mam dobre wieści. Mam tą piosenkę, po którą dzwoniłaś w środku nocy i wszystko załatwiłam. Oprócz tego mamy muzyków, jutro podpisujemy ze wszystkimi, łącznie z Holly i Mollie umowy. Od jutra od razu siadamy do studia i kombinujemy, ile możemy, bo mamy nieco ponad dwa tygodnie, żeby dokończyć płytę, nie wspominając o przygotowaniu występu. W poniedziałek spotykamy się z choreografem, którego poleciła ci Cheryl. A oprócz tego - zaczęła grzebać w torebce - proszę - położyła na blacie jakaś kartę.
- Co to? - spytałam.
- Karnet na siłownię - wyjaśniła.
- Po co?
- Jeśli chcesz tańczyć na występie, musisz być w formie. I masz przynajmniej pół godziny biegać na bieżni.
- Mam kondycję, nie muszę biegać - uparłam się.
- Udowodnij - powiedziała wyzywająco Iris. - Rób pajacyki.
Pewna siebie stanęłam na środku pokoju i zaczęłam skakać. Nie wiedziałam, że głupie pajacyki mogą tak wymęczyć.
- Starczy - powiedziała. - A teraz spróbuj coś zaśpiewać.
Spróbowałam. Zabrakło mi tchu.
- Widzisz? - spytała zadowolona. - Robiłaś pajacyki przez minutę. Dlatego masz biegać, bo to najbardziej buduje kondycję.
- Dobra, wygrałaś - schowałam karnet do portfela. - Przed chwilą się obudziłam, ale już mam ochotę na napisanie piosenki.
- Serio? - Iris rozbłysły oczy. - Gdybyś napisała chociaż jedną dzisiaj, gdybyśmy nagrały to "Ego" i jakbyś polubiła te dwie, które dla ciebie mamy, płyta byłaby już chyba skończona...
- Pomyślmy... razem z piosenką od The Wanted, tą tutaj, dwiema, których nie słyszałam, tą, którą już napisałam, Josh robi podkład i tą, którą napiszę byłoby... trzynaście - policzyłam szybko.
- Perfekcyjnie! Emma, zdążymy na czas! - Iris wpadła z szał radości.
- Chciałabym jeszcze wrzucić "Ghetto Baby" - dodałam szybko. - Od tej piosenki wszystko się zaczęło, pójście z nią na casting było szaleństwem, ale gdyby nie ona, dzisiaj wszystko mogłoby być zupełnie inaczej.
- Okej, nie ma sprawy - Iris machnęła ręką i niechcący strąciła leżącą na blacie marionetkę. - Oj, przepraszam - szybko schyliła się, żeby podnieść przedmiot. - Słodkie.
- Dostała to ode mnie kilka lat temu - powiedziała z dumą Sarah.
Czasami słyszałam, że kiedy najdzie mnie pomysł na piosenkę, jestem jak Doktor House - nagle się zacinam i patrzę w dal.
- Like a puppet on a string... - mruknęłam cicho.
- Słucham? - spytała Iris.
- Dzwoń po Josha, kompozytorów, producentów, wszystkich, zrobimy tą piosenkę dzisiaj! - powiedziałam i szybko wzięłam kartkę i długopis.
- Zaczęło się - westchnęła i wyciągnęła telefon. - Pamiętaj tylko o okuliście!
Zanim dotarłyśmy na miejsce, miałam gotowy tekst, zostało tylko stworzenie muzyki, i zajęło to kilka godzin, po których kolejną piosenkę miałam gotową.
Następnego dnia poznałam muzyków, Matt był perkusistą, Dan basistą, a Oliver klawiszowcem. Od razu wzięliśmy się do pracy, może zdziwiło ich to szybkie tempo, ale nie miałam innego wyjścia, jeśli chciałam zdążyć.
- Josh muzyka jest świetna - powiedziałam z uznaniem, kiedy skończyłam nagrywać piosenkę, którą napisałam tydzień wcześniej, czyli "4ever".
- Tak, podoba mi się moja solówka - stwierdził z samozachwytem.
- Mogę coś powiedzieć? - spytała Mollie.
- Jasne, jesteś częścią grupy - odpowiedziałam.
- Powinnaś jak najszybciej zrobić z tej piosenki drugi singiel.
- Ma rację - odezwała się Iris. - Jest chwytliwa, imprezowa, idealna na lato, może być jak drugie "Glad You Came". Co więcej, powinnaś zaprezentować ją po raz pierwszy na Summertime Ball.
- Występujemy na Summertime?! - zdziwiła się Holly.
- Tak, ale jesteśmy występem niespodzianką, nie możemy o tym mówić - poinformowałam szybko. - Chwila - zreflektowałam się.  - Jeśli chcę zrobić z tego singiel, zaśpiewać pierwszy raz na Summertime, czyli wypuścić do sprzedaży gdzieś w lipcu, to muszę zrobić teledysk.
- Myślę, że da się to zrobić na koniec przyszłego, początek następnego tygodnia - stwierdziła Iris patrząc w kalendarz.
- Iris... Kiedy? Muszę dokończyć płytę, zdecydować łaskawie, jakie piosenki zaśpiewam, do tego mam tańczyć... - zaczęłam wyliczać, a z każdym słowem opanowywała mnie fala paniki.
- Zrobienie teledysku to jeden dzień - odpowiedziała spokojnie.
- Okej, jak chcesz, wierzę ci, skoro mówisz, że damy radę, to niech ci będzie. A teraz wracajmy do roboty, bo mamy trzy piosenki do nagrania, a czasu coraz mniej...

14 DNI DO TRASY
Spotkałam się z choreografem - Esther. Najpierw obejrzałyśmy zapis koncertu Cheryl, a w zasadzie tylko "Ghetto Baby".
- Tego nie zrobię, nie ma mowy - powiedziałam. - Nie umiem tak zatrząść tyłkiem, nie ma mowy.
- Emma, chcesz zrobić show? Wiem, że to nie twoja trasa i jesteś tam tylko jako support, ale to nie znaczy, że nie masz pokazać się z jak najlepszej strony. Dlatego spokojnie, nauczymy cię jak zatrzęść tyłkiem - zaśmiała się.
- No dobra - uśmiechnęłam się. - Ale nie mogę zrobić drugiej Cześć drugiej zwrotki, bo myślałam, żeby mieć jeśli już dwie tancerki.
- Spokojnie, nikt nie powiedział, że musimy trzymać się ściśle choreografii.
- Jest jeszcze jedna sprawa - dodałam. - Marzy mi się, żeby wyjechać na scenę z dołu na takiej platformie. Rozmawiałam z The Wanted, będzie taka.
- To świetnie! Powoli wyjedziesz na scenę, zaczniesz od drugiej części, zrobisz refren, wydaje mi się, że bardziej podoba ci się początek pierwszej zwrotki niż drugiej, dlatego to zamienimy... hmm.. będą schody?
- Wydaje mi się, że tak.
- Świetnie, na drugiej części wejdziesz po schodach, zatańczysz refren na górze, na tej partii, gdzie Cheryl w zasadzie nic nie robi, zejdziesz na dół, ale wiesz jakoś zaaranżujemy to ładnie i w tym momencie, kiedy opiera się na barkach i ramionach tancerza też coś wymyślimy.
- Rany, jesteś świetna. Pomysły przychodzą ci w ułamky sekundy. Muszę podziękować Cheryl, że dała mi twój numer - powiedziałam.
- Miło mi to słyszeć - uśmiechnęła się. - Dobra, jakie masz inne piosenki?
- Na pewno "Black Box"...
- Chcesz do tego tańczyć?
- Nie wiem, może coś lekkiego...
- A inne utwory?
- Tego jeszcze nie wiem dokładnie, dzisiaj spotykam się z managementem i wytwórnią, uzgodnimy co śpiewam i jutro mogę przysłać do ciebie płytę z piosenkami, żebyś coś wykombinowała.
- Świetnie. Ja mogę załatwić ci dwie tancerki i spotkamy się w środę o dziewiątej, tutaj w moim studio.
- Idealnie - uśmiechnęłam się.

Pożegnałyśmy się i popędziłam na następne spotkanie. Ben nie miał zbyt wiele roboty ostatnimi dniami, byłam taka zabiegana, że nawet gdyby ktoś chciał mi zrobić krzywdę, nie zdążyłby. Iris też nie biorę ze sobą wszędzie. Dzień wcześniej Sarah wróciła z rodzicami do domu, byli trochę zawiedzeni, że nie jadę z nimi, ale niestety - praca wzywa. Wpadłam do budynku i managementu i pobiegłam do sali konferencyjnej.
- Jestem, już jestem - padłam na fotel. Na szczęście było to spotkanie bez wielkich szych, które nawet mi mogą powiedzieć, co mam robić. Była Iris, był Ben, który chyba nie miał po prostu, co robić, Josh, jako jedyny z mojego zespołu, bo tylko on słyszał wszystkie piosenki, poza tym jemu po Iris i Benie ufam najbardziej i nagraniowiec z wytwórni, z którym często nagrywałam.
- Musimy załatwić to dzisiaj, bo jutro muszę przesłać Esther płytę z piosenkami, żeby ewentualnie zrobić do nich choreografię.
- Dobra, chcesz śpiewać coś swojego czy coś z piosenek, które śpiewałaś w XFactorze?
- Nie mam pojęcia... Wiem tylko, że mam około 20 - 25 minut i mam je wypełnić.
- Dobra, mamy "Ghetto Baby" i "Black Box", to jest jakieś 6 minut, dodajmy jakieś gadanie to razem 8 - powiedział Josh.
- Mam ochotę zrobić cover "Locked Out Of Heaven" - powiedziałam.
- Świetnie, kolejne cztery minuty - dodała Iris.
- Tą piosenkę, co The Wanted napisali dla ciebie?
- No może być - wzruszyłam ramionami.
- To mamy z piętnaście minut.
- Jaką piosenkę śpiewałaś, kiedy The Wanted bawili się w mentorów? - spytał koleś z wytwórni.
- "Swagger Jagger". Tom nie lubi tej piosenki. Co jest dobrym powodem, żeby ją zaśpiewać - zaśmiałam się. - Ale wolę coś swojego.
- To co?
- Hmmm - zamyśliłam się. - To może "Ego"?
- Jak chcesz. Policzmy, samych piosenek masz... szesnaście minut.
- To jeszcze "Hurts Like You".
- To ostateczna decyzja?
Zaczęłam intensywnie myśleć. Wyjadę na scenę z "Ghetto Baby", potem zaśpiewam właśnie "Hurts Like You", później cover "Locked Out Of Heaven", piosenka od chłopaków i "Black Box", którym szczerze już rzygam.
- Tak.
- Zadzwonię do wytwórni, niech zgrają te na płytę - powiedział koleś z wytwórni.
- I niech jutro ktoś podeślę to pod ten adres i doda, że scoveruję Bruno Marsa, może Esther coś wymyśli - podałam mu kartkę z adresem. - A teraz opuszczam was, na dole czeka na mnie Arthur, a razem z nim w samochodzie moja torba ze strojem na siłownię.
- Emma - zawołała Iris. - Twoje okulary - podała mi etui.
- O, odebrałaś je dla mnie, dziękuję - założyłam je i spojrzałam w lustro. - Dobrze, że nie muszę ich nosić non stop - jeszcze szybciej je zdjęłam.

