środa, 7 sierpnia 2013

21. Wciąż czułam dotyk...

- Sprawa jest taka - powiedziałam na wejściu. - Chłopaki chcą iść na imprezę, najpierw jedziemy do hotelu, więc jeśli chcecie możecie iść, jeśli wolicie iść spać też w porządku.
- Emma, przecież ty jesteś ledwo żywa, wyśpij się lepiej - stwierdziła Iris.
- Jest przed jedenastą, zanim się zabierzemy będzie przed dwunastą, pójdziemy się napić i pewnie koło drugiej wrócimy.
- Jak chcesz, ale o dziesiątej kończy się doba hotelowa - przypomniała mi.
- Pamiętam - wywróciłam oczami.
Zebraliśmy swoje manatki, pojechaliśmy do hotelu, kiedy wszyscy byli pomeldowani umówiliśmy się, że kto idzie schodzi za dwadzieścia minut na dół. Poszłam do swojego pokoju, wygrzebałam z torby czarne rurki, jakąś bluzkę i baleriny - nie miałam już sił na szpilki. Z jednej strony wolałam zostać w pokoju i pójść spać, ale z drugiej wszystko poszło tak idealnie - trzeba było się za to napić. Poza tym miałam nadzieję, że strumienie alkoholu pomogą mi rozwiązać sprawę, która męczy mnie od jakiegoś czasu. Nathan jakoś dziwnie się zachowuje, jakiś małomówny jest i w ogóle...
Zjechałam windą na dół, okazało się, że wszyscy czekali na mnie. Wszyscy to znaczy The Wanted, moje Shay i Amelia, Matt i Josh, tym sposobem dowiedziałam się, kto jest bardziej a kto mniej imprezowy z mojego zespołu. Przeszliśmy kawałek dalej, do najbliższego chyba pubu.
Kiedy już wszyscy mieli swoje drinki, wykorzystałam okazję, kiedy Nathan odszedł na chwilę na bok napisać smsa, wtedy złapałam go na osobności.
- Co tam, Nath? - szturchnęłam go łokciem próbując przy tym nic nie wylać.
- A dobrze, co tam, Emma?
- Jesteś pewien? - spytałam.
- Jestem pewien, że co?
- Że wszystko dobrze? Ostatnio jesteś jakiś... nieswój.
Zbiłam go lekko z tropu.
- Ee, nie, wszystko dobrze, tylko wiesz, trasa, stres i tak dalej, sama rozumiesz.
- Tak, jasne - uśmiechnęłam się lekko.
- Emma, czy ty ciągle masz pierwszego drinka?! - krzyknął Tom.
- Pierwszego i ostatniego Parker, jestem zbyt zmęczona, żeby pić więcej - powiedziałam.
- Nie rób nam tego! - jęknął Jay.
- No dobra, maksymalnie jeszcze jeden - westchnęłam.
- Woohoo! Przyniosę ci! - Tom zerwał się do baru.
- Ale... - chciałam powiedzieć, że jeszcze mam pół, ale nie zdążyłam.

Trzy godziny później wrociliśmy do hotelu, przysięgam, nie wiedziałam, że w tak stosunkowo krótkim czasie można się tak nawalić. Jedyne osoby, które coś kontaktowały to ja, Siva, Shay i Josh, najgorzej było chyba z Jayem, który nie był w stanie ustać o własnych siłach, Max rzucał się, kiedy próbowało się go pokierować w drugą stronę, Tom był rozchichotany od ucha do ucha, Nathan był połączeniem ich wszystkich, Matt sądził, że wie lepiej, którędy do hotelu, a Amelię równie dobrze ktoś mógłby zanieść. Nie mówię, że ja byłam trzeźwa, bo skończyło się na więcej niż dwóch drinkach, ale kontaktowałam bardziej niż oni.
- Może zadzwońmy po taksówki? - zaproponował Siva.
- Zanim tu przyjadą, ktoś zdąży wpaść pod samochód, albo się zgubić - stwierdziłam. - Dobra, myśl Emma - popukałam się w czoło. - Tom, skarbie, czy możesz być spokojny przez chwilkę? - spytałam kładąc mu ręce na ramionach.
- Całe życie jestem spokojny - odparł.
- Tom, mówię poważnie.
- Całkiem poważnie to nie jestem tak pijany, jak się wydaje - powiedział.
- Dobra, teraz jest pięć na pięć. Siva, zajmiesz się Jayem, Tom prowadź Maxa i dopilnuj żeby dotarł do hotelu cały, Josh prowadzisz Matta, ja i Shay zajmiemy się Amelią i Nathanem - zdecydowałam.
- Emma, ona nie dojdzie do końca ulicy, a co dopiero do hotelu - Josh wskazał palcem na Amelię opartą głową i ręką o latarnię.
- Nie mamy innego wyjścia - westchnęłam. - Nathan, chodź - zapłałam go za łokieć.
- Puść mnie kobieto, sam mogę iść - wyrwał się i ruszył przed siebie.
- Nathan, to w drugą stronę - powiedziałam.
- Przecież wiem, żartuję tylko - prychnął, zawrócił się i poszedł we właściwą stronę.
- Amelia zrobisz coś dla mnie? - spytałam.
- Hmmm?
- Shay złapie cię za rękę i pójdziesz z nią ładnie do hotelu. Bardzo ładnie, bo wiesz, że skoro jest tu The Wanted, to mogą być paparazzi, a nie chcesz, żeby twoi rodzice zobaczyli, jak pijana opierasz się o latarnię - trzeba znać czułe punkty u znajomych. Dziewczyna bez słowa podeszła do Shay i ruszyły do przodu, za Jayem i Sivą, a patrząc na stan tego pierwszego mogło to zająć jakieś trzy dni. Josh i Matt szli przed nimi, Josh przy okazji zagadywał Nathana, żeby nie prawił swoich mądrości. Ja kręciłam się między wszystkimi. Sprawdzałam telefon, kiedy kątem oka zobaczyłam, że wyprzedziłam ich, bo wszyscy stanęli przed przejściem dla pieszych i podniosłam wzrok.
- Max! - krzyknęłam i w ostatniej chwili odciągnęłam go na bok, bo prawie wpadł pod samochód. Widziałam przy tym, jak Tom wyhamował i przebiegł tuż za pojazdem.
- Parker, mogło wam się coś stać! - krzyknęłam.
- Tonight I feel invincible - zaczął śpiewać.
- Cause I'm drinking all the alcohol! - zawtórowali mu Max i Nathan, aż dziw jak zgodni byli w mieszaniu tesktu piosenki.
Nathan podszedł do mnie i objął mnie ramieniem wokół szyi.
- The feelings irresistible, in detention getting physical - mruknął.
- Tak, tak, physical, physical, pośpiewałabym z tobą, ale I DON'T like it like that, więc nic z tego - poklepałam go po policzku.
W końcu po jakichś czterech minutach, które wydawały się być wiecznością, dotarliśmy do hotelu, ja i Seev podeszliśmy do recepcji. - Potrzebujemy kilka kart do pokoi - powiedział uprzejmie Siva.
- Tak, widzę - zaśmiała się lekko recepcjonistka, chociaż spodziewałam się po niej innej reakcji.
- Siva Kaneswaran, Tom Parker, Jay McGuiness, Max George, Nathan Sykes, Emma Collins - wymieniłam powoli przy okazji zastanawiając się, czy Matt i Josh mieli razem pokój. - Mogłaby pani sprawdzić z kim Josh Williams ma pokój? - spytałam.
- Matt Gareth - odpowiedziała.
- Świetnie, to jeszcze ta karta i do pokoju Shay Bennington - tego, że Amelia była z nią w pokoju, nie musiałam sprawdzać.
- Dziękujęmy - podziękował ładnie Siva.
Żeby nie pomieszać kart, każdą wsadziliśmy właściwej osobie do tylnej kieszeni spodni, oprócz Shay i Josha, oni byli na tyle ogarnięci, że rozumieli.
- Nie wejdziemy do jednej windy, mieści się siedem osób - powiedziałam. - Dobra, ja mam pokój na siódmym piętrze, Shay i Josh też, wy wszyscy macie na piątym. Shay, Josh, Amelia i Matt do jednej windy, ja pojadę z The Wanted odstawić tego barana do pokoju - wskazałam głową na Sykesa, który wygodnie (co najwyżej dla niego) opierał się o mój bark. Wsiedliśmy do dwóch wind. W naszej była cisza, ja i Siva byliśmy zmęczeni bawieniem się w niańki, a reszta była zbyt pijana. I tak, Tom był tak pijany, na jakiegk wyglądał.
- Pokój Nathana jest na przeciwnym końcu korytarza, dasz sobie radę? - spytał Seev.
- Tak, ty dopilnuj, żeby tych trzech dotarło do swoich pokoi, nawet nie na łóżka, możesz ich zostawić na podłodze - zaśmiałam się.
Wysiedliśmy z windy i rozeszliśmy się w dwie strony.
- Aaale, czemu oni idą tam? - spytał Nathan.
- Bo mają tam pokoje, a twój jest gdzieś z tej strony - sięgnęłam do jego tylnej kieszeni i wyjęłam kartę, żeby sprawdzić numer pokoju.
- Łohoho, dziewczyno, nie tak prędko, pozwól mi najpierw kupić ci drinka, czy coś.
- O Boże... - mruknęłam.
Otworzyłam drzwi i wprowadziłam go do środka, Nathan od razu padł na łóżko.
- Nath, ściągnij chociaż buty i bluzę - powiedziałam.
- Nie chce mi się - mruknął w poduszkę.
- Jak dziecko - załamałam ręce. - Nie wierzę, że to robię - mruknęłam i wzięłam się za zdejmowanie mu butów. - Nathan, wstań - pociągnęłam go za rękę. Jak to możliwe, że z każdą minutą robił się coraz bardziej pijany... - Teraz możesz iść spać - ściągnięłam mu bluzę i rzuciłam ją na krzesło.
- A buziak na dobranoc? - spytał i zrobił usta w dziubek.
- Dowcipniś - prychnęłam. - No dobra - dodałam po krótkim namyśle.
Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek.
- Dobranoc - powiedziałam i poszłam do wyjścia.
- A ty nie chcesz buziaka? - spytał.
- Myślę, że przeżyję - powiedziałam zamykając drzwi.
Westchnęłam głęboko i poszłam do windy. Weszłam do swojego pokoju i chociaż byłam padnięta, poszłam się umyć, bo jak znałam siebie, rano nie będę miała czasu.

