wtorek, 11 lutego 2014

38. Wiem, czego chcę.

Złapałam Nathana za szyję i nawet nie wiem, kiedy znalazłam się na jego kolanach. Wpletłam palce w jego włosy, zaczął całować mnie po szyi i tak, wtedy oczywiście zadzwonił telefon. Zamarliśmy w bezruchu.
- Odebrać? - spytał.
- Nie wiem, to Twój telefon - wzruszyłam ramionami.
Nathan pocałował mnie w ramię i sięgnął po komórkę.
- Dziwne, Iris. Halo?... Emma? - spojrzał na mnie.
Zaczęłam machać rękami jak opętana, bezgłośnie powiedziałam, żeby odpowiedział, że śpię, że nie wie, gdzie jestem.
- Yy, nie, nie ma jej ze mną, wydaje mi się, że mogła pójść spać, bo po obiedzie wyglądała jakby była w ciąży.
Walnęłam go w ramię i to naprawdę porządnie, ale tylko się zaśmiał.
- Jasne, jak ją spotkam, powiem, że jej szukasz... tak, powiem, że to pilne, na razie - rozłączył się i odłożył telefon. - Iris...
- Tak, wiem, to pilne, blabla, jak nie oddzwonię, to mnie zabije blabla - wywróciłam oczami. - Taki telefon powtarza się przynajmniej raz w tygodniu. Ale niech jej będzie, idę się obudzić - zeszłam z jego kolan. - Wolałabym zostać - powiedziałam poprawiając bluzkę - ale praca wzywa - uśmiechnęłam się, ruszyłam do wyjścia, ale po trzech krokach stanęłam. - Zobaczysz, czy nie ma jej na korytarzu?
- Jasne - zaśmiał się, otworzył lekko drzwi i wsadził przez nie głowę. - Czysto.
- Świetnie, na razie - pocałowałam go w policzek i wyszłam.
Tempo, Emma, tempo, cała długość korytarza przed tobą.
Szłam szybkim krokiem, jeszcze tylko dwa pokoje, bam, drzwi windy otworzyły się i wyszła z nich Iris.
- Emma, wszędzie cię szukam! - powiedziała na mój widok. - Gdzie byłaś? Nathan twierdził, że śpisz - zaczęła mi się podejrzliwie przyglądać.
- Yyy... Ja właśnie... - szybko szukałam w głowie jakiejś wymówki. Naprawdę na razie nie chciałam, żeby ktoś wiedział cokolwiek na temat tego czegoś między mną a Nathanem.
I wtedy zobaczyłam tabliczkę za plecami mojej managerki.
Zapraszamy na taras widokowy na ostatnim piętrze.
- Byłam na tarasie widokowym. Mega widok - powiedziałam z uznaniem.
- Ach tak? A jak znalazłaś się na tym piętrze, skoro nie szłaś do pokoju od strony wind?
- Schodami - odpowiedziałam szybko. Za szybko, kolejne podejrzliwe spojrzenie. - Serio, czy ty wiesz, ile ja zjadłam na obiad? Zresztą, Tom na zdjęcia. Więc, o co chodzi?
- Robimy babską noc.
Patrzyłam na nią tępo przez kilka sekund.
- I to ta poważna sprawa niecierpiąca zwłoki? - spytałam.
- Tak. Holly i Molly już robią zakupy. A, no i robimy to u ciebie w pokoju.
- Okej, czyli wszystkie będziemy oglądać filmy, jeść niezdrowe przekąski, ale tylko ja będę spać w okruchach, spoko - pokiwałam głową. - W takim razie idę się teraz przespać, wpadajcie później, jakbym nie otwierała, dobijajcie się, albo zadzwońcie na pogotowie, bo nie zamierzam stamtąd wychodzić, papa - weszłam do pokoju, ścianęłam buty i padłam do łóżka.
Obudziła mnie Molly.
- Wstawaj, Em, przyjdziemy za pięć minut - powiedziała.
- Jasne, już się ogarniam - przeciągnęłam się.
Podeszłam do lustra, otrzepałam okruszoną maskarę spod oczu, poprawiłam łóżko. Po chwili rozległo się pukanie do pokoju.
- Witam panie - powiedziałam wpuszczając Holly, Mollie i Iris do środka. - Co dla mnie macie?
- Krakery, ciastka, czipsy, winogron i...
- Wino! - dodała Iris.
- Wow, pozwalasz mi zrobić coś zniegodnego z prawem. Jestem w szoku.