12 DNI DO TRASY
Ruszając się wyglądam jakbym połknęła kij. Naprawdę, jeśli do trasy zacznę tańczyć jak należy, to będzie to oznaczało cud. Mam być lekko seksowna, nie wulgarna, a wyglądam śmiesznie. Do tego Iris cały czas chodzi z kamerą i wszystko nagrywa.

7 DNI DO TRASY
Od rana jadę na Red Bullu, mam wspólny wywiad z The Wanted w Capital FM, ubrana na luzie, siedzę między Nathanem i Maxem.
- W to niedzielne popołudnie witamy państwa razem z The Wanted i Emmą Collins. Ta wspaniała szóstka spędzi niedługo razem trzy tygodnie w trasie, kochani, jak nastroje? - spytała prezenterka.
- Bardzo dobrze - powiedział Tom, wszyscy mu zawtórowali.
- Ja tam jestem śpiąca - dopowiedziałam.
- Czemuż to?
- Mam dużo prób przed supportowaniem zespołu, dużo pracowałam w studio,  żeby skończyć płytę, management wysłał mnie na siłownię, naprawdę przez całe życie nie spociłam się tyle, ile przez ostatni tydzień.
- Po co wysłali cię na siłownie? - spytał Max. - Przecież jesteś chudzinką.
- Może i tak, ale bez kondycji i tłukę kilometry na bieżni.
- Chwila, chwila - powiedziała prowadząca - powiedziałaś, że pracowałaś w studio, żeby dokończyć album, czy to znaczy, że już go skończyłaś?
- Tak, w zasadzie tak, mogę powiedzieć, że album jest skończony.
- To bardzo szybko.
- Starałam się.
- Pobić Little Mix, które po wygranej wydały album dopiero w listopadzie?
- Nie, nie, nie - zaprzeczyłam. - Absolutnie. To nie miało na celu pokonywania nikogo, po prostu najpierw chciałam skończyć album do wakacji, potem zgodziłam się pojechać jako support z The Wanted i trochę pochopnie zobowiązałam się, że dokończę album przed trasą i już nie miałam wyjścia - wyjaśniłam.
- Pisałaś sama piosenki na album?
- Nie wszystkie, ale sama napisałam - szybkie liczenie w głowie - pięć i jestem współautorką dwóch.
- Wow, to wspaniałe, zwłaszcza, że niewielu wykonawców pisze samemu piosenki.
- To nie sztuka zaśpiewać piosenkę. Najtrudniejsze jest chyba złożenie wszystkiego w całość, dopracować melodię...
- Nad muzyką też pracowałaś ty?
- Częściowo, chociaż tu zdałam się na producentów i świetną robotę w tej kwestii zrobił Josh, naprawdę ma nosa i talent do brzmień.
- Świetnie powiedz jeszcze tylko kiedy możemy spodziewać się premiery?
- Myślę, że za jakiś miesiąc, półtora - odpowiedziałam.
- Świetnie. Jeszcze jedno pytanie, skąd wzięły się na twoim nosie okulary?
Oh, tylko na to czekałam. Musiałam je założyć, bo wczoraj mimo zmęczenia z nadmiaru red bulli nie mogłam zasnąć i czytałam ebooka na komputerze, nie chciało mi się wziąć okularów, ale dzisiaj tak bolały, że nie miałam wyjścia.
- Więc pędzam dużo czasu przy komputerze i telefonie, czasami w studio czytam czy śpiewam z tekstu przy złym świetle, dużo siedzę na twitterze, odpisuje fanom, odpowiadam na listy i od kilky tygodni czasami bolały mnie oczy, dlatego oto mam okulary do czytania. Albo jak dzisiaj od bólu oczu.
- Mamy nadzieję, że to nic poważnego. Chłopcy, teraz wy, czego fani mogą spodziewać się na trasie?
- Wszystkiego, co najlepsze - odpowiedział Max.
- Skromny jak zawsze - dodałam.
- Chłopcy, powiedzcie, tylko szczerze, dlaczego wybraliście Emmę? - spytała.
- Jest niesamowicie miła i utalentowana - powiedział Siva.
- Oh, dziękuję Seev - uśmiechnęłam się.
- Poznaliśmy Emmę w zeszłym roku, w czasie nagrywania XFactora - zaczął Jay - i do tej pory pamiętam, jak kręciła się między uczestnikami, taka cicha i spokojna, a potem na próbie śpiewała... - Jay się zamyślił.
- "Swagger Jagger" - dokończyłam.
- Właśnie. I z tej drobnej, cichej dziewczyny wyszły niesamowite dźwięki.
- Nie jestem cicha, byłam chora i prawie wyleciałam z programu - zaprotestowałam.
- Tak, teraz już wiemy - powiedział Nathan. - Chodzi nam o ten kontrast, bo widzieliśmy twoje występy, zaczęliśmy szczególnie przykładać do nich uwagę, kiedy moja siostra powiedziała, że jesteś naszą fanką...
- Dzięki, Jess - wtrąciłam.
- ... i kiedy poznaliśmy cię okazało się, że jesteś mega utalentowana i jednocześnie mega skromna. Dlatego kiedy zaczęliśmy myśleć o supporcie naszą pierwszą opcją była Emma - dokończył.
- Dziękuję, to prawdopodobnie najmilsza rzecz jaka wyszła z twoich ust - powiedziałam.
- Emmo, a czy to prawda, że odrzuciłaś taką samą propozycję od One Direction? - spytała dziennikarka.
- Skąd o tym wiesz? - oczy prawie wyszły mi z orbit. - No dobra... Tak, prawda jest taka, że miałam już umowę z The Wanted, kiedy zadzwonił do mnie ktoś z managementu One Direction. Chodziło im o podobmy okres czasu, a nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie, więc musiałam odmówić - wyjaśniłam.
- Dobrze, czas na pytania od fanów na twitterze - prowadząca przerzuciła kartki. - Chłopcy, czy fani mogą spodziewać się nowego Medley?
- Tak, ale nie powiemy, nic więcej - odpowiedział Tom.
- Najbardziej bezsensowna plotka, jaką przeczytaliście na swój temat?
- Kiedyś wyszedłem z klubu razem z Vanessą z The Saturdays i od razu przeczytałem, że ze sobą chodzimy - powiedział Tom. - Vanessa jest świetną osobą, ale litości, nawet nie wsiedliśmy wtedy do jednej taksówki!
- Ja dowiedziałem się z gazety, zdradziłem swoją byłą dziewczynę - dodał Max.
- Wy pierwsi, ja myślę - powiedziałam do Nathana, Sivy i Jaya.
- Raz przeczytałem, że byłem naćpany na scenie - powiedział Nath. - A, no i chodziłem z Cher Lloyd, zanim jeszcze ją znałem.
- O mnie chyba nie było plotek - zamyślił się Seev.
- Moja siostra w zeszłym tygodniu przeczytała, że odchodzisz z zespołu - powiedziałam.
- No to mamy jedną - stwierdził.
- Jay? - zachęciła prowadząca.
- Ktoś przekręcił moje słowa i wyszło, że byłbym w stanie wypić własny mocz.
- Fuuu - skrzywiłam się.
- Jay, wszyscy wiemy, że byłbyś w stanie - stwierdził Tom i wszyscy wybuchli śmiechem.
- Emma, a jak to jest u ciebie?
- Kilka tygodni temu ktoś zrobił zdjęcie na dworci i powiedział, że mój chłopak niósł mnie na barana, a tak naprawdę to był mój kuzyn. Jest ciachem, ale mimo wszystko to kuzyn. A poza tym umawiałam się jednocześnie z Nathanem, Tomem Daleyem i Andy'm z Lawsona - powiedziałam. - Nathan nie baw się telefonem w czasie wywiadu - dodałam ciszej, ale wszyscy pewnie i tak słyszeli.
- Dobra, już - położył telefon na blacie.
- Na twitterze SarahColl pyta Emmę, ale możecie odpowiedzieć wszyscy, w jakiej sławnej osobie kochała się, kiedy miała szesnaście lat.
- Możesz powtórzyć, kto pyta? - poprosiłam.
- SarahColl.
- To nie twoja siostra? - spytał Nathan.
- Tak, Sarah, znajdź sobie jakieś konstruktywne zajęcie, mały smrodzie, zamiast zajmować poważnych ludzi swoimi głupimi pytaniami - wypaliłam.
Gówniara, dobrze wiedziała w kim kochałam się, jak miałam szesnaście lat. W Nathanie. Ale to było dawno, trzy lata temu, w międzyczasie przeszłam związek pomyłkę, wygrałam kontrakt płytowy i zaprzyjaźniłam się z nim. A przyznanie się do tego byłoby jak gwóźdź do trumny, narodziłoby jeszcze więcej plotek. Poza tym możliwe, że wciąż z tego nie wyrosłam. W sensie relacji, jaka może łączyć fankę i idola oczywiście.
- Czy ktoś mówił, że ona jest miła i sympatyczna? - spytał Tom.
- W zasadzie to aż mnie zaciekawiłaś, powiedz Emma - powiedział Jay.
- Nic nie mówię - założyłam ręce na piersi.
- Po jej reakcji mam pewne przypuszczenia - zaczął Max.
- Nic nie potwierdzę ani nie zaprzeczę - stwierdziłam.
- Dobra, następne pytanie - powiedziała wyraźnie rozbawiona prowadząca. - Gdzie widzicie siebie za rok o tej porze?
- Mam nadzieję, że ja będę po swojej własnej trasie do tego czasu. Myślę, że może spróbuję sił w Ameryce - powiedziałam, a kątem oka widziałam, jak Nathan znowu bawi się komórką. - Powiedziałam odłóż ten telefon - wyrwałam mu go. - Co powiedziałaby twoja mama? Rany, Nathan. Powiedz, gdzie widzisz się za rok.
I tu przestałam ich słuchać, bo biedaczek nie zdążył zablokować ekranu, włączyłam aparat nagrałam filmik, weszłam na jego twittera... Hmm, to jedyna  w życiu okazja... Weźmy się za pisanie...