Obudziło mnie walenie w drzwi. Leniwie poszłam je otworzyć.
- Co chcesz, Iris? - spytałam.
- A mówiłam. Zbieraj się, masz pół godziny, żeby wymeldować się i zjeść śniadanie - powiedziała.
- Już się zbieram.
Szybko przebrałam się i pomalowałam, spakowałam wszystko, zeszłam na śniadanie, zdążyłam wypić herbatę i zjeść rogalika i poszłam się wymeldować, przy recepcji spotkałam Maxa i Jaya.
- A witam panów - powiedziałam celowo zbyt głośno.
- Nie, Emma, przestań - powiedział Jay.
- Wczoraj uratowałam ci dupę, więc wpuścisz mnie pierwszą - powiedziałam do Maxa i wepchnęłam się przed niego.
Wymeldowałam się i poszłam do tourbusa, przed wejściem czekało trochę ludzi.
- Emma, Emma! Możesz to podpisać? - podbiegła do mnie jakaś dziewczyna i miała ze sobą płytowe wydanie singla.
- Tak, jasne - postawiłam walizkę obok siebie i wzięłam od niej płytę i pisak.
- Emma, musimy jechać - podszedł do mnie Ben.
Obejrzałam się do tyłu.
- Max i Jay jeszcze się wymeldowują, nie ma pośpiechu - powiedziałam.
- Powinniśmy wyjechać dziesięć minut temu.
- Jezu, Ben, dzisiaj nawet nie ma koncertu - wywróciłam oczami, czego nie mógł zauważyć, bo wyglądałam źle do tego stopnia, że zdecydowałam się nie zdejmować okularów przeciwsłonecznych. - Zaniesiesz moją walizkę? - spytałam.
- Jasne.
- Ale torbę weź do środka! - krzyknęłam. - Mam tam telefon.
- Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie? - spytał ktoś inny.
- Jasne, ale jestem trochę zmęczona, więc nie ścianę okularów - powiedziałam.
- Nic nie szkodzi.
Podpisywałam płyty, zwykłe kartki i tak dalej, przy okazji rozmawiając z ludźmi.
- A kiedy wydasz nowy singiel?
- Prędzej niż się spodziewacie - powiedziałam.
- Przyjedziesz do Nottingham na swojej własnej trasie?
- Wydaje mi się, że tak. Na pewno tak, Nottingham jest duże, więc tak.

Pół godziny później niż planowaliśmy, wyjechaliśmy do Manchesteru. Jak tylko ruszyliśmy, odczułam potrzebę włączenia kamery.
- Więc wyjeżdżamy z Nottingham, publiczność była świetna, było naprawdę miło, może pomijając późnonocne rozrywki. Tak, mówię o tobie Amelia i o tobie Matt - przejechałam po nich kamerą - a także o czterech innych osobach, które jadą w drugim tourbusie, czyli The Wanted minus Siva. Więc teraz czas na ostrzeżenie ludzie. Jeśli myślicie, że wyjście z The Wanted to taka frajda, to jesteście w błędzie. Jak wychodzisz z The Wanted musisz być niańką i ochroniarzem w jednym. A w podziękowaniu usłyszysz rano "Nie mów tak głośno". Zero wdzięczności - pokiwałam ze zrezygnowaniem głową. - Dobra, starczy o nich. Jedziemy teraz do Manchesteru. Manchester to bardzo fajne miasto jest, bo to tam miałam swój casting do X Factora, wtedy Manchester przyniósł mi szczęście, więc występ też może pójdzie mi dobrze. Ale koncert jest dopiero jutro, więc nie wiem, może dzisiaj będę znowu czytać wasze listy. Albo pójdę spać po prostu, byłaby to miła odmiana. O Josh, masz gitarę? - spytałam.
- Klasyczną mam.
- Świetnie, przynieś ją tu i zagraj może dziesięciosekundowy fragment mojego nowego singla, którego premierę zaplanuję, jak wrócę z trasy - kłamczucha ze mnie, ale nie mogłam powiedzieć, że będę na Summertime Ball, a co dopiero, że zaśpiewam po raz pierwszy nowy singiel.
Josh wziął do reki gitarę i zagrał kilka sekund.
- Świetnie, dziękujemy. Skoro oglądacie ten filmik, to widzieliście też poprzedni, ale mogę powiedzieć, że właśnie teraz Iris przegląda mnóstwo minut, wycina i skleja je w całość i da na YouTube, jak będziemy w hotelu.
Pogadałam jeszcze chwilę i wyłączyłam kamerę. Wzięłam z kuchni Red Bulla, stwierdziłam, że zrobię coś dla społeczności i weszłam na Twittera. Stwierdziłam, że odpowiem na pierwszego tweeta w interakcjach, no i mam:
Występu w którym mieście najbardziej nie możesz się doczekać?