- Jak już masz się upijać, to przy mnie.
- My mamy babski wieczór, a co robią chłopcy? - spytałam.
I jak na zawołanie znowu rozległo się pukanie do drzwi. Tym razem Matt.
- O właśnie pytałam, co robicie - powiedziałam wpuszczając go do środka. - Jak to co? Błagam, to LA, idziemy szaleć, trzeba coś powyrywać, gdzie, jak nie tu - odpowiedział poprawiając włosy przy lustrze.
Wywróciłam oczami i przy okazji zobaczyłam grymas na twarzy Mollie. O nie, tylko nie to.
- Wiesz, Matty, pamiętaj tylko, że dziewczyny też potrafią się bawić, więc uważaj, żeby jakaś kiedyś nie załatwiła ciebie tak, jak ty wszystkie do tej pory - powiedziałam.
- Nie ze mną te numery - zaśmiał się. - Tak więc żegnam panie, miłego oglądania "Pretty Woman" czy innego badziewia, do zobaczenia jutro - ukłonił się i wyszedł.
- Czy ktoś może pi przypomnieć, dlaczego go zatrudniłam? - spytałam siadając z dziewczynami na łóżku. - Chwila, ty to zrobiłaś - wskazałam na Iris.
- Bo jest dobry w tym, co robi? Nie mówię o wyrywaniu lasek, chociaż w tym najwidoczniej też, ale o graniu na perkusji.
- To fakt, jest dobry i kiedy nie zmienia się w... typowego faceta, jest jak starszy brat - przyznałam.
- Kiedyś w końcu pozna dziewczynę, która go odmieni i dorośnie - stwierdziła Holly.
Mols nic nie mówiła, tylko skubała pościel.
- Okej, otwórzmy to wino - powiedziałam.
Trzy butelki wina i miliard okruszków w mojej pościeli później Mollie w łazience rozmawiała z rodzicami, Holly i Iris już się zwinęły, a ja trzepałam kołdrę.
- Dobra, idę spać - Mollie wyszła z łazienki.
- Co u rodziców? - spytałam.
- Wszystko dobrze - dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła do wyjścia.
- Mollie? - zawołałam.
- Tak?
- Usiądź na chwilę - położyłam kołdrę, usiadłam i poklepałam miejsce obok siebie.
- O co chodzi? - spytała lekko przestraszona.
Głęboki oddech, pójdę prosto z mostu.
- Lubisz Matta?
- Oczywiście, lubię wszystkich w zepsole, jesteśmy jak rodzina - powiedziała błądząc wzrokiem na boki.
- Nie o takim lubieniu mówię - wywróciłam oczami. - Widziałam dzisiaj twoją minę, kiedy gadał o swoim wyrywaniu.
- To głupie, prawda? - spytała patrząc w podłogę.
- Nie, to nie jest głupie - objęłam ją. - Matt jest głupi. W pewnym sensie.
- To zwykły gracz... Tylko by mnie zranił...
- Nie chcę go oczerniać, ani mówić o nim za jego plecami, ale chociaż kocham go jak brata, to tak. Jest taka możliwość. Nie dorośł do związku, dlatego bawi się w te wyrywanki na jedną noc.
- Do tego nie jestem tą jedyną, która go odmieni, więc przypadło. Może zacznę z powrotem zakochiwać się w aktorach - zamyśliła się.
- Hello, jesteśmy w Los Angeles, jutro możesz któregoś spotkać na ulicy - zaśmiałam się.
- Emma, to zostanie między nami? - spytała.
- Oczywiście - uśmiechnęłam się i przytuliłam ją. - Zasługujesz na kogoś, kto będzie cię traktował jak księżniczkę, pamiętaj.
- Będę. Dziękuję za wszystko. Idę spać - uśmiechnęła się i wyszła.
- O rany - powiedziałam, kiedy już byłam sama. - Ze wszystkich ludzi na świecie musiała zacząć zakochiwać się właśnie w Matcie?! - spytałam patrząc w sufit.
Żadna z nas nie wyolbrzymiała. Owszem, był kochany, był świetnym przyjacielem, ale był beznadziejny jako facet. Gorszy jest chyba tylko Simon Cowell.
A swoją teorię umocniłam następnego dnia w garderobie przed występem.