Siedzę obok Emmy, najlepsze miejsce na świecie.

Oficjalnie oświadczam, że Emma Collins jest fajniejsza i mądrzejsza ode mnie.

Jaythan jest prawdą.

Jestem najseksowniejszy w tym towarzystwie.

Czuję się taki ładny...

Kilka godzin później dostałam powiadomienie o oznaczeniu w tweecie.

@EmmaCollins trzy tygodnie w jednej trasie, zemsta będzie słodka.

O proszę, długo zajęło, zanim się zorientował.

4 DNI DO TRASY
Nie wiem, ile dobrego wyjdzie z robienia teledysku na szybko, ale nie mam innego wyjścia.
- Emmo, to Eric, będzie reżyserował teledysk - przedstawiła Iris.
-Cześć, miło mi cię poznać - uśmiechnęłam się.
- Hej, słyszałem, że mamy mało czau?
- Tak, musimy to zrobić dzisiaj.
- Dobra, mamy mnóstwo statystów, wynajęty ten dom z basenem, poczekamy, aż trochę się ściemni i rozkręcimy jakąś imprezę.
Nigdy nie rozumiałam, po co ludziom w UK domy z basenem. Chyba, że mają je podgrzewane, bo w tym kraju woda w basenie nigdy w życiu sama się nie nagrzeje od słońca.
- Rozdam wszystkim zobowiązania, żeby nie rozpowszechniali informacji o piosence - Iris ruszyła między ludzi z mnóstwem kartek papieru.
- Mój pomysł jest taki - zaczął Eric. - Poczekamy, aż się ściemni, mamy pozwolenie na zakłócenie ciszy nocnej, więc nie ma problemu, do tego czasu wszystko tu przygotujemy, ty się przebierzesz i pomalujesz, rozkręcimy tu najlepszą zabawę, jaką teledyski widziały, zapewniam cię.
- Okej, to idę się przygotować - poszłam do chatakteryzatorek, gdzie zostałam przebrana, pomalowana, kiedy miałam robione włosy, przyszła Iris z kamerą.
- Nocne filmowanie - mruknęłam. - Mój gwóźdź do trumny. Red Bull i pot są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Nawet nie mam czasu odpisywać ludziom na twitterze - wygięłam usta w podkówkę.
- A czemu to wszystko?
- Przez The Wanted. To ich wina. Za cztery dni trasa, a ja nawet nie miałam jeszcze próby na scenie. Nawet nie mam jeszcze stroju, to akurat twoja wina, Iris - spojrzałam na nią.
- Wszystko dostaniesz jutro. Ale teraz mów o teledysku.
- No to będzie impreza. Z basenem. Z piwnym ping pongiem. Z reżyserem krzyczącym "akcja" i "cięcie". Będzie fajnie.
- Wiesz, że część statystów to fani, którzy wygrali uczestnictwo w konkursie?
- Jakim konkursie? - zdziwiłam się.
- No przecież mówiłam ci, że zrobiliśmy konkurs na stronie.
- faktycznie! Przepraszam, zapomniałam. Ale tak mówiłaś, to trochę bardziej motywuie mnie do działania - uśmiechnęłam się. - Teraz tylko musimy czekać, aż zrobi się ciemno.
Jakiś czas później byłam gotowa, Iris zebrała wszystkich z konkursu i przyprowadziła do mnie. Porozmawiałam z nimi chwilę, wzięłam ich nazwy na twitterze, porobiłam sobie zdjęcia. W końcu reżyser przyszedł i powiedział, że czas wziąć się do pracy.
- Jeszcze jest za jasno, żeby kręcić na dworze, dlatego porobimy coś w domu, dlatego wszyscy niech przejdą do salonu.
Zrobiliśmy, co nakazał, wtedy okazało się, że mamy grać twistera, dobraliśmy jeszcze trzy osoby, reszta dostała do ręki kubki, obsługa porozrzucała jakieś puste puszki, żeby wyglądało to wiarygodnie.
- Chłopak, gdzie chłopak Emmy? - spytał przez megafon Eric.
- Hola, hola, wbrew temu co mówią media, mie mam chłopaka - powiedziałam.
- W teledysku masz.
- O fajnie, gdzie mój chłopak?
- O tu jesteś - wskazał ręką na chłopaka stojącego w wejściu do salonu.
Jednocześnie słodki i jednocześnie ciacho.
- Dobra, skoro wszyscy wiedzą, co mają robić, to zaczynajcie sobie grać, a my będziemy kręcić.
- Tak po prostu? Fajnie - ucieszyłam się.
Grałam z fanami twistera, nie wiem, jak miał z tego powstać teledysk, ale ja się na tym nie znam. W końcu zrobiło się ciemno, więc przenieśliśmy się na zewnątrz. Nakręciliśmy moje wejście do środka, grałam w piwnego ping ponga, miałam "bliskie" ujęcia z chłopakiem, ale chociaż nasze twarze dzieliły milimetry nie wytworzyło to żadnego napięcia czy chemii, bo ciężko o to, kiedy patrzy się na ciebie trzydzieści par oczu. A na zakończenie zdjęć wskoczyliśmy do basenu.
Skończyliśmy filmowanie, reżyser podziękował wszystkim, zmyłam z siebie makijaż i mogłam iść do domu spać. Tak nawiasem między ujęciami Iris zrobiła świetne Behind The Scenes.

3 DNI DO TRASY
W końcu pojechałam do hali, w której stała rozstawiona scena. Razem ze mną była Esther, która miała na celu pomóc odnaleźć mi się z choreografią na scenie, bo czymś innym jest mówienie na próbie "dobra, teraz wchodzę po schodach", a co innego to faktycznie po nich wchodzić.
- Dobra, przećwiczmy tą wspólną piosenkę - powiedział dyrektor kreatywny. - Zespół jest już na scenie, Emma wchodzi, kiedy zaczyna śpiewać, patrząc od strony widowni z lewej strony. Próbujemy.
Wyszłam przy swojej części, kręciłam się miedzy nimi, co tu więcej jest do próbowania.
- Jeszcze raz, chcę zobaczyć więcej scenicznej interakcji między Emmą a Nathanem - powiedział, kiedy skończyliśmy.
- W sensie, że co? - spytałam.
- Więcej kontaktu wzrokowego.
- Po co?
- Bo scena to... teatr. I jeśli śpiewacie niezbyt szczęśliwy duet, a akurat tak jest, że partie śpiewacie wspólnie, to ludzie muszą w to uwierzyć.
Spojrzałam z przerażeniem na Natha i chłopaków.
- Dobra, spróbujemy - powiedział nagle Sykes. - Na koncercie zrobimy to po swojemu - szepnął mi do ucha.
No i spróbowaliśmy. Ominęłam dwa wersy, bo wychunęłam śmiechem. Producent zbył to machnięciem ręki i stwierdził, że stres na występie sobie z tym poradzi.
- Emma, mam twój kostium - krzyknęła Iris. - Idź to włożyć - podała mi torbę i pudełko i butami.
Poszłam się przebrać i jak tylko otworzyłam torbę, wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Nabijany stanik, bluzka w której dekolt kończy się pod biustonoszem, krótkie dżinsowe spodenki, czarne zakolanówki i krótkie nabijane conversy. Założyłam wszystko, do tego bransoletki, które znalazłam w torbie i wróciłam do wszystkich.
- Iris, to są jakieś jaja? - spytałam. - Mam całe cycki na wierzchu!
- Wcale nie, masz stanik, zauważ proszę, że masz bardziej zabudowane u góry miseczki, masz ćwieki, on jest po to, żeby go pokazywać - uspokoiła mnie kładąc ręce na moich ramionach.
- Emma, słychać cię przed halą - podszedł do nas Josh, który przed chwilą był na zewnątrz.
- Wyglądam zdzirowato z tymi cyckami na wierzchu? - spytałam.
- Czemu mnie o to pytasz?
- Bo jesteś facetem, mów tylko szczerze.
- Bez zakolanówek i w szpilkach byłoby zdzirowato, ale masz trampki, wyglądasz fajnie i na luzie.
Przeszyłam go chwilę wzrokiem i poszukałam kolejnej ofiary.
- Wy, Dan, Matt i Oliver, jak wyglądam?
- Bardzo dobrze - powiedział Matt, reszta mu przytaknęła.
- Może inaczej. Czy chcielibyście, żeby wasza dziewczyna pokazała się tak ludziom?
- Jak by chciała, to czemu nie - wzruszyli ramionami.
- Faceci - mruknęłam.
The Wanted miało próbę, śpiewali piosenkę, ale moja sprawa była ważniejsza. Weszłam na scenę i machnęłam muzykom, żeby przestali grać.
- O przebrałaś się - zauważył Siva.
- Mam w tym występować - powiedziałam.
- I w czym problem? - spytał Tom mierząc mnie z góry do dołu.
- Nie wyglądam zdzirowato?
- Czemu miałabyś? - zdziwił się Jay.
- No bo ten stanik i ta bluzka... - mruknęłam.
- Emma, występujesz w tym na scenie, a nie idziesz na miasto, chociaż i wtedy nie widziałbym nic złego w tym kostiumie. Poza tym Mollie z The Saturdays była ubrana podobnie dwa lata temu, tylko wszystko miała w innym kolorze i nikt nie zrobił z tego afery - powiedział Max.
- Dobra, może przesadzam - mruknęłam. - Jestem zestresowana i zmęczona...
- Emma, prawda jest taka - wtrącił Nathan, a ja przestraszyłam się, że jednak coś jest nie tak - dasz tak świetny występ, że nikogo nie będzie obchodziło, co masz na sobie.
- Dzięki, Nath - uśmiechnęłam się.
- Dobra - nagle za mną stanęła Iris - a w tym będziesz śpiewała piosenkę z chłopakami - pokazała mi zdjęcie sukienki na telefonie. - Ale buty musisz wziąć swoje.
- Nie ma sprawy i przepraszam za mój mały atak - powiedziałam ze skruchą.
- Nie ma sprawy. Jutro rano masz się spakować, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, potem możesz pojechać do Birmingham, ale w sobotę w południe masz być na próbie w Londynie - powiedziała.
Poczułam ogromną ulgę, że mogę pojechać chociaż na jeden dzień do domu, bo wiedziałam, że właśnie tego było mi trzeba...