Birmingham, Londyn (w końcu to o2 Arena!) i w Dublinie, bo nie byłam w Irlandii :) x

Przy okazji niezauważenie zaczęłam obserwować kilka osób, a niech im będzie, zjadłam paczkę chipsów, poszłam na górę spać, Iris obudziła mnie po chwili mówiąc, że jesteśmy na miejscu. Byliśmy zbyt leniwi, żeby chociaż zrobić próbę dźwięku, wszystko zostawiliśmy na dzień koncertu. The Wanted robili sobie wycieczkę mamy Maxa i uparli się, że muszę pójść z nimi.
- Ale po co? Max to twoja mama, nie moja - mruknęłam.
- Chodź, jutro nie będzie czasu na spacery - powiedział Tom.
- No dobra - westchnęłam. - Spacery powiadasz? - spytałam, kiedy wsiadaliśmy do dużej taksówki.
- Przejażdżka autem to też spacer - stwierdził Parker.
- Emma, co miałaś rano na myśli mówiąc, że uratowałaś mi dupę? - spytał Max.
- Oh, nie pamiętasz? - zadrwiłam. - W ostatniej chwili odciągnęłam cię, żebyś nie wpadł pod samochód. To nie koniec. Tom przebiegł tuż za samochodem, więc to chyba był przypadek, że w nie wpadł na to auto. A kiedy krzyknęłam, że coś mu się mogło stać, zaśpiewał "Tonight I feel invincible" - wszyscy wybuchnęli śmiechem. - To nie koniec! - przekrzyknęłam ich. - Jay, Max i Nathan dołączyli do ciebie, mieszając przy tym kolejność tekstu i zaczęli drzeć się "Cause I'm drinking all the alcohol".
- O rany - złapali się za głowy.
- Do tego Jay ledwie trzymał się na nogach, Seev całą drogę się z nim siłował - dodałam.
- A co z Nathem? - spytał Tom. - Niewiele pamiętam, ale wiem, że też był wstawiony.
- Kiedy wyciągałam mu z kieszeni kartę do pokoju, myślał, że się do niego dobieram - wzruszyłam ramionami. 
- Boże, pamiętam to - Nathan zsunął się na fotelu.
Najgłośniej oczywiście śmiał się Tom.
- Po tej imprezie tydzień po moich urodzinach też ledwie trzymałaś się na nogach, z Tomem Daleyem przyciśnęliśmy się do ciebie z obu stron, żebyś nie miała jak się wywrócić wprost przed paparazzi - przypomniał Nathan. - A ty nawet tego nie pamiętasz - powiedział z wyrzutem.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce, mama Maxa była przemiła i bardzo zabawna, byliśmy tak rozchichotani, kiedy wyszliśmy, że stwierdziliśmy, że wracamy na piechotę. I znowu dotarłam do hotelu o trzeciej, tym razem jednak nikogo nie musiałam prowadzić za rękę do jego pokoju.
Znowu obudziło mnie dobijanie się Iris do drzwi.
- Zaspałaś? - bardziej stwierdziła, niż zapytała.
- O której wychodzimy?
- Pięć minut temu.
- A tak serio?
- Za godzinę. Ale na śniadanie już nie zdążysz - powiedziała.
- Wezmę coś z busa. Idę się umyć.
Iris wyszła, ja poszłam pod prysznic, lekko się podmalowałam, kiedy zastanawiałam się, co na siebie włożyć, włączyłam kamerę.
- Hej - uśmiechnęłam się. - To jeden z tych dni, kiedy czuję się jak kupa. Później, kiedy będę już przebrana, pomalowana, uczesana, kiedy ludzie będą już na arenie, pewnie mi się polepszy, dam z siebie wszystko, ale na razie jestem trochę zmęczona. I wciąż w piżamie, dlatego zobaczmy, co mam w walizce... - otworzyłam bagaż. - Na podłodze leżą moje wczorajsze ciuchy, pomyślmy nad czymś na dzisiaj... - zaczęłam ostrożnie przerzucać ciuchy. - Co to jest? - zdziwiłam się. - Legginsy, chyba nawet jeszcze ich na sobie nie miałam, może to ich szczęśliwy dzień.  Weźmy sobie do tego tą bluzę. Wiem, że jest maj, ale dzisiaj jest pochmurno i wieje, nie ma słońca ani nic, a tą czapkę miałam na sobie jakieś dwa razy, a ma odlotowy kolor, poza tym to beanie, to nawet nie grzeje. Druga torba,  trzeba wziąć buty - wstałam z klęczków, przeszłam w kąt i otworzyłam małą torbę podróżną, gdzie miałam buty. - Och, conversy, to także wasz szczęśliwy dzień. - skierowałam kamerę na siebie. - Dziękuję wam, wszyscy którzy to oglądacie, bardzo mi pomogliście, czas się przebrać i jechać na Arenę - wyłączyłam kamerę.
Przebrałam się szybko w ciuchy, wzięłam telefon i słuchawki, bo bez tego nie ruszałam się nigdzie i wyszłam. Kartę zostawiłam w recepcji, na dole czekał na mnie Ben. O rany, po pół roku w końcu wziął się do pracy i zaczął robić to, co powinien robić ochroniarz - chodzić obok mnie.
Weszliśmy do tourbusa, który po chwili ruszył, a zanim zdążyłam podnieść tyłek z kanapy, żeby wziąć coś do jedzenia, dojechaliśmy na miejsce. Zgarnęłam paczkę M&M'sów i puszkę coli i poszłam do budynku. Biorąc pod uwagę jak się czułam, nie było to zbyt przemyślane śniadanie.  Dobra, pomyślałam, zrobię próbę i pójdę zjeść konkretny obiad.
-  Emma, wchodzisz pierwsza? - spytał tour manager.
- Mogę wejść - wzięłam ostatniego cukierka do buzi, napiłam się łyka, położyłam swoje rzeczy w kącie na scenie.
Pudełko od odsłuchu trzymałam w ręce, technik przymontował mi mikrofon do słuchawki, Josh i Dan dostrajali gitary. Nie miałam siły stać, wiec usiadłam na schodach.
- Emma, dobrze się czujesz? - spytała Holly. - Jesteś strasznie blada.
- Trochę niewyspana, ale nic mi nie jest - uspokoiłam ją. - Powiedz, proszę, Shay i Amelii, że nie robimy próby tanecznej, teraz się pokręcę trochę po scenie.
- Jasne - dziewczyna zniknęła za kulisami.
Po sekundzie przyszła Iris, dla odmiany z iPhonem zamiast kamery.
- Źle się czuje - zrobiłam usta w podkówkę. - Zrobię próbę i idę spać i coś zjeść.
- Emma, zaczynamy - krzyknął kierownik produkcji.
Podniosłam się ze schodów, żeby zejść na platformę, ale w momencie, gdy wyprostowałam nogi, zakręciło mi się w głowie i zrobiło ciemno przed oczami...

