środa, 19 lutego 2014

39. Namiesza ci w głowie, a potem zniszczy doświadczeniem.

Kiedy się obudziłam, Nathana nie było obok, na poduszce leżała za to karteczka.

Chciałem być obok Ciebie, kiedy się obudzisz, ale mamy pilne spotkanie,a Ty mocno i słodko spałaś ;) Nathan xx

Uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Sięgnęłam po telefon. Miałam wiadomość od Iris.

Jak coś, to wszyscy jemy śniadanie na dole. W towarzystwie zawsze lepiej ;)

Wzięłam prysznic, lekko malowałam rzęsy, i dopiero wtedy coś zauważyłam.
- O ja cież pierdzielę - nachyliłam się bliżej do lustra.
Malinka na obojczyku.
- No ja go zabiję - mruknęłam.
Dokończyłam malowanie, wygrzebałam z walizki jakąś lekką chustkę, którą zakryłam dowody zbrodni i zjechałam na dół. W restauracji siedzieli Iris, Matt, Josh i Holly.
- Dzień dobry - powiedziałam wesoło zajmując miejsce.
- A ty co taka wesoła? - zdziwiła się Iris.
Zazwyczaj przez pierwsze dwie godziny od wstania burczałam coś pod nosem zamiast odpowiadać.
- A czemu mam nie być? Jest piękna pogoda, dobrze się czuję, nic mnie nie boli... Omlety i sok, dziękuję - wtrąciłam w wypowiedź zamówienie dla przechodzącej obok kelnerki. - Więc czemu mam nie być wesoła?
Matt złapał mnie za brodę, obrócił moją twarz w jedną stronę, w drugą, do dołu, do góry...
- Jest coś dziwnego w twojej twarzy... - stwierdził dalej mi się przyglądając.
- Masz rację - powiedziałam. - W nocy zdążyłam wstrzyknąć sobie botoks.
- Nie, to nie to - pokręcił głową kompletnie ignorując bezsensowność mojej wypowiedzi. - Dziewczyny zazwyczaj promienieją tak po... seksie.
- Rozgryzłeś mnie - westchnęłam. - Koniec końców wpuściłam do siebie tego kolesia, który dobijał się przez dwadzieścia minut i trochę się zabawiliśmy.
- Ty coś ukrywasz - pokiwał na mnie palcem.
- Już mówiłam, jesteśmy w Los Angeles, dobrze spałam, z małymi przeszkodami, ale koniec końców miałam dobry sen - wkładałam wiele wysiłku w to, żeby nie zacząć się uśmiechać na wspomnienie ostatniej nocy. Nie na wspomnienie pijanego kolesia dobijającego się do mojego pokoju, na wspomnienie tego, co było potem. - To wszystko.
- Właśnie, co było z tym kolesiem? - spytała Iris.
- W skrócie był pijany, chciał pójść do łazienki, ale pomylił drzwi i wyszedł na korytarz i tak się zakręcił, że znowu pomylił drzwi i zaczął dobijać się do mnie - wyjaśniłam szybko.
- Zostawić cię samą w pokoju, zaraz coś ci się przytrafia - pokręcił głową z dezaprobatą Matt.
- Co, załatwiłeś jakiejś dziewczynie ścieżkę wstydu rano w hallu? - odgryzłam się.
- A wyobraź sobie, że nie - wystawił język.
- Och wow, wpiszę tę datę w kalendarzu - udałam zszokowanie.