O matko, przepraszam, że taki długi :o nie wiem nawet kiedy się taki zrobił, ale chciałam już od następnego pojechać z trasą i tak wyszło :)

A co do piosenki - Olga słusznie zauważyła, że Emma grała "Warzone", kiedy chłopcy z Nareeshą i Kelsey u niej byli :) A piosenka, którą napisali w opowiadaniu, nie musi być piosenką napisaną przez nich naprawdę :) I miałam już ją wybraną, ale ostatnio trochę mi się odwidziało, dlatego spytam was - "Rocket" czy "Made"?

I jeszcze raz przepraszam, że taki długi, postaram się ograniczać mój popęd :) xxx

środa, 17 lipca 2013

18. Work hard

Resztę niedzieli spędziłam na obiedzie z Hayley i Chrisem i odwiezieniu ich na dworzec, a w poniedziałek, tak jak obiecałam z samego rana pojawiłam się w studio. Mało tego - przyszłam z napisaną piosenką.
- Mam piosenkę, jestem zwarta i gotowa do pracy, z przerwą na lunch, bo się umówiłam - powiedziałam od wejścia, rzucając w kąt torbę i zdejmując buty. Wykładzina była taka mięciutka, że chodzenie w samych skarpetkach było czystą przyjemnością.
-  Kiedy zdążyłaś napisać piosenkę? -  spytała Iris.
- Wczoraj.
- Byłaś upita cały weekend...
- Może trochę. Ale wczoraj odwiozłam Hayley i Chrisa na dworzec, wróciłam do domu i pomyślałam o tym, jak usłyszałam od nich "Emma, nie będziemy żyć wiecznie" i naszedł mnie pomysł i po prostu siadłam i napisałam piosenkę. Myślę, że byłaby dobra na następny singiel i wydaje mi się, że moja wizja jej spodobała by się Joshowi - wpadłam w słowotok. - Możemy go sprowadzić?
- Jasne, zaraz do niego zadzwonię - Iris sięgnęła po telefon. - Tymczasem sprawdź próbkę tego, co dla ciebie mamy.
Wyszła wykonać telefon, a producent zaprezentował mi próbkę dwóch utworów.
- Lubię je - pokiwałam głową z aprobatą.
- To co, nagrywamy?
- Dzisiaj chcę popracować nad moją. Jestem po prostu taka nakręcona.
Wróciła Iris, po chwili przyjechał Josh.
- Co tam masz, mała? - spytał rozwalając się na kanapie.
- Mam same słowa, ale chciałabym, żeby ta była trochę inna. Mam w głowie wizję, w której słychać gitarę elektryczną.
- Iris mogła powiedzieć, wziąłbym swoją.
- Josh, jesteśmy w studio nagraniowym - zaśmiałam się i poprowadziłam go do pokoju nagrań.
Zaczęliśmy nadawać wszystkiemu jakiś kształt, kiedy weszła Iris.
- Emma, sprawa wygląda tak, że mamy niecałe cztery tygodnie, żeby dopracować album, a oprócz tego zrobić wiele innych rzeczy związanych z trasą. Dlatego wydaje mi się, że roztrząsanie się na drobne nie ma sensu, musimy zebrać zespół, mieć co nagrywać i nie wychodzić ze studia przez tydzień i zrobić to porządnie - powiedziała.
- Okej, to ty się na tym znasz - wzruszyłam ramionami.
- Pokaż mi ten tekst - Josh wziął kartkę i zrobił zdjęcie telefonem. - Myślę nad tym w domu - powiedział.
To samo zrobił technik z wytwórni.
W międzyczasie Iris znowu odebrała telefon.
- Emma, mamy spotkanie - powiedziała.
- Ale ja o pierwszej jem lunch z Cheryl! - zaprotestowałam.
- Jest po jedenastej, zdążysz. Zbieraj się.
- Co to za spotkanie? - spytałam już w drodze do auta.
- Z managementem i wytwórnią.
- Ty jesteś moim managementem.
- Poniekąd, ja kieruję tobą i twoją karierą, ale nade mną są ludzie wyżej.
- A co do tego ma wytwórnia?
- Pewnie chcą spytać o płytę i tak dalej.
Po pół godzinie byliśmy na miejscu, w samochodzie czekał na nas Ben.
- No ja wiedziałam, że będą szychy z managementu i wytwórni, ale szefa szefów ludzi odpowiedzialnych za moją płytę to się nie spodziewałam - powiedziałam na widok Simona Cowella.
- Emmo, Iris, usiadźcie - powiedział.
Był Cowell i jakiś jego pomagier i był szef mojego mamagentu, którego widziałam może dwa razy.
- Jak posuwają się prace nad albumem? - spytał.
- Powoli, ale do przodu.
- Byłyby bardziej w przodzie, gdybyś nie odrzuciła pięciu piosenek, które zostały do ciebie przesłane.
- Bez obrazy, ale te piosenki były tandetne jak zegarki z bazaru - wypaliłam. Może trochę zbyt pochopnie, bo poczułam, jak Iris wstrzymała oddech.
- Przypominam tylko - kontynouwał Cowell - że zobowiązałaś się dokończyć album przed 26 maja, czyli twoim wyjazdem w trasę z zespołem The Wanted.
- Tak wiem. Poza tym, mam nadzieję, że nie jesteś za to zły. Jestem w jednej wytwórni z twoimi pupilkami z One Direction, a jadę w trasę z ich konkurencją - tylko się przekomarzałam. Tak naprawdę miałam w nosie, co myślał, miał mi po prostu wypłacić milion za nagrany album, nawet jeśli miałby być na tym stratny.
- Jestem profesjonalistą, Emmo - powiedział. Nie wątpię. - Inną sprawą, o której musimy porozmawiać są twoje wydatki.
Teraz zaczęła się kwestia kolesia z managementu.
- Sytuacja wygląda tak, że powinnaś trochę zwolnić z wydawaniem pieniędzy zanim wydasz płytę i pojedziesz w trasę jako support.
- Litości, przecież nie wydaję milionów na zakupach - wywróciłam oczami.
- Dostajesz tysiąc funtów tygodniowo, żebyś miała pieniądze, zanim wydasz album i dostaniesz milion, co i tak jest kilkakrotnie więcej niż dostają inni wykonawcy na początku, do tego masz mieszkanie za darmo i kierowcę na każde wezwanie i za to wszystko płaci management.
- To może teraz coś czego nie wiem? - zaproponowałam.
Facet wziął do reki jakieś kartki.
- Pociągi na linii Londyn-Birmingham praktycznie co tydzień...
- Halo, muszę widywać rodzinę! - zaprotestowałam.
- Dobra, tu masz rację, ale! Dwa tysiące jednego dnia w centrum handlowym, z czego prawie całość poszła na buty Crisian & McCaffrey?
- To był raz.
- Sto funtów na męski zegarek...
- Prezent.
- Sto funtów na słuchawki.
- Dla Sarah na urodziny i drugą parę wzięłam dla siebie.
- I trzy tysiące na tygodniowe wakacje dla dwóch osób na Ibizie w przyszłym tygodniu. Gdzieś się wybierasz?
- To prezent dla mamy - wywróciłam oczami. - Ma urodziny w tym tygodniu, wysyłam ją i tatę na wakacje.
- A twoja siostra?
- Sarah będzie ze mną w Londynie.
- Byle nie odciągała cię od pracy.
- Ma szesnaście lat, nie trzy, potrafi sama się sobą zająć.

Na reszcie spotkania mogłoby mnie w zasadzie nie być, bo management i wytwórnia coś gadali między sobą, co mnie średnio obchodziło, a powinno, bo pewnie chodziło o mnie. Kiedy skończyli wyleciałam stamtąd jak na skrzydłach i pognałam na lunch z Cheryl.
- Słyszałam o trasie z The Wanted, gratuluję - uśmiechnęła się.
- Dzięki, jeszcze prawie miesiąc, a już jestem zestresowana i do tego w proszku.
- Co masz na myśli?
- Nie mam zespołu, planu, listy piosenek... - wyliczałam.
- Zespół zbierzesz w przyszłym tygodniu, z piosenek z pewnością zaśpiewasz "Black Box", możesz coś jeszcze nieznanego z płyty, albo coś, co śpiewałaś w programie - powiedziała.
Wtedy naszła mnie myśl.
- Masz coś przeciwko, żebym zaśpiewała "Ghetto Baby"? - spytałam.
- Skąd, jest całe twoje. Ale chciałabym, żebyś zrobiła jedną rzecz...
- Jaką?
- Zatańczyła.
- O nie, nie, nie - zaczęłam machając rękoma. - To nie jest dobry pomysł.
- Emma, do tej piosenki nie możesz chodzić po scenie - sięgnęła do torebki. - Masz numer do Esther, była choreografem w poprzednich edycjach XFactora, a także pomagała w choreografii do mojej trasy, we wszystkim ci pomoże - spisała numer z telefonu i podała mi kartkę.
- Dzięki, zobaczę, co dam radę zrobić - uśmiechnęłam się.