- Traktujesz dziewczyny przedmiotowo i w końcu karma się odwróci, zapamiętaj moje słowa - ostrzegłam go któryś raz  z kolei.
- Wcale nie, to nie tak, że nie chcą, nie robię nic wbrew ich woli - bronił się w swój beznadziejny sposób.
- Tak? A ilu z nich obiecałeś, że zadzwonisz i tego nie zrobiłeś?
- Nie chce mi się liczyć - stwierdził.
- Masz rację, lepiej policz swoje choroby weneryczne.
W garderobie oprócz nas byli tylko Josh i Holly i do tej pory siedzieli cicho, teraz wydali z siebie zbiorowe "uuuu".
- Jesteś taka sztywna, jeśli chodzi o te sprawy. I wiem dlaczego - powiedział pewnie Matt.
- Ach tak? Słucham? - założyłam ręce.
- Seksu ci potrzeba.
- Wara od mojego życia seksualnego.
- Nie można odczepić się od czegoś czego nie ma.
- Nie mam to rzeżączki, w przeciwieństwie do ciebie.
- Ach tak? Kiedy ostatni raz uprawiałaś seks?
Teraz już wszyscy patrzyli na mnie i czekali na odpowiedź. Wszystko zostaje w rodzinie, raz kozie śmierć.
- W lutym - nie pytał, którego roku.
- Pół roku?! - oczy wyszły mu na wierzch. 
- W zasadzie to półtora.
- Twoje narządy jeszcze istnieją czy już zanikły? - spytał.
- Nic nie zanika, idioto - uderzyłam go w ramię. - Po prostu nie puszczam się na lewo i prawo jak ty.
- Nie chodzi o puszczanie się, tylko o  spuszczanie z siebie stresu. Jakby ktoś się tobą zajął, przestałabyś być taka spięta całe życie - stwierdził krzyżując ręce. -  Nic nie słyszę w odsłuchu, nic nie słyszę... Przyciszcie Matta, bo słyszę tylko perkusję... Czemu jeszcze nikt nie ma założonego odsłuchu... - udawał mnie.
- Naprawdę niewiele mi brakuje, żeby cię spoliczkować - powiedziałam.
- To jakiś rodzaj gry wstępnej? Bo wiesz... Mogę do ciebie wpaść po występie.
- Matt! - miałam ochotę go zamordować. Ktoś zapytał do drzwi. - Masz szczęście - powiedziałam. - Proszę!
- Hej, mogę cię porwać na chwilę? - Nathan wszedł do środka.
- O, Nathan, może ty masz ochotę... - zaczął Matt.
- Nie, nie ma - przerwałam ostro i wyszłam z Nathem na korytarz.
- Ochotę na co?
- Na nic - machnęłam ręką. - Co tam?
- Włącz bluetooth w telefonie - powiedział i zaczął grzebać w swoim.
- Już.
Nathan zaczął przesyłać mi plik.
- Czy to jest to, co myślę? - spytałam.
- Nie wiem, o czym myślisz, ale tak.
- Super! - ucieszyłam się. Nie mogłam się doczekać, aż posłucham piosenki, którą wczoraj nagraliśmy.
Już do mnie doszła, już miałam ją puścić, kiedy zza rogu wyszła Ariana.
- O siema - zawołała.
Myślę, że może mogłabym ją polubić. Gdyby wyraźnie nie podwalała się do mojego przyszłego chłopaka i nie mówiła czasami tym denerwującym tonem, jakby zaraz miała zemdleć.
- Hej - odpowiedzieliśmy jednocześnie.
- Scooter cię szuka - powiedziała do Nathana.
- Gdzie jest?
- U mnie.
- To do zobaczenia później - powiedział do mnie Nath, Ariana uśmiechnęła się i poszli.
Później poszło już normalnie, próba występy, jakiś wywiad. Kiedy już zbieraliśmy swoje rzeczy z garderoby, weszli Tom i Max.
- Siema Parker, masz ochotę na kolejny zakład? - spytałam.
- Zapomnij. Przychodzimy z pokojową propozycją.
- Mamy taki klub, z którym mamy niepisaną umowę, że jak się ładnie uśmiechniemy, wpuszczają naszych znajomych poniżej dwudziestu jeden lat. Czytajcie: Nathana - wyjaśnił Max. - I właśnie dzisiaj się tam wybieramy. Reflektujecie?
Rozejrzałam się po wszystkich, nie widziałam sprzeciwu.
- Spoko - odpowiedziałam.
- To widzimy się wieczorem, na razie.