Kiedy się obudziłam, wiedziałam jedno - leżałam. Podniosłam się lekko do góry, ale ktoś nacisnął na moje barki i wróciłam do poprzedniej pozycji.
- Ciii, leż spokojnie - usłyszałam głos Nathana. Mimo to podniosłam się, dzięki czemu odkryłam, że on siedział na klęczkach, a moja głowa leżała na jego nogach.
- Co się stało? - spytałam.
- Straciłaś przytomność - powiedziała Iris, a wokół mnie nagle zrobiło się wielkie zbiorowisko ludzi. - Karetka już jedzie.
- Co? Jaka karetka? Nie ma takiej opcji, mam próbę i występ - zaczęłam protestować.
- Emma, zemdlałaś na schodach, uderzyłaś w nie głową, trzeba zrobić ci prześwietlenie. Poza tym ludzie nie mdleją od tak od - powiedział Tom.
- Już nic mi nie jest - uparłam się.
- Emma, albo dasz się zbadać po dobroci, albo zadzwonię do twoich rodziców - powiedziała stanowczo Iris.
- Iris! Powinnyśmy grać w jednej drużynie! Mam prawie dziewiętnaście lat, nie dziewięć!
- Gramy. Ale moja praca polega na zajmowaniu się tobą i twoją karierą, dlatego pojedziesz do szpitala.
- A soundcheck? A występ?
- Próbę można zrobić bez ciebie, a wystąpisz, jeśli lekarz ci pozwoli - stwierdziła.
- Bez sensu - mruknęłam i szybko wstałam.
Za szybko. Zrobiło mi się słabo, podparłam się na stojącym obok Maxie.
- Posadźmy ją na schodach - powiedział Siva.
Zostałam poprowadzona na schody, Mollie podała mi butelkę wody. Po chwili weszło dwóch sanitariuszy.
- Co się stało? - spytał jeden, w czasie, gdy drugi mierzył mi ciśnienie.
- Zemdlałam i możliwe, że uderzyłam się w głowę - powiedziałam słabo.
- 75/50 - poinformował sanitariusz od ciśnienia.
- Zabierzemy panią do szpitala, zrobimy serię badań i prześwietlenie - powiedział drugi.
- Ale... - zaczęłam.
- Emma - powiedziała ostro Iris.
- Tak pojadę - westchnęłam. - Iris, w hotelu została moja karta od ubezpieczenia.
- Pojadę po nią i dowiozę do szpitala.
- To jedziemy - mruknęłam i powoli wstałam ze schodów.
- Wskakuj, zaniosę cię - Nathan stanął przede mną.
Po krótkim zawachaniu wskoczyłam mu na plecy, opletłam nogi wokół bioder i objęłam rękami wokół szyi.
- Twoja czapka - Mollie założyła mi beanie na głowę.
- Dziękuję ci bardzo, ale już powinieneś postawić mnie na ziemi - powiedziałam, kiedy doszliśmy do wyjścia.
- W sumie racja.
Obydwoje wiedzieliśmy, że chociaż było to fajne, dla publiki wyglądałoby to trochę inaczej.
- Chodź, użyczę ci mojego ramienia - powiedział Ben.
Mocno złapałam go i wyszliśmy do karetki. Na zewnątrz było już trochę osób, czekających na koncert, co nie polepszało mojej sytuacji. Nathan, Siva, Mollie, Iris i Ben odprowadzili mnie do pojazdu, nie byliśmy rodziną, więc żadne z nich nie mogło pojechać ze mną.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce, o własnych siłach wysiadłam z samochodu. Zaprowadzono mnie do sali, pobrano mi krew, bo lekarz stwierdził, że dwa M&M'sy i kilka łyków coli to nie jedzenie, potem zabrali mnie na prześwietlenie i znowu czekałam sama w sali na wyniki, żeby nudziło mi się mniej podłączyli mi kroplówkę z czymś tam. Pewnie placebo, ale poczuję się lepiej.  Ze znudzenia wybudziło mnie pukanie do drzwi i do środka wszedł Natha..
- Hej - uśmiechnęłam się.
- I jak? - spytał siadając koło mnie.
- Czekam na wyniki - westchnęłam znudzona.
- Narobiłaś nam stracha - powiedział.
- Sorry, nie chciałam. Przyjechała Iris, miała wziąć moją kartę od ubezpieczenia?
- Tak, jest, Ben i Tom palą przed wejściem - wyjaśnił.
- Yhhyym... Dziękuję, że się mną zająłeś.
- Tylko zaniosłem cię do wejścia - wzruszył ramionami i zaczął błądzić wzrokiem po pokoju.
- Kiedy się ocknęłam moja głowa leżała na twoich kolanach. Poza tym pamiętam, że to ty pierwszy do mnie podbiegłeś, kiedy padłam. A wcale nie byłeś najbliżej - lekko go zablokowałam. - Ale dziękuję za wszystko.
- Cieszę, się że już z tobą dobrze - nagle złapał mnie za dłoń.
W duchu dziękowałam, że nie miałam podłączonej żadnej aparatury, bo czułam jak przyspieszyło mi serce.
Nagle do sali weszli Iris, Ben i Tom, szybko puściliśmy ręce. Pozapewniałam ich, że wszystko dobrze, po chwili wszedł lekarz.
- Mam pani wyniki - powiedział. Czekałam, aż kontynuuje, ale popatrzył znacząco na moich gości.
- Mogą zostać - powiedziałam.
- Oprócz guza nie ma pani żadnych obrażeń związanych z uderzeniem w głowę. Bardziej niepokojące są wyniki krwi - dramatyczna pauza. - Zdaje sobie pani sprawę, że pani krew jest praktycznie wypłukana z mikro i makro elementów i innych pierwiastków, o których nie będę zanudzał. Czym pani się żywi przez ostatnie dni?
- No, no różnie - mruknęłam.
- Niech zgadnę. Cola, ciastka, energy drinki i fast foody, do tego mało snu. Brzmi znajomo?
- Coś w tym stylu - spuściłam głowę. Wczoraj zjadłam ciastka i sałatkę, dzień wcześniej ciastka i frytki.
- Ja rozumiem, że praca, show biznes i te sprawy, ale zdrowie jest najważniejsze! - lekarz kontynuował kazanie. - Tyle osób jest w pani otoczeniu i nie ma komu przypilnować - spojrzał znacząco na resztę.
- Dobra, to co mam zrobić? - spytałam.
- Przede wszystkim zjeść coś porządnego,  dużo warzyw, zwłaszcza pomidorów, bo mają żelazo, porządny kawałek mięsa, zjeść trochę gorzkiej czekolady, albo wypić kawę, żeby pobudzić cisnienie...
- Mogę dzisiaj występować? - przerwałam.
- Jeśli wzrośnie ciśnienie i będzie się pani czuła dobrze, to tak. Jeszcze mam dla pani receptę - podał mi kartkę. - Tabletki pomogą pani szybciej uzupełnić elementy. I proszę się wysypiać.
- Dobrze, dziękuję. Mogę już iść? - spytałam.
- Tak, proszę.
- Dziękuję za wszystko, do widzenia - pożegnałam się i wyszłam z gośćmi z pokoju.

Wsiedliśmy do czekającej na nas większej taksówki i pojechaliśmy do Areny. Zajechaliśmy od tylnego wejścia, żeby uniknąć tłumów, ale to nie przeszkodziło kilku osobom nas wypatrzeć. Poszłam do swojej garderoby, Nathan i Tom do swojej. Kiedy weszłam wszyscy jak na komendę podnieśli się z miejsc.
- Nic mi nie jest, mam tylko o siebie dbać - powiedziałam, zanim zdążyli zacząć zadawać milion pytań.
Chwilę po mnie weszła moja wizażystka, trzymając w ręku pudełko z jedzeniem na wynos.
- Proszę - podała mi je.
- Co to? - zdziwiłam się.
- Iris do mnie napisała, żebym załatwiła coś do jedzenia - wyjaśniła.
- No tak - westchnęłam. - Dzięki.
- Najpierw włosy czy twarz?
- Włosy, w międzyczasie zjem - powiedziałam otwierając pudełko.
W środku był kawałek kurczaka, ryż i jakaś sałatka. Wzięłam może trzy gryzy, wizażystka jeszcze nie zaczęła pracy, kiedy do środka wszedł Jay.
- Hej, Jay - powiedziałam z pełną buzią.
- Jesteś bardzo zajęta? - spytał.
- Zależy. O co chodzi? - spytałam biorąc do buzi kolejny kęs.
- Mamy meet & greet, kilka osób chciałoby cię zobaczyć, pytali o ciebie. Ale możemy powiedzieć, że jesteś zajęta, jesz, masz robione włosy i tak dalej.
- Nie no czekaj. Zdążymy mnie wyszykować, jeśli zaczniemy kilka minut później? - spytałam.
- Myślę, że tak.
- Okej, to biorę jedzenie i idę.
Wzięłam pudełko i plastikowe sztućce i poszłam z Jayem.
- Przyprowadziłem ją! - krzyknął, kiedy weszliśmy.
- Hej - uśmiechnęłam się i pomachałam wszystkim.
- Emma, co ci się stało wcześniej? - spytał ktoś.
- Nic takiego, zasłabłam i uderzyłam się w głowę, dlatego wzięli mnie na badania - wyjaśniłam.
- Ale już wszystko dobrze?
- Tak, mam tylko dbać o siebie bardziej - powiedziałam.
Porozmawiałam z wszystkimi chwilę i wróciłam do siebie. Przy okazji dowiedziałam się, że fani na Twitterze szaleją. Chwilę zajęło mi zlokalizowanie telefonu, miałam mnóstwo nieodebranych połączeń od rodziców i Sarah.
- Cześć mamo, dzwoniłaś do mnie - oddzwoniłam.
- Czy to, co wypisują jest prawdą? - spytała.
- Jeśli pytasz o moją wizytę w szpitalu to tak - powiedziałam spokojnie.
- Co się stało? Czemu nie zadzwoniłaś?!
- Mamo uspokój się! - krzyknęłam. - Już?
- Tak - wzięła głęboki oddech.
- Zasłabłam i uderzyłam się w głowę, dlatego zabrali mnie do szpitala. Już wszystko dobrze.
Następne dziesięć minut spędziłam na zapewnianiu mamy, że już mam się dobrze. Potem było malowanie, czesanie, czas jakby gwałtownie przyspieszył i zanim się obejrzałam, stałam pod sceną i czekałam na rozpoczęcie występu, przez cały ten czas jednak wciąż czułam dotyk Nathana na swojej dłoni.