Z braku laku i roboty dostałam tydzień wolnego, który spędziłam w Birmingham. Mama ucieszyła się z prezentu, chociaż oczywiście było milion ale z serii: a praca, a Sarah, ona nie może opuścić szkoły, blablabla. Po milionu zapewnień, że same załatwiłyśmy urlopy rodziców, a jeśli Sarah opuści pięć dni w szkole, to świat się nie zawali, poza tym nawet nie jest w ostatniej klasie, więc nie ma problemu.
Sobotę, niedzielę i pół poniedziałku spędziłyśmy z Joshem i Iris, oglądając nadesłane filmiki i wybierając piętnaście osób, z którymi spotkamy się, żeby w końcu wybrać perkusistę, basistę i klawiszowca, a we wtorek miałam przesłuchania do chórków i nie trzeba było długo czekać, aż okazało się, że część osób przyszła tylko po to, żeby mnie zobaczyć. Kilka osób zostawiliśmy na drugi etap, żeby z nich wybrać dwie, które będą robiły za moje chórki.
Najlepsze było to, że ludzie nie wiedzieli, że na pierwszym piętrze był pokój, z którego widziałam, cały korytarz, an którym czekali. Chodziłam tam, kiedy niby była przerwa i obserwowałam, jak się zachowują, kto rozmawia z innymi, a kto obserwuje czubek własnego nosa.
Po drugiej przerwie nastąpił przełom.
- Cześć, jak masz na imię? - powitałam dziewczynę. Siedziałam przy stole z Iris i Joshem, Sarah pilnowała kolejności i wywoływała osoby.
- Holly - powiedziała z uśmiechem.
- Dobrze, to zaczynaj.
Dziewczyna była naprawdę ładna, kątem oka widziałam jak Josh na nią patrzył.
- Tylko przypominam ci, że masz dziewczynę - szepnęłam mu do ucha i wróciłam do słuchania Holly.
O matko, co za głos. Była tak dobra, że zastanawiałam się czy nie jest zbyt dobra dla mnie.
- Znajdź jej kwestionariusz - szepnęłam do Iris.
Dziewczyna skończyła, a moja managerka dalej przerzucała papiery.
- Holly, ile masz lat? - spytałam.
- Dwadzieścia.
- Chodziłaś do szkoły muzycznej?
- Nie.
O rany, ma głos jak dzwon tak o, w genach.
- A byłaś na castingu do XFactora, Mam Talent czy czegoś takiego?
- Nie.
- Trzymasz taki głos w ukryciu?! Dobra, lećmy dalej. Czy mogłabyś zaśpiewać coś jeszcze? Bo wiesz, pięknie zaśpiewałaś tą Adele, masz bardzo miękki, słodki głos, ale chciałabym zobaczyć, czy możesz zaśpiewać coś inaczej... - powiedziałam.
Holly bez słowa zaśpiewała następną piosenkę. Cholera, potrafi.
- Nie mogę cię wziąć, bo jesteś lepsza ode mnie - stwierdziłam.
- Emma, nie bój się jej - powiedział Josh.
- Holly, poczekasz do drugiego etapu, dobra?
- Jasne - dziewczyna uśmiechnęła się i wyszła.
- Sarah! - krzyknęłam, kiedy drzwi były otwarte.
- Tak? - siostra wsadziła głowę do sali.
- Siedzisz z nimi na korytarzu, ta dziewczyna, Holly, jaka była?
- Miła, rozmawiała z ludźmi, nawet chciała mi pomóc, jak targałam zgrzewkę z wodą
- Okej, idź, za minutę zawołaj następną osobę.
- Jest świetna - powiedziała Iris.
- No jest... Nie wiem, czy aż nie za bardzo.
Przesłuchaliśmy kilka ostatnich osób i mieliśmy zrobić końcową naradę, kiedy rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę? - powiedziałam.
- Dzień dobry - do sali wpadła dziewczyna, zasapana, miała rozwiane włosy, na dodatek wypadła jej torebka i wszystko się rozsypało.
- Cześć, jak masz na imię? - spytałam, kiedy już się pozbierała.
- Mollie.
- Hej, Mollie. Jeśli chcesz, damy ci chwilkę, żebyś odsapnęła, napiła się wody.
- Byłoby miło.
- Wypełniałaś kwestionariusz? - spytałam.
- Nie, wpadłam prosto tutaj, przepraszam bardzo, ale to długa historia.
- Trzymaj, możesz iść usiąść na korytarz, wypełnić na spokojnie i wejść nawet bez pukania - wstałam od stołu i podałam jej kartkę.
- Dzięki - uśmiechnęła się i wyszła na zewnątrz.
- Słodka - stwierdziłam siadając z powrotem.
- Raczej roztrzepana - mruknęła Iris.
- Oj przestań, była urocza. Mam tylko nadzieję, że umie śpiewać.
Drzwi otworzyły się, ale zamiast Mollie weszła Sarah.
- To już wszyscy? Zaraz wybierzecie?
- Jeszcze czekamy na tą ostatnią dziewczynę, żeby wypełniła kwestionariusz - powiedziałam.
- Okej - wyszła.
- Ile twoja siostra ma lat? - spytał Josh.
- Ile lat chodzisz ze swoją dziewczyną? - zapytałam.
- Jezu, Emma, tylko pytam - wywrócił oczami.
- Szesnaście, a co?
- Obiektywnym okiem zajętego - podkreślił to słowo - faceta, stwierdzam, że będzie miała branie. Jeśli już nie ma.
- Wiem - uśmiechnęłam się. - Jest bardziej otwarta na ludzi. Ja do tego potrzebowałam programu telewizyjnego.
Drzwi ponownie otworzyły się i weszła Mollie.
- Proszę - podała mi kartkę.
- Dzięki - przeleciałam papier szybko wzrokiem, moja rówieśniczka. - Proszę, zaczynaj.
Zaśpiewała piosenkę Jessie J, cały czas się uśmiechała i miałam ochotę powiedzieć jej "biorę cię!", ale stwierdziłam, że jeszcze ją przetestuję.
- Mollie, mam jeszcze jedną rzecz do zrobienia dla ciebie, puszczę ci krótki fragment piosenki, który zaraz zaśpiewasz - nachyliłam się do Iris. - Puść z telefonu "DNA", ten hymnowy fragment - szepnęłam.
Iris zrobiła, o co prosiłam, Mollie zaśpiewała do idealnie, miała barwę zbliżoną do mnie, podobnie jak Holly i myślę, że już znalazłam swoje chórki.
- Potrzymam cię jeszcze chwilę w niepewności razem w tymi osobami na korytarzu, naradzimy się i zaraz ogłosimy werdykt - powiedziałam.
- Dobrze - Mollie uśmiechnęła się i wyszła.
- Co myślicie? - spytałam Iris i Josha.
- Na pewno Holly, nie byłbym pewny tej ostatniej, zamiast niej wziąłbym ją - pokazał palcem kwestionariusz innej kandydatki.
- Nie polubiłam jej - mruknęłam.
- To twoja decyzja, twoi ludzie, ty będziesz im płaciła - wyruszyła ramionami Iris.
- Holly i Mollie brzmi zabawnie - stwierdziłam.
- Czyli masz? - spytała managerka.
- Tak, wołajmy je. Sarah! - krzyknęłam.
- Nom? - w drzwiach pojawiła się jej głowa.
- Mamy decyzję.
Kilkanaście osób weszło do środka, przede mną była najgorsza część.
- Dobra, ten moment jest chyba najgorszy - powiedziałam. - Chcę tylko, żebyście wiedzieli, że wszyscy macie wspaniałe i wyjątkowe głosy, nie poddawajcie się, proszę, nagrywajcie piosenki, wysyłajcie swoje dema do wytwórni, chodźcie na castingi, obiecuję, że jeśli będziecie wytrwali to, to się opłaci. Moim głównym założeniem było zatrudnienie dwóch osób, dwóch dziewcząt, których głosy najbardziej zgrywałyby się z moim, ale także, które miałyby w sobie coś unikatowego, co by mnie przekonało i tymi osobami są - dramatyczna chwila ciszy, muszę odpłacić się za te wszystkie odcinki XFactora, kiedy nas męczylo całymi minutami - Holly i Mollie.
Dziewczyny skromnie się ucieszyły, reszta grzecznie zaklaskała. Na koniec zrobiłam sobie z każdym z osobna zdjęcie, dziewczyny zostały na końcu, żeby omówić biznesowe sprawy.
- Dziewczyny mam nadzieję, że rozumiecie, że to nie tylko zabawa, ale też poważne sprawy. Od przyszłego tygodnia zaczynamy ostrą pracę w studio, próby, chociaż taneczne was nie dotyczą, ale mam na myśli próby dźwięku, na pewno spędzimy przynajmniej dwa dni w hali, w której będzie scena, o ile już jej nie ma - spojrzałam pytająco na Iris, bo może zna odpowiedź, ale wzruszyła ramionami. - Od razu zaczyna się najgorętszy okres w pracy, najpierw studio i próby, potem support, trzy tygodnie w trasie, potem kilka dni przerwy i atakujemy letnie festiwale, a na koniec roku po cichu planujemy moją trasę - rozgadałam się.
- I uwierzcie mi - wtrącił Josh - ona jest perkefcyjna we wszystkim. - Raz przy nagrywaniu piosenki kazała mi powtarzać solówkę przez dwa godziny, bo coś jej nie pasowało. A ona nawet nie umie grać na gitarze!
- Holly i Mollie, przyjdźcie za dwa dni pod ten adres - Iris podała im wizytówki - podpiszemy umowę.
- Mogę coś powiedzieć? - spytała Mollie.
- Jasne.
- Głosowałam na ciebie w każdym odcinku XFactora i rozpłakałam się ze szczęścia, jak wygrałaś.
- Ojej, to słodkie, dziękuję ci bardzo - uśmiechnęłam się. - To widzimy się za dwa dni.
Dziewczyny wyszły, a ja poprawiłam się na fotelu, czytaj: lekko zsunęłam się i rozwaliłam się jak facet.
- Zjadłabym frytki - mruknęłam.
- To idź - mruknął znad telefonu Josh.
Do sali weszła Sarah, podsunęła krzesło i oparła się na stole.
- Sarah - kopnęłam ją w nogę - idź po frytki.
- Sama się rusz.
- Jesteście beznadziejni - mruknęłam.
Z braku laku wzięłam telefon do ręki.
- O rany, ale się dobijali - zdziwiłam się.
- Kto? - spytała Iris.
- Jeszcze nie wiem, ale widzę 17 nieodebranych połączeń - weszłam w listę. - Nathan, Nathan, Max, Jay, Siva, Max, Tom, Nathan... Pali się czy co - zaczęłam oddzawaniać.
- No w końcu - odebrał Sykes. - Po co ci ten telefon?!
- Miałam casting na chórki, wiem, że to dla ciebie dziwne i nieznane zajęcie, ale pracowałam.
- Śmieszne. Pamiętasz, jak pytaliśmy, czy jeśli byśmy napisali dla ciebie piosenkę, to czy dałabyś ją na album?
- Pamiętam, zgodziłam się.
- Mamy ją - powiedział z dumą.
- Piosenkę?
- No chyba o tym mówię, nie?
- To kiedy pokażecie mi co i jak? - spytałam.
- Masz czas teraz?
- Teraz? - zdziwiłam się. - Jest po piątej.
- Jesteśmy w studio, możesz ją od razu nagrać, możemy nagrać "Broken Strings", będzie jedna rzecz mniej do zrobienia przed trasą.
- Yhhh - próbowałam szybko zebrać myśli. - Ale wiesz, że mogę tam być najprędzej za półtora godziny?
- Spoko, mamy czas - zapewnił.
- No dobra, ale macie załatwić mi frytki. Z McDonald'sa.
- Cokolwiek zechcesz - zaśmiał się.
- I muszę wziąć ze sobą kogoś - spojrzałam na Sarah i dopiero wtedy przypomniało mi się, że przecież tutaj jest.
- Iris? Spoko, nie ma problemu.
- Nie, moją siostrę.
- Nie ma sprawy. Pakuj się do auta i przyjeżdżajcie - rozłączył się.
- Iris zadzwoń po Arthura. Sarah, jedziemy do Essex - powiedziałam.
- Essex? - zdziwili się Iris, Sarah i Josh.
- Jadę pracować z The Wanted. Napisali dla mnie piosenkę, zamierzam ją nagrać, i dać na album, poza tym nagrywamy razem cover.
- Czemu nic o tym nie wiem? - spytała Iris.
- Bo kiedy to z nimi omawiałam, to miałaś wolne - wyruszyłam ramionami.