Wieczorem, wieczorem. Do wieczora zdążyłam się rozchorować. Nie miałam gorączki, po prostu mega bolała mnie głowa i nie miałam siły podnieść się z łóżka. Tom musiał osobiście przyjść na kontrolę, żeby stwierdzić, że faktycznie nie nadaję się do wyjścia.
- Fakt, nic z ciebie dzisiaj nie będzie - stwierdził patrząc jak wyglądam jak ostatnia ofiara. - Dzisiaj ci się upiekło.
- Wow, ale ze mnie szczęściara - mruknęłam.
- Trzymaj się, ktoś musi śmiać się rano z naszego kaca - pocałował mnie w policzek. - Powiem reszcie, że nie czekamy na ciebie.
- Miłej zabawy - uśmiechnęłam się lekko i Tom wyszedł.
Leżałam kilka minut, w końcu stwierdziłam, że  czas doczłapać się do łazienki. Napuściłam pełną wannę wody, leżałam sobie w niej dobre dwadzieścia minut, ale w efekcie tylko bardziej rozbolała mnie głowa. Wróciłam do łóżka, puściłam cicho muzykę i spróbowałam zasnąć.
Obudziło mnie łomotanie. Spojrzałam na zegarek, było parę minut po północy. Znowu walenie w drzwi. Podeszłam do nich na palcach. Znowu łomotanie, aż doskoczyłam. Ktoś wkładał wiele wysiłku, żeby dostać się do mojego pokoju.
- Kto tam? - spytałam.
- Wpuść mnie!
- Spytam jeszcze raz, kto to?
- Daruj sobie ten akcent i otwórz te cholerne drzwi!
Znowu kilkukrotne walenie i przysięgam, drzwi się poruszyły, a cała ta sytuacja przestała być zabawna. Nie żeby była chociaż przez chwilę. A ja, jak to mam w wielu sytuacjach, prawie zaczęłam płakać. Litości, on zaraz wyrwie klamkę. Podeszłam do telefonu i zadzwoniłam na recepcję.
- Słucham? - usłyszałam recepcjonistę.
- Jest taka sprawa... - głos mi drży i ciężko zebrać myśli, kiedy ktoś ciągle puka do drzwi. - Jakiś mężczyzna próbuje dostać się do mojego pokoju.
- Słucham?
- Jakiś facet dobija się do mojego pokoju, więc jakby mógł pan przysłać ochronę, albo policję, było by super.
- Oczywiście, już się tym zajmuję, w którym pokoju pani jest?
- 606.
- Proszę poczekać - odpowiada recepcjonista i rozłącza się.
"Błagam, szybciej", powtarzam cicho siedząc skulona na podłodze koło łóżka. Po chwili pukanie ustało. W skupieniu przyglądałam się drzwiom. Po chwili znowu ktoś zapukał, tym razem lekko i spokojnie. Cicho podeszłam do drzwi  i nasłuchiwałam.
- Jestem Sean Anderson, pracuję w recepcji, czy może pani otworzyć drzwi?
To mógł być Anderson z recepcji, ale to mógł też dalej być ten facet, tylko zmienił taktykę. Stałam obok drzwi, ale nic nie mówiłam.
- Wiem, że pani tam jest, rozwiązałem problem tamtego mężczyzny, proszę otworzyć.
- Skąd mogę wiedzieć, że to pan? - spytałam.
Chwila ciszy.
- Mam klucz uniwersalny, którym mogę otworzyć drzwi, ale nie wolno mi tego zrobić, póki pani na to nie pozwoli.
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam lekko drzwi. Faktycznie, koleś za drzwiami był w garniturze i widziałam go, kiedy wróciłam z występu. Otworzyłam drzwi szerzej i wpuściłam go do środka.
- Kim był ten mężczyzna? - spytałam cicho.
- Mieszka w pokoju obok, był dosyć zaspany i mocno pijany, chciał pójść do toalety, ale pomylił drzwi i wyszedł na korytarz. Potem zorientował się, ale zaczął dobijać się do złego pokoju. Myślał, że jest pani jego żoną i nie chce go wpuścić.
- Nie wpuściłabym, nawet gdybym była - stwierdziłam.
- Jest pani roztrzęsiona, może nie pani wypije sobie coś z minibarku?
- Mam dziewiętnaście lat.
- W takim razie może przynieść pani herbaty?
- Mogę zejść z panem na dół? - spytałam. - Nie chcę być teraz sama.
- Oczywiście.
Założyłam szybko trampki i wyszliśmy z pokoju.
- I proszę nie mówić mi per pani - powiedziałam, kiedy byliśmy w windzie.