Co wy wszyscy, nagle jakieś romanse Wam się marzą :P Dajcie im zrobić wszystko na spokojnie ;) xx

sobota, 3 sierpnia 2013

20. Nottingham, przybywam!

Dwa tygodnie mega intensywnych przygotowań, no dobra, półtora, bo odkąd zaczęłam próby na scenie razem z The Wanted zmieniło się to w mały opierdaling, całe godziny spędzone na sali treningowej z Esther i tancerkami (Shay i Amelią), hektolitry Red Bulla, mega stres, bo odsłuch dostałam dopiero w sobotę, podobnie jak mikrofon. Nie ten do trzymania w ręce, ten przymocowany do ucha, żebym miała wolne ręce i mogła swobodnie zatańczyć "Ghetto Baby". To wszystko doprowadziło do tego, że w niedzielę musiałam wyjechać o szóstej spod budynku managementu moim wielkim tourbusem, w którym jechaliśmy wszyscy - ja, Iris, Ben, Josh, Oliver, Matt, Dan, Holly, Mollie, Shay i Amelia. W drugim tourbusie jechało The Wanted, do tego trzy tiry ze sceną i sprzętem.
Rozbudzona, w przeciwieństwie do reszty bardziej normalnych ludzi w autokarze, nie mogłam zasnąć, więc kiedy oni spali na górze, ja siedziałam na dole z kamerką.
- Dobra, nagrajmy coś - powiedziałam do siebie włączając urządzenie. - Hej, to znowu ja. Nie mam make upu, wyglądam strasznie, wiem, ale jest dokładnie w pół do siódmej w niedzielę i zanim spytacie siebie, czemu nie śpię, pokażę wam to - przybliżyłam kamerę do okna. - Widzicie te drzewa za oknem? Już tłumaczę, jadę właśnie do Nottingham. Dzisiaj gramy pierwszy support w ramach trasy z The Wanted, zostało kilkanaście godzin, a ja już się denerwuję. Dlatego jestem jedyną, która nie śpi. I jeszcze pan kierowca - przeszłam na przód pojazdu. - To pan kierowca, który dba o to, żebym bezpiecznie dojechała na miejsce - kierowca uśmiechnął się do kamery. - A tam przed nami jadą chłopcy z The Wanted. Dobra, nie przeszkadzamy panu kierowcy, skoro nie mogę spać, to idziemy dalej, pokażę wam mój tourbus. Tu mamy telewizor, kanapy i wszystko, co widzicie, a w tych dwóch wielkich workach są wszystkie, absolutnie wszystkie listy, które przysłaliście do mnie do piątku. Postaram się przeczytać tyle, ile zdołam przez całą trasę, a jak nie dam rady w czasie trasy, to zrobię to potem, bo zawsze czytam wszystko, na niektóre odpowiadam, niektórych w was obserwuję na Twitterze, mam nadzieję, że lubicie to. Dobra, idziemy dalej, mamy kuchnię, moje ulubione miejsce. I mamy mnóstwo niezdrowego jedzenia, a tym Red Bulla, mamo wybacz mi, ale zamierzam go wypić. A tu jest łazienka, ale nie zamierzam jej używać, bo nie ufam toaletom w autokarach. Mam ten wypasiony, piętrowy tourbus, więc pójdziemy na górę - cicho weszłam po schodach. - Na dzień dobry mamy torbę z moim kostiumem na trasę, a tu są nasze łóżka - ściszyłam głos i delikatnie rozchylałam zasłonę w każdym łóżku. - Tu mamy Josha, bardzo dobrze już go znacie, niżej jest Matt, mój perkusista, od jakiś trzech tygodni, z drugiej strony na dole jest Oliver, gra na klawiszach, na górze, Dan basista. Dalej mamy moje dziewczyny - na palcach przeszłam kawałeczek dalej - Mollie, wiedziałam, że weźmie górne łóżko,  na dole jest Shay, a po drugiej stronie pewnie Amelia - sprawdziłam za zasłoną. - Może boją się spać u góry, żeby nie spać, potrzebują sprawnych kończyn. Teraz już wiadomo, że na górze jest Holly, moja mała przyszła gwiazda. Dalej na dole jest Ben, ale nie dziwmy mu się,  gdyby wszedł na górę, spadłby razem z łóżkiem, obok na dole jest Iris,  na nad nią jest moje łóżko - zwróciłam kamerę przodem do siebie. - To tyle, kocham was wszystkich, a mówię to, bo pewnie zostanę zamordowana, kiedy dowiedzą się, że nagrałam ich, kiedy spali - wyłączyłam kamerę.
- Emma? - zaspana Iris wychyliła głowę zza zasłony. - Co się dzieje?
- Nie, nic, śpij. Idę na dół czytać pocztę.
Jak powiedziałam, tak zrobiłam, usiadłam na kanapie, wzięłam ciastka i red bulla, złapałam ręką kilka listów i wyciągnęłam je z worka.
Przeczytałam jakieś 50 listów, po czterdziestu zaczęły boleć mnie oczy, ale byłam zbyt leniwa, żeby pójść po okulary. Pierwszą osobą, która zeszła na dół była Mollie.
- Hej, Mols - uśmiechnęłam się.
- Hej, Emma - powiedziała z uśmiechem.
Dziewczyna była niesamowita. Ledwie się obudziła, była zaspana i miała rozmazaną maskarę na policzku, ale nieważne co by się działo zawsze miała uśmiech na ustach i samą obecnością wprowadzała dobry nastrój.
- Dobrze, a ty w ogóle się położyłaś? - spytała.
- Nie, zanim wstałam, dotarłam rano na miejsce i zanim się wpakowaliśmy byłam tak rozbudzona, że nie było szans, żebym zasnęła.
- Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale wyglądasz na zmęczoną.
- Wiem, od dwóch tygodni porządnie się nie wyspałam, dzisiaj w nocy z nerwów spałam tylko trzy godziny, jak nie zasnę na scenie, to będzie cud - zaśmiałam się.
- Będziesz zbyt zestresowana, żeby zasnąć - stwierdziła.
- Pewnie masz rację.