Po półtora godziny dojechałam z Sarah pod adres, który dostałam smsem. Na zewnątrz wyszli po nas Nathan i Jay, z czego ten mały klękając na kolano wręczył mi frytki, jeszcze ciepłe.
- Och, dziękuję - zaśmiałam się. - To jest Sarah, moja siostra - wskazałam na nią, a ona stała wyraźnie zawstydzona i onieśmielona.
- No przecież ją znam - Nathan podszedł i od tak ją przytulił na powitanie.
Jay był mniej bezpośredni.
- Jay, miło mi - podał jej rękę na powitanie.
- Sarah - powiedziała cicho.
- Młoda nie stresuj się, bo jeśli Tom to wyczuje, to nie da ci żyć - powiedziałam pakując sobie frytkę do ust.
- Dobra, wchodźcie do środka, mamy masę roboty.
- Witam państwa - powiedziałam do Toma, Sivy i Maxa wchodząc do środka.
- Witamy panią - odpowiedział Siva.
- Kim jest to małe przestraszone dziecko? - spytał Tom.
- To moja siostra, Sarah, jest u mnie przez tydzień. Nie stresuj jej, Tom - objęłam siostrę ręką. - Jest waszą fanką.
- Eee to trzeba było tak od razu - Tom podszedł do niej i przutulił ją. - Chcesz piwo?
- Ma szesnaście lat - podkreśliłam "szesnaście". Nie miałam problemu z alkoholizowaniem jej przeze mnie, ale kiedy ktoś inny chciał to zrobić, włączał mi się instynkt opiekuńczy.
- Em, nie rób wiochy - wywróciła oczami.
No dobra, dzieci dorastają teraz szybciej.
- Jedno - zrezygnowałam. - I wiedz, że absolutnie tego nie pochwalam.
- Czyżbyś sama zapomniała już, jak upiłaś się niemiłosiernie, że nie było z tobą kontaktu przez trzy godziny, mama odbierała cię zalaną z imprezy i nie odzywała się przez kilka dni do ciebie, Tony'ego, taty i nie wiedzieć czemu do mnie?
- Widzisz, Tony już wtedy przynosił kłopoty - wzruszyłam ramionami. - Poza tym ja miałam wtedy siedemnaście lat.
- Z tego, co słyszałam od niego i Hayley, to prosił, żebyś przystopowała.
- A ja robiłam mu na przekór. Jak zawsze, od podstawówki. Więc to przez niego. Równie dobrze mogłabym mu zaśpiewać "I Knew You Were Trouble". W ogóle możemy przestać gadać o Tony'm? - zaczęłam wypowiadać słowa z coraz większą prędkością.
- Przepraszam - powiedziała Sarah.
- Dobra, pij już lepiej to piwo, będziesz miała zajęte usta. A czy my możemy wziąć się do pracy? - rozejrzałam się wokół. - O, ciebie nie znam - powiedziałam na widok kolesia, zapewne nagraniowca, którego do tej pory nie zauważyłam.
- Seth - machnął ręką.
- Emma - uśmiechnęłam się.
- Zanim zaczniemy - wtrącił Jay. - Kim jest Tony?
- Mój były. Najpierw cover, czy to co dla mnie macie? - spytałam, unikając tematu.
- Dla ciebie - powiedział Max.
- Cover - krzyknął w tym samym momencie Nathan.
- Okej, niech będzie cover - mruknęłam zdziwiona.
- Najpierw to przepróbujmy - powiedział Tom i położył kartkę z tekstem na stole.
- To nie to - powiedziałam.
- Jak nie to? "Broken Strings", zgadza się.
- Zostawiłam wam kartkę, gdzie zaznaczyliśmy przydział.
- Dziewczyno, to było dwa tygodnie temu, logiczne, że ją zgubiliśmy - powiedział Tom, jakby to była najoczywistsza oczywistość.
- Dobra, mniej więcej pamiętam, jak to szło - wzięli długopis i zaczęłam zaznaczać części. - Jay... Max... Siva... Tom... Ja... Ja i Nath... Wszyscy... Nath i ja... dobra, to było jakoś tak.
- Seth, zapuść podkład - poprosił Jay.
Zaśpiewaliśmy piosenkę dwa razy, zanim ją nagraliśmy. Oczywiście musieliśmy przerywać nagranie przez wybuchy śmiechu, czkawki, bekania i inne.
- Dobra, co z tą piosenką, którą napisaliście? - spytałam.
- Nathan i Max napisali - sprostował Seev.
- Tu masz tekst, zaraz zapuścimy ci próbkę - Max podał mi kartkę.
Usłyszałam nagranie, na którym śpiewali piosenkę, zapowiadała się nieźle.
- Jest świetna - powiedziałam. -Nathan, jesteś dzisiaj jakiś cichy - zauważyłam.
- Jest trochę zmęczony - mruknął znad kubka.
- Ty jesteś? To ja musiałam dzisiaj odesłać setkę osób z castingu.
- Castingu?
- Składałam chórki - wyjaśniłam. - A jutro czeka mnie to samo z muzykami - jęknęłam, aż w tym momencie zadzwonił mój telefon.
- Iris, jestem w Essex, nagrywam, pracuję, nie wydaję pieniędzy i nie piję - odebrałam.
- Jutro odwołane - powiedziała.
- Co? - podniosłam się. - Dlaczego?
- Zmieniliśmy z Joshem plan, wybraliśmy ich na podstawie samych filmików.
- Ale czemu? I dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?
- Bo jesteś zajęta. Zaufaj nam, wybierałam ich z Joshem i jego dziewczyną, w trójkę nie możemy się myślić.
- Poznałaś jego dziewczynę?! To nie fair, ja tyle na to czekam! - Tupnęłam nogą. - Mniejsza z tym. A co jak ich nie polubię?
- To samo mówiłaś, kiedy powiedziałam, że znalazłam ci gitarzystę, a dogadujesz się z nim świetnie. Mam nosa do ludzi - zapewniła mnie.
- Niech ci będzie - mruknęłam.
- A jak nagrania?
- Nagraliśmy cover, myślę, że mogę go wrzucić na płytę, a teraz słucham piosenki, którą dla mnie napisali, jest świetna, dopisz ją do płyty. Iris, bateria mi pada, muszę kończyć,  pa - rozłączyłam się.
Kłamałam, baterii miałam ponad połowę, ale nie chciało mi się słuchać jej wywodów i tak dalej.
- O rany, co za gaduły - stwierdziła Sarah.
- To przez Iris. Mniejsza z tym bierzmy się do pracy.

Nagranie piosenki trochę nam zajęło, pewnie zeszłoby się mniej, gdybyśmy wydurniali się jakieś 250 razy mniej. Sarah w pewnym momencie w końcu się wyluzowała, przestała wpatrywać się w nich, jak w THE WANTED, ale normalnych chłopaków.
- Dobra już starczy - jęknęłam łapiąc kolejną poduszkę rzuconą w moją twarz.
- Więc mówisz, że masz dość? - spytał Tom.
- Ja też - mruknęła Sarah.
- Łaskoczemy je - krzyknął Nathan i cała banda rzuciła się na mnie i moją siostrę.
- Ała! Przestańcie! Ratunku, gwałcą! - przekrzykiwałyśmy się.
- Dobra, myślę, że im starczy - Nathan podniósł się w kolan i usiadł na kanapie, reszta zrobiła to samo, a ja leżałam na podłodze próbując uspokoić oddech. Przechyliłam głowę w bok i zajrzałam pod kanapę.
- Hej, co to? - spytałam wyciągając kartkę leżąca pod sofą.

Zdradzę Wam, że piosenka, która chłopcy napisali dla Emmy, jest w rzeczywistości ich piosenką, więc możecie typować, która
to, w komentarzach :)
PS jeszcze jedna sprawa - widzę liczbę obserwujących i widzę liczbę komentarzy, która jest kilkakrotnie niższa niż ta pierwsza. Ja wiem, że czasami nie ma się czasu na napisanie jakiegoś długiego i konsktruktywnego komentarza, ale uwierzcie, wystarczy jedno słowo, żebym wiedziała, ile osób naprawdę czyta :) xxx

czwartek, 11 lipca 2013

17. Party hard.

W piątek staraliśmy nie zalać się za bardzo, trzeba było zostawić siły na sobotę. Obudził mnie telefon od Sarah.
- Co chcesz? - mruknęłam.
- Śpisz? Wiesz, że jest jedenasta?
- Wiesz, że jest sobota?
- Nieważne. Powołując się na moją słynną i głupią starsza siostrę, załatwiłam to, o co mnie prosiłaś.
- Świetnie. Szykuj się na tydzień wolnego od szkoły.
- Tydzień wolnego od szkoły w Londynie! - pisnęła.
- Nie krzycz, błagam, nie krzycz, albo będziesz mieszkać w piwnicy.
- Kac?
- Hayley i Chris. A dzisiaj mam powtórkę.
- To krucho...
Zapiszczało mi w słuchawce.
- Muszę kończyć, mam drugi telefon. Będę w domu w czwartek - powiedziałam.
- To pa.
Odebrałam połączenie.
- Halo?
- Nie śpimy, bawimy się.
- Mną facet rządzić nie będzie, chcę spać, to śpię.
- W sumie masz rację, zbieraj siły na noc.
- Właśnie, jak to robimy? - spytałam przecierając oczy.
- Za dwadzieścia minut mamy pociąg, o trzeciej będziemy w Londynie...
- Napiszę ci smsa i wszyscy spotkamy się przed klubem.
- Okej.
- Na razie, Tom.
Odłożyłam telefon, przeciągnęłam się, dzięki, przez was już nie zasnę. Zwlekłam się z łóżka, cicho zaszłam do Hayley, jeszcze spała, a w pokoju nie było ani śladu obecności tam Chrisa. Grzeczny chłopiec, narożnik był rozłożony, czyli spał w salonie, a z łazienki słychać było szum wody, więc pewnie brał prysznic. Włączyłam laptopa i zrobiłam sobie herbatę. Dostałam powiadomienie o oznaczeniu mnie w tweecie The Wanted.