- Oczywiście - zaśmiał się.
Zjechaliśmy na parter, usiadłam w jednym z foteli, recepcjonista po chwili przyszedł z kocem i herbatą dla mnie. Owinęłam się kocem i usiadłam skulona w fotelu z kubkiem herbaty. Próbowałam uspokoić bijące jak oszalałe serce. Dzisiaj już na pewno nie zasnę. Piłam cicho herbatę, z nadzieją, że w końcu przestanę się trząść, kiedy drzwi hotelu otworzyły się i usłyszałam:
- Emma?
Podniosłam wzrok. Nathan, Mollie i Dan wrócili z imprezy.
- Nathan - powiedziałam cicho i rzuciłam mi się w ramiona.
- Co się stało? Cała się trzęsiesz - przyjrzał mi się troskliwie.
- Miałam małe sensacje - powiedziałam.
- Co się stało, Em? - spytała Mollie.
- W skrócie pijany facet pomylił pokoje i w środku nocy próbował wejść do mojego - wyjaśniłam po krótce. - Niby nic takiego, ale po prostu się przestraszyłam.
- Ale w końcu się go pozbyłaś?
- Tak, zadzwoniłam na recepcję. Nie chciałam być sama w pokoju, dlatego siedzę tutaj.
- Chodź, zaraz cię ululamy - Nathan objął mnie delikatnie i poprowadził do windy.
- Emma?
Spojrzałam w stronę recepcji.
- Tak?
- Zostawiłaś kartę do pokoju na stoliku - Sean z recepcji wskazał głową w miejsce, gdzie faktycznie leżała moja karta.
- Dzięki - uśmiechnęłam się i wróciłam po kawałek plastiku.
Wsiadłam do windy z Nathanem, Mollie i Danem, ja i Sykes wysiedliśmy na szóstym, oni jechali jedno wyżej. Weszłam do pokoju, wpuściłam Nathana ze sobą.
- Jak było w klubie? - spytałam.
- Nie tak interesująco jak u ciebie, z tego co słyszę - odpowiedział. - Wystaw rękę.
Nie wnikałam po co, po prostu to zrobiłam. Latała w każdą stronę, jak u narkomana na głodzie.
- Emma, dalej się trzęsiesz. Chrzanić herbatę, coś innego ci pomoże - poszedł do minibarku i wyciągnął z niego jakiś trunek.
- Nathan, wiesz, że nie mogę, będę mieć potem kłopoty - powiedziałam.
- Spoko, podmienimy z butelką u Sivy w pokoju, zawsze tak robię - wyznał nalewając do dwóch szklanek, po czym jedną mi podał. - Czemu nie zadzwoniłaś, jak to wszystko się stało, hm?
- Byłam przerażona... Tak bardzo, że recepcjonista trzy minuty prosił przez drzwi, żebym wpuściła go do środka. Poza tym, po co? Nie chciałam nikomu psuć zabawy - wzruszyłam ramionami i napiłam się mały łyczek.
Nie wiem, co to było, ale smakoszem alkoholu na pewno nie jestem.
- A nie mówiłem ci, że do mnie możesz dzwonić zawsze, o każdej porze?
- Pewnie mówiłeś - uśmiechnęłam się lekko.
- Dobra, kładź się, jesteś zmęczona - wziął ode mnie szklankę i poprowadził mnie do łóżka.
Posłusznie wsunęłam się pod kołdrę. Nathan pocałował mnie w czoło i już miał gasić lampkę przy moim łóżku.
- Możesz zostać? - spytałam.
- Słucham?
- Czy możesz położyć się obok mnie i poczekać z gaszeniem światła, aż zasnę? Naprawdę nie chcę być sama - powiedziałam cicho.
- Ten koleś naprawdę cię przestraszył, co? - zapytał ściągając trampki i bluzę i kładąc się obok mnie.
- Dziękuję - powiedziałam obejmując Natha, kiedy on wsuwał rękę pod moją głowę.
Było mi tak dobrze, mogłabym tak leżeć dniami i nocami. Zeszło ze mnie całe przerażenie, dopiero teraz zauważyłam, że już nie boli mnie głowa i czuję się całkiem dobrze, uspokoił mi się oddech i tętno. Pewnie dlatego Nathan myślał, że już śpię. Delikatnie zaczął wysuwać swoją rękę spod mojej głowy.
- Tak szybko się nie wywiniesz - zaśmiałam się.
- O ty spryciulo, siedziałaś tak cicho, myślałem, że już śpisz - powiedział.