O dziesiątej dojechaliśmy na miejsce, do tego czasu wszyscy zdążyli wstać i zjeść śniadanie, więc nie będę miała na sumieniu głodnych pracowników.
- Jeśli chcecie wziąć walizki, laptopy czy cokolwiek, zróbcie to teraz, potem nikt nie będzie specjalnie otwierał tourbusa - powiedziała Iris.
Wzięliśmy manatki, do swojej torby wpakowałam jeszcze kilka listów, w razie jakbym miała czas, żeby je przeczytać.
- Rany, ta garderoba jest olbrzymia! - powiedziałam, kiedy weszłam do środka. Było nas jedenaście osób, a wciąż było mnóstwo miejsca. I jeszcze więcej jedzenia, co bardzo mnie cieszyło.
Rozległo się pukanie do drzwi, Ben podszedł, żeby je otworzyć, okazało się, że to Kevin.
- Hej, Kev - pomachałam wesoło.
- Wasze przepustki, żeby nikt nie wziął was za szalone fanki, które się tu dostały - podał mi jedenaście plakietek na smyczy.
- Dzięki. Chodźcie, mama ma prezenty! - powiedziałam i każdemu powiesiłam jedną na szyi. - Iris, wiesz, o której scena będzie gotowa? - spytałam.
- Nie mam pojęcia - powiedziała znad telefonu. Różnica między nią z telefonem w ręce, a mną była taka, że ona pracowała, a ja raczej pracowałam społecznie, zajmując się fanami na Twitterze, co w sumie sprawiało mi frajdę. - Mogę spytać.
- Dobra, sama się przejdę - otworzyłam puszkę coli i wyszłam w stronę garderobt The Wanted. - Siema, chłopaki - weszłam bez pukania.
- Emma! - powiedział wesoło Tom.
- Co robicie?
- Twitcam.
- Twitcam o dziesiątej rano? Ktoś to ogląda? - spojrzałam na ekran laptopa. - Dziesięć tysięcy, niech wam będzie.
- Jak już widzicie, przyszła do nas Emma - powiedział Siva. - Podoba ci się garderoba?
- Jest świetna - odpowiedziałam zachwycona.
- Skoro już tu jesteś, odpowiedz na jakieś pytanie? - zaproponował Max.
- Spoko, co chcą wiedzieć? - spytałam.
- Kim byłabyś, gdybyś nie była piosenkarką? - przeczytał Jay.
- Aniołkiem Victoria's Secret - powiedziałam bezmyślnie.
- Chciałabyś chodzić po wybiegu w bieliźnie? - spytał Nathan.
- Niekoniecznie, chciałabym mieć ten różowy szalfroczek.
- Wiesz, że można go kupić?
- Nie mam czasu kupić sobie skarpetek, a co dopiero lecieć do Victoria's Secret! Dobra, czy ktoś ogarnięty odpowie mi na pytanie?
- Jakie? - Tom odwrócił się przodem do mnie, reszta zajęła się twitcamem.
- Scena. Kiedy będzie postawiona? - spytałam.
- No zwykle trwa to jakieś dwie, dwie i pół godziny.
- I potem robimy próbę dźwięku?
- Tak, tak.
- Dobra, spadam spać - wróciłam do siebie, chęć położenia się na wygodnie wyglądającej kanapie była silniejsza ode mnie. Zasnęłam od razu, resztkami świadomości, poczułam, że ktoś mnie czymś przykrywa.

- Emma... - poczułam lekkie szturchanie. - Robisz próbę?
Przetarłam oczy i leniwie się podniosłam.
- Siema, Nathan - ziewnęłam.
- Idziesz na soundcheck? Poza tym chyba nie masz innego wyjścia, bo wszyscy na ciebie czekają.
- O rany - rozejrzałam się wokół, faktycznie nikogo nie było. - Zaraz przyjdę, dajcie mi chwilę, żebym się ogarnęła.
- Jasne - Nathan uśmiechnął się lekko i wyszedł.
Podeszłam do lustra, powyciągałam śpiochy z oczu, związałam włosy w luźnego koka, napiłam się soku, zjadłam jabłko, przecież próba nie ucieknie. Niepewna kierunku, w którym mam iść, doszłam w końcu na scenę.
- O rany - powiedziałam cicho, kątem oka zobaczyłam, że Iris już stoi z kamerą. - Ile osób tu wchodzi?
- Jakieś dwadzieścia tysięcy.
- O mój Boże... Tyle par oczu i uszu...
- Emma, zaczynasz! - znikąd pojawił się ten straszny dyrektor techniczny.
Podszedł miły pan z obsługi, który podał mi odsłuch i przymocował mikrofon do słuchawki. Stanęłam na scenie, w miejscu, gdzie była platforma, zjechałam na dół. Przy okazji okazało się, że będę musiała lekko kucnąć, żeby czubek mojej głowy nie wystawał. Muzyka zaczęła grać, ja zaczęłam śpiewać i od razu okazało się, że wyjeżdżam za szybko.
- Stop, stop, stop! - muzyka przestała grać. - Zaczynam tańczyć czy coś od "I'm not a trick", nie mogę wcześniej pół zwrotki stać jak kołek, muszę wolniej wyjechać.
- Dobra, zaczniesz śpiewać, dopiero wtedy platforma zacznie iść na górę. Z powrotem na dół.
Zaczęliśmy od nowa, tym razem wyjechałam idealnie. The Wanted stali pod sceną, dawali znaki czy słuchać mnie dobrze czy muzyka nie jest za głośno.
Koniec końców zrezygnowałam z jednej piosenki i śpiewam pięć, a nie sześć, jak planowałam.
Kiedy skończyłam, na scenę weszli The Wanted, kied natomiast oni skończyli, ich tour manager powiedział:
- Jest czternasta, teraz macie wybór, możecie wyjść coś zjeść, siedzieć na Twitterze, iść spać, siedzieć w garderobie, ale macie czas do szesnastej. O szesnastej trzydzieści zaczyna się meet & greet.
- I przyjeżdża twoja wizażystka - zwróciła się do mnie Iris.
- Jay, gdzie tu jest McDonald's? - spytałam.
- Pięć minut stąd piechotą.
- Świetnie! - klasnęłam w ręce. - Kto idzie do Maca?
W efekcie ja, Mollie, Josh, Matt, Jay i Nathan wylądowaliśmy w McDonald'sie, a reszta się gdzieś rozeszła. Mols bawiła się w kamerzystę.
- Jesteśmy w restauracji pod dwoma złotymi łukami - pokazałam opakowanie z frytkami. - Jestem ja, jest Josh, jest Matt, Mollie trzyma kamerę i mamy dwie piąte The Wanted, czyli Nathana i Jaya.
- Wolę KFC - stwierdził Sykes.
- Mogłeś iść do KFC, nikt nie ciągnął cię tu na siłę - powiedział Jay.
- Skąd mam wiedzieć, gdzie jest KFC w Nottingham?
- Dobra, oni niech się kłócą. Jest przed trzecią. Zostało pięć godzin i szczerze to zaczynam się denerwować. I właśnie wpadłam na genialny pomysł! - aż podskoczyłam na siedzeniu. - Skoro jestem już w trasie, dzieje się bardzo wiele, zamierzam wrzucać filmik w każdy dzień, w którym jest koncert. Genialne! Znaczy Iris będzie dodawać, ja nawet nie umiem skleić fragmentów w całość.