Zjedliśmy i każdy rozszedł się do pokoju. No cóż, jestem pewna, że każdy, kto wyszedł wczoraj, ma dzisiaj kaca. Jeszcze dobrze nie zamknęłam drzwi, ktoś zaczął do nich pukać. Mam nadzieję, że tym razem to nie pijany sąsiad.
- Hej - uśmiechnęłam się szeroko.
- Cześć - Nathan wszedł do środka, zamknął drzwi i czule mnie pocałował.
- Co tam masz? - zajrzałam mu za plecy, za którymi trzymał jedną rękę.
- Przepustki dla ciebie i całego zespołu na nasz dzisiejszy koncert - dał mi komplet smyczy z identyfikatorami.
- Dzięki.
- A teraz coś ci pokażę - powiedział i zaczął ściągać koszulkę.
- Co robisz? - spytałam. - Znaczy wiesz, nie żeby mi się nie podobało, ale jest jedenasta...
Nathan odwrócił się do mnie plecami.
- O wow - zatkało mnie. - Napadł cię wilkołak czy coś? - zapytałam.
Sporą część pleców Natha pokrywały czerwone ślady. Że... że niby ja?
- Jeśli ty jesteś wilkołakiem, to tal - odpowiedział z powrotem zakładając koszulkę (po co?!).
- Ach tak? - ściągnęłam chustkę. - Remis - wskazałam na malinkę na obojczyku.
Nathan zaśmiał się lekko.
- No to remis.
- Tyle, że ty nie paradujesz zazwyczaj bez koszulki, a ja bez chustki to i owszem, zwłaszcza w tym upale.
- Hmm... Cóż mogę powiedzieć - zamyślił się. - Nawet nie jest mi przykro. Cześć, mam próbę dźwięku - powiedział szybko i wybiegł z pokoju.
- Facet.... - westchnęłam.
Dzień wolny... Co zrobić z tym fantem. Włączyłam laptopa i zadzwoniłam do Hayley na Skypie.
- Następnym razem, jak nie będziesz się odzywała tak długo, nawet nie odbiorę - powiedziała na dzień dobry.
- Zawsze można liczyć na miłe powitanie z twojej strony - westchnęłam. - Ale masz rację. Jestem najgorszą przyjaciółką na świecie - schyliłam głowę z pokorą.
- Nie użalaj się nad sobą, lepiej powiedz, co u ciebie.
- Jestem w LA, jest wspaniale, tak ciepło, jakbym była na wakacjach, a nie w pracy.
- W Anglii też jest wyjątkowo ciepło, więc ten fragment pominęłam. Poza tym, Em, jest lato, po co ci ta chustka?
Ha, byłam już przygotowana na to pytanie. Stanęłam na łóżku i odeszłam kawałek od laptopa.
- Widzisz? Mam tylko spodenki i białą bokserkę, potrzebuję tej chustki, żeby mi tu trąciło trochę stylem - powiedziałam.
- Niech ci będzie. To, co mi kupiłaś? - zaklaskała w ręce.
- A co byś chciała?
- Coś czego nie dostanę w Anglii - powiedziała jak oczywistą oczywistość.
- No tak, jasne. Jak z tobą i Chrisem? - spytałam, bo od dłuższego czasu wszystko kręci się wokół mnie, powinnam zainteresować się też nią.
- Zaskakująco dobrze. Szczerze? Kiedy zaczęliśmy się spotykać, nie pomyślałam, że to przetrwa tak długo - Hayley sama była zdziwiona.
- Szczerze, to ja też - zaśmiałam się.
- No, a co z tobą i panem Sykesem? I wyskakującą jak spod ziemi panną Grande?
- Dobrze - powiedziałam lekko się uśmiechając.
Oczywiście, zamierzałam powiedzieć jej o tym, co stało się ostatniej nocy, ale twarzą w twarz, żeby widzieć jej reakcję i żeby powstrzymać ją przed wyznaniem tej sensacji Chrisowi.
- Tak po prostu? Dobrze? To znaczy co? Przestaniecie bawić się w podchody? Zaczniecie bawić się jak dorośli ludzie?
- Możliwe. Ale to nie jest takie proste - westchnęłam. - Mam szansę podbić Amerykę. I chcę zrobić to jako Emma Collins, nie jako dziewczyna Nathana Sykesa - wyjaśniłam.
- Tak, tylko pamiętaj, że karierę kiedyś skończysz i lepiej żebyś nie skończyła wtedy sama.
- Oj wiem, przecież wiem - wywróciłam oczami.
-I co zamierzasz z tym zrobić? - spytała.
- O rany, Hay, kiedy zrobiłaś się taka... zrzędliwa?
- Przecież za to mnie kochasz - wyszczerzyła się do kamerki.
- Niby tak - zaśmiałam się. - Miałam przygodę ostatniej nocy.
- Przygodny seks z nieznajomym?
- Nie - wywróciłam oczami. - Czasami zastanawiam się, czy ty i Matt nie jesteście rozdzielonym w dzieciństwie rodzeństwem - stwierdziłam.
- Matt to twój hot perkusista?
- Przypominam ci tylko, że chodzisz z moim kuzynem. I tak, Matt to mój perkusista. A poza tym męska zdzira. I nie, nie uprawiałam przygodnego seksu z nieznajomym. Nieznajomy za to próbował wejść do mojego pokoju w środku nocy.
- Co?!
- Jak opowiesz to Chrisowi, przypilnuj, żeby nie dotarło do mojej mamy, bo zaraz będzie się denerwować dzwonić do mnie w środku nocy i siać panikę - wywróciłam oczami i streściłam jej historię.
- A ten recepcjonista jakiś do rzeczy?
- Hayley - westchnęłam i zaśmiałam się. - Koniec tej rozmowy. I nie tylko dlatego, że nie mam dzisiaj siły na twoje żarciki, ale dlatego, że zamierzam iść zakupy, żeby wam coś kupić, a kończy mi się czas, bo jeszcze idę dzisiaj na koncert.
- Jasne, rozumiem, odrzucasz mnie dla odlotowych amerykańskich sklepów - otarła niewidzialną łzę.
- Na razie, wariatko - posłałam jej całusa do kamerki i skończyłam rozmowę.