Gratulacje dla naszej przyjaciółki @EmmaCollins za #BlackBox na pierwszym miejscu! X

Och, zawsze o mnie pamiętają.

@thewanted Dziękuję chłopcy! Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć Wasz nowy singiel!

Dzień wcześniej zapowiedzieli nowy singiel, ale nie miałam czasu nawet przesłuchać próbki. Z łazienki wyszedł Chris.
- Ubrałbyś się - powiedziałam mierząc go w samych bokserkach.
- To brzmi i wygląda dziwnie biorąc pod uwagę, że jesteś moją małą kuzynką.
- Jestem młodsza dwa lata, a nie dwadzieścia - wywróciłam oczami.
- Mimo to, jesteś moją kuzynką. To jakie mamy plany?
- Idziemy do klubu, postarajmy się nie zalać jak świnie - powiedziałam sącząc herbatę.
- Czemu? - spytał zawiedziony.
- Bo nagłówki typu "Pijana Emma Collins" czy "Emma Collins prowadzi pijanego chłopaka" nie są mi potrzebne do szczęścia.
- Nie ruszyłoby cię, co o tobie piszą, gdyby nie rodzice, to dyskusji z nimi chcesz uniknąć.
- Częściowo masz rację - powiedziałam. - Właśnie, muszę zadzwonić - sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do biura podróży. - Dzień dobry, tu Emma Collins, chciałabym potwierdzić tą rezerwację.
- Dzień dobry, dwie osoby, zgadza się?
- Tak, tak. Zaraz zrobię przelew.
Chwilę później, gdy skończyłam rozmowę, do salonu weszła zaspana Hayley.
- Wody - mruknęła.
- Dziewczyno, idź pod prysznic, dzisiaj runda numer dwa - podałam jej butelkę.
- Wiem, pamiętam - jęknęła.
Zadzwonił mój telefon.
- Cześć, Iris - odebrałam.
- Co dzisiaj robisz? - spytała.
- Nie przyjdę do studio, mam gości - rozgryzłam cię, nie ma tak dobrze.
- Faktycznie, zapomniałam.
- Nie kłam, wiem, że nie zapomniałaś, tylko liczyłaś, że wyrwę się na chwilę.
- Yhh, niech ci będzie. W takim razie postaraj nie narobić zbyt wiele plotek dzisiejszego wieczoru.
- O co ci chodzi?
- Wiem, że wychodzisz z Tomem Daleyem...
- Tak, oprócz tego z jego przyjaciółmi, moją Hayley i Chrisem - przerwałam jej.
- W każdym bądź razie wiesz, żadnego szeptania na ucho i tym podobnych.
- Naprawdę sądzisz, że kogoś obchodzi dwoje nastolatków w klubie? - spytałam.
- Dwoje nastolatków, czytaj, finalistkę XFactora i medalistę olimpijskiego? Myślę, że tak.
- Nieważne - westchnęłam. - Muszę kończyć, bo na razie mam na blacie głowę skacowanej nastolatki. Do poniedziałku - rozłączyłam się. - Hayley, idź pod prysznic.
- Nie, ty idź pierwsza, wstałaś przede mną - powiedziała cicho.
- Powiedziałam idź! - krzyknęłam.
Hayley poszła po ciuchy i poczłapała do łazienki.
- Serio ma taki słaby łeb? - spytał Chris.
- Niestety.
Znowu mój telefon.
- Co to, jakaś infolinia?! - sięgnęłam po telefon i odebrałam nie patrząc na wyświetlacz. - Halo?
-Hej, Emma - usłyszałam znajomy głos.
- Cheryl?!
- We własnej osobie - zaśmiała się.
- O rany, co u ciebie?
- Wszystko dobrze. Mam nadzieję, że nie rozpłakałaś się w czwartek w radio? - zaśmiała się.
- Słuchałaś?
- No pewnie, gratuluję pierwszego miejsca.
- Dziękuję.
- Emma, masz czas w poniedziałek?
- Mam być w studio, ale nie będę tam siedzieć cały dzień. A o co chodzi?
- Chcesz iść na obiad? - spytała.
- Z Tobą? Zawsze - powiedziałam z uśmiechem.
- Świetnie, znam dobrą restaurację, w poniedziałek prześlę ci adres.
- Dobrze, do poniedziałku - odłożyłam telefon na blat.
- Ile jeszcze telefonów zakończysz zdaniem "Do poniedziałku"? - spytał Chris wyjadając zawartość lodówki.
- Mam nadzieję, że żadnego. Litości, jest sobota!
- Wyłącz komórkę - powiedział z pełną buzią.
- Nie mogę, muszę napisać Tomowi, gdzie idziemy - podrapałam się po głowie. - Właśnie, gdzie tu pójść...
- Praktycznie mieszkasz w Londynie od września i jeszcze nie znasz wszystkich klubów i knajp?
- Chris, wiem, że może na to nie wygląda, ale ja pracuję. Jestem w czarnej dupie, a płytę muszę skończyć przed 26 maja, muszę zebrać zespół, chórki, dojść do tego, jakie piosenki będę śpiewać na trasie z The Wanted, muszę znaleźć wspólny termin z nimi, żeby nagrać piosenkę... To trudne i pracochłonne. Poza tym, jeśli na przykład wiem, że następnego dnia mam zarezerwowane studio albo występ w telewizji, to mogę zapomnieć o wyjściu wieczorem, bo głos nie brzmi dobrze dzień po.
- Dobra, dobra - uniósł obronnie ręce. - Pracujesz. Już czaję - powiedział siadając na narożniku z pilotem w ręce.
- Złożyłbyś tą kanapę - mruknęłam przeglądając strony internetowe. - Dobra, idziemy do Mahiki.
- Gdzie?
- Nieważne, mieliśmy tam afterparty po finale - chwyciłam telefon i zaczęłam pisać smsa.
 
Kilka godzin później wysiadaliśmy z taksówki pod klubem.
- O, tu jesteście - powiedziałam do idących w naszym kierunku Toma i jego znajomych.
Każdy z każdym się zapoznał, ja z przyjaciółkami Toma - Sophie i Nikitą, dla których nagrywaliśmy kilka tygodni temu filmik tak poza tym i weszliśmy do środka. Może i było głośno, może i grała muzyka, ale ten hałaśliwy głos poznam wszędzie. Złapałam Toma i Chrisa, którzy szli po moich dwóch stronach, za ramiona.
- Słyszę coś - powiedziałam.
- No, jest muzyka, ludzie gadają... - zaczął nabijać się Chris.
- Słyszę... - rozejrzałam się wokół. - Jego - wskazałam palcem na Toma, tym razem Parkera. Zauważył mnie w tym samym momencie.
- Emma! - krzyknął tym swoim parkerowatym krzykiem. 
- Tom! - odkrzyknęłam i podniosłam ręce. - Co tu robisz? - spytałam, kiedy podszedł bliżej. 
- Czekamy z Kelsey i Jayem na resztę, będziemy pić za singiel.
- Jeszcze go nie wydaliście - zauważyłam. 
- To nie znaczy, że nie możemy się napić - wzruszył ramionami.
- Moje maniery - zreflektowałam się i przedstawiłam mu wszystkich.
- To co, pijecie z nami? - zaproponował. 
Rozejrzałam się po wszystkich, nie mieli nic przeciwko, więc usiedliśmy razem. 
Po chwili doszedł Max.
- O dużo nas tu - zauważył. 
- Im więcej osób wypije za singiel, tym lepiej mu się powiedzie - stwierdziłam.
- Gdzie Siva, Nareesha i Nath? - spytał Jay.
- Nie wiem - wzruszył ramionami Max. - Nathan zatrzymał się u Seeva, więc pewnie na niego czekają. 
- Czyli możemy zacząć bez nich, bo to zajmie całe wieki - stwierdził Parker i nagle jakby telepatycznie pojawiła się kelnerka. Jako że chłopcy z The Wanted wydawali się być bardziej obyci, zdaliśmy się na nich w kwestii drinków. 
Kiedy ja swojego kończyłam, w końcu dotarła ostatnia trójka. 
- O jak was dużo - zdziwił się Siva.
- Im nas więcej tym weselej - stwierdziłam. - To jest mój kuzyn Chris, przyjaciółka Hayley i przyjaciółki Toma Sophie i Nikita.
- Postaram się was spamiętać - powiedziała z uśmiechem Naree. 
- Ciebie znam, ciebie znam - Nathan wskazał palcem na Sophie i Nikitę - ciebie widziałem przez telefon - wskazał na Hayley, a ciebie poznałem teraz - powiedział do Chrisa.
- Czy on już coś pił? - spytałam.
- Nie, on po prostu tak ma - powiedziała Kelsey.