- Na razie się uspokoiłam - podsunęłam się lekko do góry, nasze twarze znalazły się na jednej wysokości. - Dziękuję - powtórzyłam się. - Gdyby nie ty, pewnie dalej siedziałabym na dole i piła kolejną herbatę, albo nie wiem... grała w karty z recepcjonistą.
- Zawsze do usług - uśmiechnął się.
Popatrzył przed siebie, twarz miał zwrócona do mnie bokiem, przybliżyłam się żeby pocałować go w policzek, ale w tym samym momencie Nathan odwrócił głowę w moją stronę i w efekcie pocałowałam go w usta. Odsunęłam się lekko i spojrzałam mu w oczy. Nathan złapał mnie delikatnie za podróbek, nasze usta znowu się połączyły. Najpierw spokojnie i delikatnie, potem coraz namiętniej, mocno przyciągnął mnie do siebie. Przechylił się do przodu, w efekcie czego z siadu przeszliśmy do leżenia. Był na górze, obejmowałam go nogami, rękami przyciągałam go do siebie za szyję, chociaż bliżej już się nie dało. Ale ja chciałam więcej. Czułam jego dłoń ściskającą moje udo i usta błądzące po mojej szyi. Drugą ręką jeździł wzdłuż mojego tułowia, delikatnie muskając piersi. Przygryzłam dolną wargę, gdy podniósł nosem moją bluzkę i zaczął składać pocałunki na moim brzuchu. Szybkim ruchem zdjęłam jego koszulkę i przyciągnęłam jego usta z powrotem do moich. Nagle on odsunął się. Spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Emma... - szepnął cicho. - Jesteś zmęczona, przestraszona, nie myślisz trzeźwo.
- Nie, mylisz się - powiedziałam. - Wiem, czego chcę - wyraźnie zaakcentowałam każde słowo i z powrotem zaczęłam go całować.
- Em - znowu lekko mnie odsunął. - Muszę ci o czymś powiedzieć.
- Jutro - mruknęłam całując jego szyję i okolice uszu.
- Powinnaś o czymś wiedzieć.
- Jeśli nie chodzi o jakieś choroby weneryczne, to naprawdę nic mnie nie interesuje.
- Ale... - zaczął.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że tego nie chcesz - powiedziałam.
Mógł sobie mówić, ale i tak by się nie wyłgał, widziałam pożądanie w jego oczach. To właśnie z tym pożądaniem spojrzał na mnie i znowu zaczął całować. Inaczej niż przed chwilą, kiedy myślał, że to tylko niewinne zabawy. Teraz jego usta były bardziej agresywne, jakby ciągle chciał więcej.
Teraz ja siedziałam na nim, jego ręce błądziły pod moją koszulką, ja obcałowywałam każdy centymetr jego torsu, jednocześnie rękami rozpinając jego spodnie. Zsunęłam je Nathanowi do kolan, później on kilka ruchami nóg zrzucił je na podłogę. Nath znowu obrócił nas tak, że on znajdował się na górze, zębami rozwiązał sznurek od spodenek które robiły mi za piżamę, przygryzłam wargę, żeby stłumić lekki pisk, wbiłam palce w jego plecy. Jednak w całej tej ekstazie moja odpowiedzialna i rozsądna strona nie dała o sobie zapomnieć.
- Nathan... - powiedziałam cicho, a kiedy popatrzył na mnie nadal z ustami w okolicach mojego pępka, spojrzałam na niego wymownie.
Odsunął się ode mnie, sięgnął do spodni po portfel, wyciągnął z niego dokładnie to, o co mi chodziło i na razie położył obok. Teraz mogliśmy kontynuować. Usiadłam na nim okrakiem,  przygryzłam płatek jego ucha, zjeżdżałam ustami coraz niżej i niżej, patrząc mu w oczy chwyciłam zębami gumkę od jego bokserek, odchyliłam ją kilka centymetrów i puściłam. Ocierając się całym ciałem o niego wróciłam do jego ust, ale ledwie zdążyłam je musnąć, kiedy Nathan jednym ruchem ściągnął moją bluzkę i zaczął bawić się moimi piersiami. Wsadziłam dwa palce centymetr za jego bokserki i przejechałam po całym obwodzie. Nathan puścił mnie na chwilę, złapał leżącą obok prezerwatywę. Po chwili przejechał swoimi dłońmi po moim rękach splótł swoje palce z moimi, a moje ciało zaczęła ogarniać fala jeszcze większej przyjemności...