Zakupy? 

Wysłałam smsy do Holly, Mollie i Iris. Holly leczy kaca, Iris ma trochę roboty, ale Mollie była chętna. Poszłyśmy do najbliższej galerii handlowej i zaczęłyśmy obchodzić wszystkie sklepy.
- Wiesz, ceny w dolarach wydają się takie niskie, ale jak się je przeliczy na funty, to wychodzi na to samo, co w Anglii - stwierdziła.
- Dlatego zostańmy przy dolarach, mniej boli - zaśmiałam się. - Wiem, że nie potrzeba mi kolejnej bluzki w paski, ale kiedy myślę, że miałabym jej nie kupić, zaczyna mnie boleć głowa.
- Bluzek w paski nigdy za wiele - poklepała mnie po ramieniu. - Em, bo tak się zastanawiałam...
- Tak?
- Bo wiesz... faceci są tacy ślepi i w ogóle. I myślałam, że może gdybym... no wiesz... zakręciła się koło Matta, ale tak wiesz... inaczej... nie jak siostra czy koleżanka z pracy, tylko... inaczej, to może...
- Nie, nie, nie, nie, nie - chociaż w tym bełkocie ciężko było zrozumieć treść, mi się udało, a teraz moim zadaniem było wyperswadowanie jej tego z głowy. - Mols, takie coś nigdy nie działa. Zaczniesz grać w jego grę, tylko bardziej namiesza ci w głowie, a potem zniszczy doświadczeniem, a potem powie coś w stylu "No co ty, Mollie, jesteś dla mnie jak młodsza siostra" - przeraziło mnie, jak idealnie naśladowałam jego głos.
- Pewnie masz rację - mruknęła.
- Wiesz co, odkładamy te bluzki w paski, idziemy na kawę - odłożyłam ciuchy na półkę i pod ramię wyszłam z nią ze sklepu.
Obie zamówiłyśmy frappucino i usiadłyśmy przy stoliku.
- Co jest z tymi dziewczynami, że zawsze ciągnie je do tych najgorszych typów? - spytałam.
- Emma, sama jesteś dziewczyną.
- O nie, nie, nie. Mój chłopak, fakt, był kapitanem szkolnej drużyny, i tak, zerwaliśmy, bo mnie zdradzał, ale nie zakochałam się w nim, bo pociągała mnie jego mroczna i niegrzeczna strona, czy dwudniowy zarost. Jest tylu miłych chłopców, Mol, dlaczego nie znajdziesz sobie studenta... prawa?
- Dobra, dobra, ale wiesz, jak to jest, każda dziewczyna chciałaby złego chłopca, który były dobry tylko dla niej. Nie kłam - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Wiem o czym mówisz - zaśmiałam się. - Zrobisz, jak zechcesz, ale... takie gierki to jego specjalność, nie twoja i może to się skończyć po prostu tak, że... stracisz szacunek do samej siebie.
- Więc mam odpuścić?
Uśmiechnęłam się porozumiewawczo.
- Dzięki za wszystko, Em.
- Nie ma sprawy - uściskałam Mollie.