Po jakimś czasie, standardowo już, wyszłam potowarzyszyć Maxowi na fajce.
- Więc, co cię tu dzisiaj przygnało? - spytał. 
- Miesiąc temu umówiłam się z Hayley na tydzień w Londynie, dwa dni temu zadzwonił Chris i trochę w sumie się wprosił - zaśmiałam się. - A potem zadzwonił Tom, że przyjeżdża ze znajomymi i czy mam ochotę gdzieś wyjść. A jak tylko tu weszłam, usłyszałam Toma - zaśmiałam się. 
- No tak, tego to ciężko nie słyszeć - zawtórował mi Max. - Nie przeszkadza ci, że palę obok ciebie? - spytał. 
- Nie, przecież wiedziałam, po co wychodzisz na zewnątrz. Poza tym względnie jest tu więcej świeżego powietrza niż dymu papierosowego, a właśnie tego mi trzeba. 
- To druga wspólna impreza i drugi raz potrzebujesz powietrza - zauważył. 
- To mój sekretny sposób, kiedy wypiję o jednego drinka za dużo. 
- I z kim ty byś wyszła na zewnątrz, gdyby nie ja i mój papieros - stwierdził. 
- Hayley też wygląda, jakby potrzebowała świeżego powietrza, wiec myślę że znalazłby się ktoś, kto by nas poeskortował.
- Na przykład Daley? - spytał. 
- Nie wiem, może - zdziwiłam się. - Równie dobrze Nathan, Chris albo Tom. Bo na Jaya o tej porze już nie ma, co liczyć. 
- Więc co, ty i Daley? 
- Ja i Daley co? - zdziwiłam się jeszcze bardziej. 
- No wiesz, coś ten tego. 
- Nie, Max, nie randkujemy ze sobą, ne kręcimy, nie chodzimy - odpowiedziałam. - Jezu, ty też?! 
- Sorry, nie chcę żyć plotkami, więc pytam u źródła - uśmiechnął się i zgasił fajkę. 
- Masz szczęście, że cię lubię - stwierdziłam otwierając drzwi. 
Hayley podpierała sobie głowę ręką, sama pewnie nie mogła się utrzymać. 
-Gdzieś ty była? - spytał Chris.
- Przewietrzyć się. Aż tak z nią źle? Hayley? - szturchnęłam ją lekko.
- Hmmm?
- Nie pij już dzisiaj, dobrze? 
Poruszała głową, ale ciężko było stwierdzić, czy oznaczało to "tak" czy "nie".
- Może pojadę z nią do domu? - spytał Chris.
- Haha, dowcipny jesteś, jeśli myślisz, że puszczę was samych - stwierdziłam. 
- Em, nie zadaję się z pijanymi. Daj mi klucze, położę ją spać - powiedział już poważnie. 
- Nie, Chris, to twoja noc w Londynie, ja z nią pojadę. 
- Daj spokój, baw się ze znajomymi, ja chętnie pójdę do domu, bo tych dwóch - wskazał na Jaya i Toma - zaraz mnie wykończy.
- Na pewno?
- Tak.
Sięgnęłam po torebkę, podałam mu klucze, adres i uparłam się, że zapłacę za taksówkę. 
- Tylko łapy przy sobie! - krzyknęłam, gdy prowadził Hayley do wyjścia. 
Usiadłam na kanapę. Na Boga, nie chcę być ciocią. Nie chcę, żeby moja dziewiętnastoletnia przyjaciółka i dwa lata starszy kuzyn byli rodzicami. Znaczy niech sobie będą, ale najlepiej jak nie będą mieli wspólnych dzieci. Nie mogłabym stanąć po żadnej stronie przy rozwodzie... O rany. Ja to już dzisiaj nie powinnam pić. Po chwili usiadł obok mnie Tom Daley.
- Czy ty w ogóle coś piłeś? - spytałam. - Wyglądasz zbyt trzeźwo - stwierdziłam. 
- Nie mogę zbyt szaleć, mam zawody w przyszłym tygodniu - powiedział. 
- Uuuu, będę trzymać kciuki - klepnęłam go po kolanie.
- Nie siedź tak na sucho - Nathan podszedł do mnie z drinkiem.
- Nie, ja już pasuję.
- Nie mów, że wymiękasz! - krzyknął Max.
- To dawaj, masz tu słomkę, zobaczymy, kto wypije szybciej. No dawaj, potem dam ci spokój, a Daley będzie pilnował, żebyś nie piła - powiedział Sykes.
- No dobra - westchnęłam i zbliżyłam usta do słomki - Na trzy. Raz, dwa, trzy! 


Obudził mnie bliżej niezidentyfikowany hałas. Na początku zignorowałam go i obróciłam się na drugi bok, ale szybko doszło do mnie, co to za dźwięk. Zerwałam się z łóżka, a raczej próbowałam, bo w moim stanie było to ciężkie, i szybko otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Chrisa rozkładającego kanapę w salonie.
- Chris! - pisnęłam. - Co robisz?!
- Eee, no składam kanapę. 
- Ty mała łajzo, widzę, że dopiero ją rozkładasz, więc powiedz, gdzie się podziewałeś całą noc? 
Prawie niezauważalnie, ale jednak, lekko zerknął w stronę drzwi do sypialni Hayley.
- Nie! - krzyknęłam i szybko zakryłam usta dłonią. 
- Chris, mówiłam, żebyś rozkładał to ciszej, zaraz obudzisz Emmę - usłyszałam i z pokoju wyszła właśnie Hayley. - Oj - stanęła jak wryta na mój widok. 
- Idę wziąć prysznic, jak wrócę widzieć bananowe smoothie czekające na mnie na blacie w kuchni, którym zajmiesz się ty Hayley, a ty - wskazałam palcem na Chrisa - nie zbliżaj się na bliżej niż półtora metra - rozkazałam i wyszłam do łazienki. 
Zachciało im się robić dzieci. Zachciało im się robić dzieci w moim mieszkaniu. A mówiłam "jest smutna po zerwaniu, łapy przy sobie", a mówiłam "seks w moim kuzynem to nie sposób". 
Po dwudziestu minutach wyszłam w szlafroku.
- Zaraz wrócę - powiedziałam i poszłam do sypialni przebrać się w coś wygodnego. 
Wróciłam do salonu, Hayley podała mi smoothie. 
- Obydwoje na kanapę - powiedziałam. - Gdzie?! Na dwóch końcach! O tak dobrze. A więc - stanęłam na przeciwko nich - co skłoniło was do zabawiania się w moim mieszkaniu? 
- To, że zostałaś w klubie? - powiedział Chris.
- Nie! To, że nie słuchaliście mnie. Tobie drogi kuzynie mówiłam, że moja przyjaciółka, z którą dwa dni wcześniej zerwał chłopak, to nie materiał na jednorazową przygodę. Tobie droga Hayley mówiłam, że to mój kuzyn, że to nie jest metoda bla bla bla i przede wszystkim znowu, to mój kuzyn. Obrzydliwe - wzdrygnęłam się. - Teraz ona wróci do Birmingham,  ty na ten swój uniwerek w Manchesterze, ona będzie czuła się podle, a ty pewnie będziesz podrywał studentki pierwszego roku - powiedziałam i przyssałam się do słomki. Naprawdę chciało mi się pić. 
- Emma - zaczęła lekko Hayley. - Kac siadł ci na mózg - powiedziała. - Zwlaszcza twoje ostatnie zdanie to potwierdza. Nie byłam nawet w połowie tak pijana, jak wyglądałam, wszystko ukartowałam.
- O mój Boże - załamałam się. - Z kim ja żyję?!
- Emma, nie będziemy żyć wiecznie, trzeba łapać moment - dodała. 
- Niech wam będzie - machnęłam ręką. 
- Nie zobaczyłaś nierozłożonej kanapy, jak wróciłaś? - spytał Chris. - O której to w ogóle było? 
Szybko się nad tym zastanowiłam i doszło do mnie, że nie wiem. 
- Ee, na jakoś nad ranem - podrapałam się po głowie. 
- O Boże - powiedział. - Nam dajesz świętojebliwe kazanie, a sama nie pamiętasz jak i o której wróciłaś do domu! - krzyknął. 
- Nie drzyj się - poprosiłam i poszłam do kuchni po wodę. - Telefon, dajcie mi telefon - pobiegłam do sypialni i rozejrzałam się wokół. 
Hurra, torebka była na stoliku nocnym, a w środku znalazłam telefon. Ostatnią rzeczą jaką pamiętałam była rozmowa z Tomem i picie drinka na czas z Nathanem. Zadzwoniłam do Toma, ale nie odbierał. Wybrałam numer Natha.
- Emma, wiesz, która jest godzina? - spytał zaspany.
- Tak, południe. Mam pytanie, dosyć wstydliwe. Czy wiesz, jak znalazłam się w domu?
W odpowiedzi usłyszałam wybuch śmiechu. 
- To może jaka jest ostatnia rzecz, którą pamiętasz? - spytał. 
- Rozmawiałam z Daleyem i piłam z tobą drinka na czas.
- To szybko ci pamięć uciekła - stwierdził.
- Nathan, po prostu powiedz, co robiłam i powiedz, że nie obmacywałam się z nikim w kiblu.
- Tańczyłaś. Dużo.
- O rany, ja nawet nie lubię tańczyć - usiadłam ze zrezygnowaniem na łóżko.
- Musieliśmy cię powstrzymywać przed wejściem na stół - dodał.
- O Boże...
- Potem jakoś zrobiła się czwarta rano - kontynuował - ale tobie wciąż niezbyt chciało się iść do domu. W końcu wsadziliśmy cię do taksówki z Daleyem, Sophie i Nikitą, a dalej z tego, co wiem od niego, on i Nikita odprowadzili cię do mieszkania.
- O matko... Jak narąbana nastolatka.
- Byłaś narąbaną nastolatką - stwierdził Nath.
- Dalej jestem. Tak trochę. Dobra, dzięki za wsadzenie do taksówki i nie pozwolenie na tańczenie na stole. Idę szukać kompromitujących mnie zdjęć w internecie. Iris będzie miała co tuszować.
- Na razie - zaśmiał się.
Rozłączyłam się, poszłam do salonu włączyć laptopa.
- Wróciłam do domu po czwartej - powiedziałam do oglądającego telewizję Chrisa i do robiącej sobie herbatę Hayley.
- Jak? - prychnął kuzyn.
- Przyjechałam taksówką z Tomem, Sophie i Nikitą i przyszłam do domu - wzruszyłam ramionami. Nie musiałam dodawać, że byłam prowadzona.
Nie trzeba było długo szukać, wystarczyło wejść na stronę pierwszego lepszego szmatławca. Na moje zdjęcie żadnej kompromitacji. Były zdjęcia, jak wchodziłam do środka, ktoś robił w środku, chyba nawet był moment, jak piłam drinka na czas, na żadnym nie było widać, jak pijana byłam. Iris, lepiej bądź zadowolona.

 
Jakiś taki o dupę rozbić ten rozdział :(
Ale postaram się spiąć i w następnym napisać coś konstruktywnego.

PS San - lepiej to czytaj :P
Wiem, że pisałaś pod drugim blogiem, ale zanim tam dodam rozdział, to pewnie zapomnę :P.
Okej, Nath tak powiedział, rozumiem. Ale w innym wywiadzie, Max i Siva przyznali, że robili rzeczy, na które nie mieli ochoty. Nie mówię, że całe show jest wyreżyserowane, ale wszyscy wiemy, że w pewnych sytuacjach wyolbrzymiali wszystko na siłę, a fakt, że Nareesha musiała usunąć tego tweeta, tylko potwierdza, że coś jest na rzeczy. Poza tym oni znają się od lat, wiedzą, jacy są, a momentami w programie wygląda jakby znali się od tygodnia... I Jeszcze, kiedy najpierw w Wanted Wednesday w Argentynie Nathan mówi, że on i Nareesha są jak rodzeństwo, przytulają się w Brazylii i Denver, a kilka miesięcy później przed kamerami Nathan wyskakuje z tekstem "don't patronise me" i "don't speak to me like that", kiedy Nareesha próbuje dokończyć zdanie, to coś jest nie tak. Ja nie kupuję tego, co zobaczę, w programie, w którym wydarzenia nie są nawet w porządku chronologicznym, a Nareesha dopiero w przedostatnim odcinku była pokazana normalnie. No to tego, skończyłam i bez spin ;)