O czwartej wróciliśmy na miejsce koncertu, ja poszłam do swojej garderoby, Jay i Nathan do swojej skąd mieli pójść do jeszcze innego miejsa w budynku na meet & greet. Niedługo po mnie przyjechała wizażystka, która miała się zająć moją twarzą i włosami. Uparła się, że sama będzie dojeżdżać przed każdym koncertem.
Oczy miałam zrobione na ciemno, usta przed koncertem będą muśnięte jasnym błyszczykiem, następną sprawą były włosy. Chciałam, żeby nie leciały mi na twarz, ale też, żebym mogła trochę zgarnąć na przód, bo tak lepiej się czułam, w końcu zostały pofalowane, miały dużo objętości, a dwa pasma miałam spięte do tyłu. Nagle niewiadomo kiedy zrobiła się 19:30, a to oznaczało, że zaczęli wpuszczać ludzi, a to oznaczało, że zostało pół godziny do mojego występu. Przebrałam się delikatnie w strój, próbując nie zniszczyć włosów, ja już się stresowałam, a The Wanted nie byli nawet jeszcze przebrani.
- Śpiewam Ghetto Baby, coś tam gadam i kiedy tak nadaję przychodzi ktoś z obsługi, odpina mi mikrofon od odsłuchu i podaje ten normalny do reki? - spytałam 259. raz.
- Emma, już nawet ja wiem, że tak, przychodzi koleś i zmienia ci mikrofon - wywrócił oczami Josh.
- Ty się nie stresujesz? - spytałam.
- Z pewnością mniej od ciebie.
Nic nie odpowiedziałam, zaczęłam sobie coś podśpiewywać, wydawać dziwne dźwięki i tym podobne, żeby rozgrzać głos.
Rozległo się pukanie do drzwi.
- Emma, wychodzisz - powiedział ktoś z obsługi.
- Już?! - spanikowałam.
- Uspokój się i odwróć, przymocuję ci mocniej to pudło od odsłuchu - powiedziała Iris z przymocowując mi odsłuch jeszcze większą ilością taśmy miodowej.
Kiedy skończyła ruszyłam korytarzami w kierunku wejścia pod scenę.
- Emma! - usłyszałam za sobą. Całe The Wanted toczyło się w moją stronę.
- A kopniak na szczęście? - spytał Max.
- No tak, śmiało - odwróciłam się tyłem do ich i zgarnęłam pięć kopniaków. - Jeszcze zbiorowy przytulas, tylko ostrożnie, bo ćwieki.
- I zdjęcie! - krzyknął Siva i w szóstkę ustawiliśmy się do zdjęcia. W międzyczasie cały mój zespół zdążyłby dojść na scenę, ale czekali na mnie.
Objęliśmy się w kółku jak jakaś sekta.
- Emma, będziesz świetna, nie denerwuj się - powiedział Matt.
- Wszyscy będziemy świetni - odpowiedziałam.
- Mam pytanie - dodał Dan.
- Szybko, bo nie ma czasu.
- W jakiej kolejności gramy piosenki?
Ręce lekko mi opadły.
- Jak na próbie. Ghetto Baby, Locked Out Of Heaven, Ego, Made i Black Box.
- Emma, wybiła dwudziesta - popędziła Iris.
Można było zauważyć, że zgasło oświetlenie sceny, żeby mogli niezauważenie na nią wejść,  ja popędziłam pod scenę i kucnęłam na platformie. Myślałam, że zwymiotuję z nerwów. Pomachałam do trzymanej przez Iris kamery, uśmiechnęłam się słabo do The Wanted i zaczęła grać muzyka. Zdecydowałam, że początek będzie taki, jak na koncercie Cheryl, trochę dłuższy i ze słyszalną gitarą. Dobra, wchodzę. Zaczynam śpiewać, platforma podjeżdża do góry. Zdaje mi się, że kiedy stoję już na scenie tłum trochę zaczął piszczeć, ale właśnie po to jest odsłuch - żeby słyszeć tylko muzykę. Wciąż jestem zestresowana, ale po tylu godzinach prób, zaczęłam na tyle znać swoje ciało,  że mogłam stwierdzić, że szło mi całkiem nieźle. Zaczęłam na powrót stresować się, kiedy przyszedł moment, w którym mam zrobić to coś z moim tyłkiem, ale powiedziałam sobie, że potrafię, rozluźniłam nogi i... udało się! Zadowolona kontynouwałam piosenkę, a kiedy się skończyła miałam ochotę skoczyć z radości. Stanęłam trochę bliżej prawej strony sceny, żeby pan z techniki miał mniej chodzenia żeby odpiąć mój mikrofon.
- Hej, Nottingham! - powiedziałam lekko zmęczona po tańcu. - Nie potraficie sobie wyobrazić, jak się cieszę, że tu jestem - wyciągnęłam jedną słuchawkę z ucha, żeby słyszeć reakcje. - Będę przez sekundę gadać, aż ten miły pan zdejmie mi mikrofon z ucha, bo wolę ten do ręki. Jak już mówiłam, jestem niesamowicie szczęśliwa, że mogę tu być, nie tylko dlatego, że występuję przed dwudziestoma tysiącami osób, ale też dlatego, że jestem tu dzięki tak wspaniałym osobom, jak chłopcy z The Wanted - tłum zaczął piszczeć, wtedy pan skończył odmontowywać mikrofon i podał mi ten do ręki. - Jak może wiecie, to było "Ghetto Baby" piosenka, z którą dostałam się do XFactora, przez co jest dla mnie ważna, a ponieważ fani The Wanted zasługują na wszystko, co najlepsze nauczyłam się dla was tańczyć - zaśmiałam się. - Następna piosenka, jaką zaśpiewam też nie jest moja, ale nie śpiewałam jej w programie. Wpadłam na pomysł coveru jakieś dwa tygodnie temu, kiedy myślałam, jakie piosenki zaśpiewać i jestem pewna, że ją znacie, to jest "Locked Out Of Heaven" Bruno Marsa - powiedziałam i włożyłam z powrotem słuchawkę.
Tym razem w tle tańczyły tylko Shay i Amelia, ja się kręciłam i skakałam na scenie.
- Oryginału nic nie przebije, ale mam nadzieję, że wam się podobało. Skoro w swoim życiu zrobiłam już kilka czy kilkanaście coverów, teraz dla odmiany piosenka z mojej nadchodzącej małymi kroczkami płyty - zaupauzowałam na chwilę bo widziałam, że była reakcja. - Nie licząc producentów, mojego zespołu, mojej siostry i The Wanted na próbach jesteście pierwszymi osobami, które ją usłyszą i mam nadzieję, że zachęci was, żeby sprawdzić jaka będzie reszta - uśmiechnęłam się. - Ta piosenka to "Ego" - stanęłam na środku sceny, za mną po moich bokach Shay i Amelia. Tym razem choreografia była mniej męcząca, wręcz przyjemna, moją ulubioną częścią było, kiedy po drugim refrenie robiłam jakby wyrzuty ramionami do taktów perkusji.
- Nottingham, podobało się?! - spytałam. Tłum zaczął piszczeć i klaskać, przez co byłam najszczęśliwsza na świecie. - Wow, dziękuję bardzo. Teraz pewie powinnam powiedzieć coś, że jeśli wam się podoba koniecznie musicie kupić moją płytę blablabla, ale mi się nie chcę. Okej... Jak wiecie, a z pewnością wiecie, bo nie przyszliście tu dla mnie, tylko dla The Wanted, jestem tu dzięki nim. Jestem mega szczęśliwa i szczerze mogę powiedzieć, że jestem najszczęśliwszą fanką na świecie.  Przed trasą spędziłam trochę czasu z zespołem, wiadomo mieliśmy formalności, umowy i tak dalej, próby na jednej scenie i tak dalej i po jednym z tych naszych spotkań chłopcy spytali, czy jeśli napisaliby dla mnie piosenkę, czy chciałabym wziąć ją na album, co było dla mnie ogromnym zaszczytem, bo uważam, że piszą świetne teksty piosenek, więc od razu się zgodziłam. Ale może spytam was o zdanie - znowu wyjęłam słuchawkę. - Czy chcecie usłyszeć piosenkę, którą The Wanted dla mnie napisali? - po reakcji można było wywnioskować, że zabiliby mnie, gdybym jej nie zaśpiewała. - Rozumiem, że chyba tak. No dobra, skoro chcecie, oto "Made".
Podbiegłam na połowę schodów.
- You can hurt with the word, you can change my life - zaczęłam śpiewać.
W połowie zwrotki zeszłam na dół, na refrenie zaczęłam wykonywać ruchy popularnie zwane choreografią, chociaż nie do końca, bo Esther pokazała mi, co mogę robić, nie uczyła mnie kroków, je tańczył tancerki.
- Spodobało wam się? - spytałam. - Miałam odsłuch w uchu, źle was słyszałam, więc spytam jeszcze raz - wyciągnęłam słuchawkę. - Czy spodobała wam się piosenka napisana przez The Wanted?! - krzyknęłam. Wow, to był dziki pisk. Włożyłam słuchawkę. - Wow, wydaje mi się, że trochę ogłuchłam, ale to nic. Jestem pewna, że chłopcy też was słyszeli i w zamian, za to, jaką sympatią obdarzyliście tą piosenkę, dadzą wam najlepszy koncert na świecie. A skoro o tym mowa, mój czas już się kończy. Tak więc na koniec piosenka, myślę, że większość z was może ją znać, nie mówię, że wszyscy i pewnie się już domyślacie, że to mój pierwszy singiel "Black Box".
Zaśpiewałam i zatańczyłam nawet i wyjęłam oba odsłuchy.
- Dziękuję wam za takie miłe przyjęcie, to było niezapomniane przeżycie, mam nadzieję, że nie zanudziłam was na śmierć. Już za kilkanaście minut z tej sceny będą śpiewać dla was The Wanted, byłam na próbach, program jest świetny, jestem pewna, że wam się spodoba. Dziękuję! - powiedziałam, w zamian dostałam mega aplauz.
Ukłoniłam się kilka razy i wtedy doszło do mnie, że sama nie zrobiłabym tego występu tak świetnym.
Odwróciłam się do zespołu i machnęłam ręką, żeby do mnie podeszli. Początkowo byli niechętni, ale w końcu staneliśmy w jednym rzędzie.
- Jeszcze raz wielkie oklaski dla mojej ekipy, bo bez nich to wszystko mogłoby wyglądać inaczej! - następny wielki aplauz. - Dziękuję!
Zeszliśmy ze sceny. Chciałam płakać, że szczęścia, ale nie mogłam, bo czekała mnie jeszcze jedna piosenka, o czym publiczność nie wiedziała.
- O Boże, o Boże, o Boże, o Boże... - emocje zaczęły ze mne schodzić. - O rany... To było niesamowite... - przytuliłam się z wszystkimi po kolei.
Nagle nie wiadomo skąd wyskoczyło na mnie The Wanted.
- Byłaś świetna! - powiedział Natha tuląc mnie.
- Dzięki. Boże, skończcie już, bo się rozpłaczę - odsunęłam się i zaczęłam wachlować sobie oczy. - Wy dalej nie jesteście przebrani? - zmierzyłam ich z góry do dołu.
- Babe, my wchodzimy dopiero za dwadzieścia minut - powiedział Tom.
- Mogę obejrzeć koncert z boku sceny? - spytałam.
- No pewnie, czemu nie. Zza kulis?
- Nie, z boku pod sceną.
- Jak chcesz, to Twój czas, ty masz po prostu wejść później na scenę i zaśpiewać z nimi piosenkę - powiedziała Iris.
- Po "Heart Vacancy"? - spytałam, żeby się upewnić.
- Tak.
- Dobra, lecę się przebrać.
Wszyscy rozeszli się do garderob, kiedy ja zakładłam sukienkę Iris skleiła filmik w sensowną całość.
- Możemy go wrzucać - powiedziała w końcu.
- Świetnie, daj go na YouTube, zaraz napiszę na Twitterze.
Zdjęłam trampki i zakolanówki, ale zaraz znowu założyłam buty, stwierdziłam, że nie będę stała prawie godzinę w szpilkach. Weszłam na twittera.