Macie zboczuchy :P Pisałam to wczoraj do drugiej w nocy, więc doceńcie mój wysiłek, chcę zobaczyć tu mnóstwo komentarzy! :P

Witam Cię, Anusiaku, zostaje Ci wybaczone :P

Jutro mam ostatni egzamin, trzymajcie za mnie kciuki, bo chcę zdać i móc cały czwartek grać na Guitar Hero :P

Piszę jedną ręką, bo drugą trzymam telefon, jest to dosyć kłopotliwe, więc kończę, do napisania :) xx

16 komentarzy:

  1. Jezuu :) super :) w koncu są razem :( czekam na nexta i powodzenia zycze na egzaminie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ŁIHI!!!
    Sexytime, sexityme ^^
    O czy on chcial.powoedziec Em???
    A i jescze jedno... od dzis juz nie moja poltora roku od ostatniego seksu ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczny rozdział:)
    oj Matt niech się może trochę ogarnie;p
    no ta ciekawa wymiana zdań między Emmą i Mattem była bardzo bardzo ciekawa:)
    no już nie będzie półtora roku bez seksu :D
    ale ma nadzieję że to co Nathan chciał jej powiedzieć nie miało nic wspólnego z Arianą?
    jeśli to możliwe to mogłabyś już zakończyć ten wątek Ariany i niech Nathan będzie już z Emmą bardzo o to proszę:D
    powodzenia na egzaminie:)
    weny dużo życzę i czekam z niecierpliwością na next;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak! W końcu!
    Wpadniesz? Zależy mi na opinii.
    mirandaithewanted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. uhuhuhu, sexy time ! :3
    rozmowa Emmy i Matta najlepsza, haha :)
    powodzenia na egzaminie i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooooo kochana, postarałaś się. :D
    Kurde aż zabrakło mi słów. xd
    Sexy Time. ^^
    Emma i Nathan teraz na pewno będą razem. *.*
    LUBIĘ TO. <3
    Emma musiała sie odstresować - pomógł jej w tym Nathan. xd
    Omm Mollie zakochała się w Matcie. *.* Zeswataj ich. :D
    Rozdział boooski, świetny, zajebiaszczy itd. <3
    Czekam na nexta z niecierpliwością. ;**

    P.S. Trzymam kciuki za egzaminy. Zdolna z ciebie bestia, na pewno zaliczysz. ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział fajny :)
    Haha wymiana zdań między Emmą a Matt'em genialna :D
    Dobra niech to co Nathan chciał jej powiedzieć będzie mało istotne i niech już będą razem :)
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. ^^