Hej #Emmies! Przed chwilą skończyłam pierwszy support na trasie z The Wanted, było świetnie! Specjalnie dla Was krótki materiał zza kulis :) x

Dodałam link do YouTube'a, a Iris znowu wzięła się za montowanie mojego odsłuchu. Ściągając spodenki musiałam go odczepić, bo w sukience dziwne wyglądałoby małe pudełko na wysokości biodra, dlatego teraz przyczepiła go do pleców na wysokości początku sukienki, poza tym na plecy opadały mi włosy, więc nie było nic widać. Założyłam bluzę, szpilki wzięłam w rękę i ze smyczą z przepustką na szyi przeszłam obok sceny i powinnam być raczej niezauważona. Koncert był świetny. Kiedy przyszła pora na "Heart Vacancy" zostałam tylko chwilkę dłużej, żeby zobaczyć, jak pięć szczęśliwych dziewczyn wchodzi na scenę, żeby przeżyć najwspanialsze trzy minuty w swoim życiu.
- Emma, musisz już iść się przygotować - powiedział Ben, więc przeszłam spod sceny za kulisy. Przebrałam buty, upewniłam się, że mój odsłuch jest podłączony, zdjęłam bluzę i smysz i czekałam. Piosenka się skończyła, dziewczyny zeszły ze sceny, chłopcy chwilę pogadali i już po chwili zaczęła grać muzyka. Mieliśmy pomysł, żebym wjechała platformą na wyższą kondygnację sceny i zeszła po schodach, ale w szpilkach mogło to okazać się niebezpieczne.
- Teraz - powiedział, jak sądzę ktoś z obsługi, i machnął ręką, żebym wyszła. Zaczęłam śpiewać i powoli iść, o dziwo wszystkim udało się nie wybuchnąć śmiechem, chociaż na próbach wydawało się, że nigdy tego nie osiągniemy.
- Po raz drugi dzisiaj, Emma Collins! - powiedział Nathan, kiedy piosenka się skończyła, a publiczność ładnie zaklaskała.
Ukłoniłam się, pomachałam i zeszłam ze sceny.
Iris nagrała wszystko na kamerę, więc mogłam obejrzeć występ i muszę przyznać, że wypadliśmy świetnie. Jakieś pół godziny później występ się skończył, a The Wanted prosto ze sceny wpadli do mojej garderoby.
- Idziemy na imprezę! - krzyknął Max.
- Ale tak od razu?
- Najpierw możemy pojechać do hotelu - wzruszył ramionami Jay.
- Musiałabym się przebrać, nie mogę pójść w sukience z występu.
- To najpierw wszyscy pojadą do hotelu.
- Emma, mogę cię prosić na chwilę? - spytał Siva.
- Tak, jasne - wyszłam z nim z pomieszczenia, na zewnątrz zobaczyłam Nareeshę z dwiema dziewczynkami. - Hej, Nareesha, nie wiedziałam, że jesteś.
- Hej - uśmiechnęła się. To są Chloe i Olivia, moje siostrzenice - wskazała na dziewczyny po swoich obu stronach - chciały się przywitać.
- Cześć,  jestem Emma - kucnęłam przed nimi i podałam im rękę. Były lekko zawstydzone, co osobiście uważałam za słodkie. Spojrzałam na ich przepustki na szyi. - Byłyście na meet & greet? - spytałam.
- Tak - powiedziała starsza, na oko jakieś dziesięć lat.
- Mogłyście wpaść też do mnie - powiedziałam.
- Nie wiedzieliśmy, czy nie jesteś zajęta - wyjaśnił Seev.
- Dla takich aniołków zawsze znajdę czas - uśmiechnęłam się.
- To co, chcecie zdjęcie? - spytała Nareesha.
- Tak, tak! - dziewczyny aż podskoczyły.
Kucnęłam po między nimi, a ciocia zrobiła im zdjęcie.
- Podobał wam się koncert? - spytałam.
- Tak i ty też - powiedziała młodsza Olivia.
- Dziękuję bardzo.
- Dobra dziewczyny, czas odwieźć was do domu, już późno - powiedziała Nareesha.
- Paa - pomachałam im i wróciłam do garderoby.

Uhu, w końcu doszłam do trasy! Całe wieki próbowałam dojść do tego momentu :) x