    Powodzenia na egzaminie:*
    Trzymaj się =)
    S.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo by pisać no ale SEXTIME;ppp
    To było najfajniejsze;p
    No wybacz musiałam to napisać;p
    No i teraz wychodzi, że jestem zboczona, a tak nie jest;p
    Ok no może troszeczkę;pp
    Bosko mi się czytało ten rozdział;p
    Weny:)
    Do następnego:)

    PS Życzę szczęścia na egzaminie:)x

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff... No to mogę odetchnąć z ulgą ;D
    Zacznę od tego, że Matt - no co za pieprzony dupek! SERIO! Jak można być takim palantem? ugh... Aż się dziwię, że Emma go nie zdzieliła, bo sama bym to zrobiła już dawno ;p
    Szkoda mi tylko Mollie (czy Holly? Sprawdziłam - Mollie :P) że akurat takim kretynem się zainteresowała... Ale fakt - karma wraca i życzę mu, żeby sam się tak przejechał, żeby zaczął w końcu myśleć mózgiem a nie narządami rozrodczymi.
    Owww... no jaki sexy time! ^^ Co by nie było, teraz Matt nie będzie się mógł do niej przyczepić xD Ale martwi mnie to, co chciał powiedzieć Nathan... A że mówiłaś, że namieszasz... TO czuję, że to będzie z tym związane... :P

    Powodzenia na egzaminach !!! :) Ja już na szczęście po sesji ;)
    Czekam na koleeeejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. trzymam kciuki! :)
    nooo fajny rozdzial, ciekawe o czym Nathan chcial powiedziec Emmie przed tym jak zaczeli sie kochac... wydaje mi sie ze to cos zwiazanego z Ariana i beda z tego klopoty :D

    OdpowiedzUsuń
  11. trzymam kciuki! :)
    nooo fajny rozdzial, ciekawe o czym Nathan chcial powiedziec Emmie przed tym jak zaczeli sie kochac... wydaje mi sie ze to cos zwiazanego z Ariana i beda z tego klopoty :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej! Na reszcie! Jak się cieszę.
    Piszesz bardzo interesujące sexy-time. Czekam na więcej. xd
    Ach ten Matt, szkoda Mollie...ale może im się ułoży? No zobaczymy co wymyślisz.
    Jejku już się boję co Nathan chciał jej powiedzieć. Jak Ariana zepsuje im to wszystko to chyba ją zamorduje.
    Dużo weny i powodzenia na egzaminie!
    Oraz zapraszam do mnie. ;)

    http://apurehatred.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdziao fantastyczby ciesze sie ze ta para tak sie zblizyla to baaardzo duzo krok do tego zevy byli razem. Wiem ize nie bedzie zawsze kolorowo ale nie ciagnij bardzo ich schodzenia sie. Czuje ze Nathan chcial jej powiedziwc ze wystapi podczas trasy Ariany ( jesli mam racje to obie dobrze znamy wszystkue wydarzeniaz zycia Natha) oby to za bardzo noe wplynelo na ich relacje. A co ich nocy to myske ze byloby fajnie jakby ktos sie o tym dowiedzial np. Tom bo chociaz jest zwariowany to wydaje mi sie super przyjacielem :-)Poza tym nie moge sie doczekac az beda razem i to oglosza wszystkim i poznaja swoje rodziny itd. Mam nadzieje ze bedzie to para jtora bedzie sie wspierala w swojej pracy i ze beda sie odwiedzac na swoich wystepach i trasach i wogole jyz nie moge sie doczekac nastepnych rozdzialow.
    Pozdrawiam Maja

    OdpowiedzUsuń
  14. Aaaaa ten rozdzial jest swietny i jak sama napisalas noe lubisz dramatow takze prosze niech miedzy nimi nic zlegp sie nie stanie. Kocham ta parke czuje ze to bedzie para ktora chociaz bedzie slawna to zostanie normalna nie ogarniw ich slawa. Przynajmniej takie wrazenie sprawiaja:-) Czekam na Twoje kolejne rozdzialy i pomysly. Wstawiaj jak najszybciej:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uuuuuu! No no no! xD Czekam na dalszy rozwój sytuacji. :D
    Ale mam takie pytanie poboczne: Czasem próbuję sobie wyobrazić głos Emmy i do kogo on jest zbliżony? Bo taką rozkminę trochę mam. :)

    OdpowiedzUsuń