Po zakupach spokojnie wróciłyśmy do hotelu, aż w holu wpadł na nas właśnie Matt.
- Czy ty się przed kimś chowasz? - spytałam, bo dosłownie chował się za wysokim kwiatkiem.
- Ta dziewczyna przy recepcji...
- Co z nią? Mówiłeś, że nie zabawiałeś się wczoraj...
- Nie, powiedziałem, że żadna dziewczyna nie wychodziła rano z mojego pokoju - syknął. - Może coś tam było w klubie i może za dużo jej powiedziałem, a skoro tu przyszła, to najwidoczniej jest nakręconą wariatką i do końca życia się od niej nie uwolnię, jeśli teraz mnie złapie, więc pomóż mi - pisnął błagalnie.
- Naważyłeś piwa, to je wypij - wzruszyłam ramionami, może wreszcie dostanie nauczkę. - Chodź, Mols.
- Nie, czekajcie! - wyskoczył zza kwiatka i właśnie wtedy dziewczyna przy recepcji go zobaczyła. - Cholera. Proszę, jedna z was musi mnie kryć.
- O mnie zapomnij, nie chcę, żeby ktokolwiek potem mnie z tobą łączył - uniosłam obronnie ręce.
- Matt! - dziewczyna była coraz bliżej.
- Mollie? - spojrzał błagalnie na nią.
- Nie! - odpowiedziałam za nią, za nim sama zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, ale za późno, żeby powstrzymać Matta.
Zanim zdążyłam zareagować, przyciągnął do siebie i pocałował Mol, a jego koleżanka z ostatniej nocy gwałtownie zmieniła kierunek i ruszyła do wyjścia. Teraz mogłam tylko czekać, aż Mollie się rozpadnie. W końcu Matt odsunął się od niej.
- Poszła? - rozejrzał się wokół. - Uratowałaś mi skórę.
- Jasne - odpowiedziała słabo dziewczyna.
- Chodź, Mol, miałyśmy pokazać Holly, co kupiłyśmy, jak wrócimy - złapałam ją za rękę i pociągnęłam do windy. - Przysięgam, że go zastrzelę! - wyrzuciłam z siebie, jak tylko drzwi się zamknęły.
- Emma...
- Mollie, tylko proszę nie rozpamiętuj tego, błagam, bo będzie cię to zżerać od środka.
- Nie zamierzam - odparła. - Nic między nami nie ma, nie było i nie będzie.
Zabrzmiała zaskakująco szczerze. Mówiła prawdę, a nie uspokajała mnie i brzmiało to prawdziwie.
- Okej - wykrztusiłam w końcu.

Kilka godzin później wszyscy czekaliśmy już na koncert The Wanted. Wszyscy, jak zazwyczaj robią ludzie w przepustkami, stali obok stanowiska akustyka, bo wbrew powszechnej opinii, to stamtąd, nie spod sceny był najlepszy widok, ale ja jestem powsinogą i włóczyłam się za kulisami, lubiłam być tam, gdzie coś się dzieje, pomagałam chłopakom z odsłuchami i tak dalej. Kilka minut przed rozpoczęciem koncertu Nathan poszedł wyprowadzić mnie zza kulis.
- Póki pamiętam... - powiedziałam. - Co chciałeś mi powiedzieć wczoraj? - spytałam.
Przygryzł dolną wargę.
- Musimy teraz?
- Fakt, że chciałeś powiedzieć to wczoraj, w średnio typowym momencie na rozmawianie, a nie chcesz teraz, napawa mnie podejrzeniami - założyłam ręce.
- Dobra - westchnął. - Ale pamiętaj, to tylko praca, tak?
- Nathan... Prosto z mostu i do rzeczy.
- Scooter chce, żebyśmy z Arianą udawali parę - wyrzucił z siebie.
Nic nie odpowiedziałam, tylko patrzyłam na niego z całkowitym poker facem. Przez dłuższą chwilę.
- Powiesz coś? - spytał starając się odczytać coś z mojego wzroku.
- Nie spodziewałam się takiego czegoś. Ale... taki jest show biznes... Nie powiem, że podoba mi się to, czy coś, ale... sam powiedziałeś, to tylko praca.
- Ale wszystko między nami okej, tak?
- Tak, jasne - wcale nie. - Idź przygotować się na występ, ja idę do swoich - uśmiechnęłam się lekko i poszłam na stanowisko akustyka.
- Wszystko gra? - spytała Iris.
- Jasne, czemu miałoby nie grać?  - wzruszyłam ramionami.
Nagle podeszła do mnie Mollie i za łokieć odciągnęła mnie kilka centymetrów.
- Nie uwierzysz, co właśnie zrobiłam - powiedziała zadowolona.
- Co zrobiłaś? - spytałam niepewnie, nie wiedząc, czego się spodziewać.
- Spławiłam Matta - przysięgam, urosła ze dwa centymetry.
- To znaczy?
- Podszedł do mnie przed chwilą i zaczął coś w stylu "Mollie, to co zaszło wcześniej w hallu" - mi udawanie jego głosu wychodziło lepiej. - A ja mu na to "Matt, ile ty masz lat, to był tylko pocałunek dla przykrywki". Miał minę... Nie potrafię jej opisać...
- Wyobrażam sobie - uśmiechnęłam się. - Jestem dumna, przybij piątkę.
W końcu koncert się zaczął, chłopaki dali z siebie wszystko, jak zawsze z resztą. I jak zawsze chciałam zaraz po ich zejściu ze sceny, wbiec do ich garderoby i powiedzieć, jacy byli wspaniali. Przeszłam przez jedne drzwi, kawałek dalej, przez drugie, które prowadziły korytarzem wzdłuż prosto do garderoby, ale już po jednym kroku zobaczyłam Nathana i Arianę...



Heeeej.
Po pierwsze przepraszam, że rozdział jest taki krótki, naprawdę chciałam, żeby był dłuższy, ale z drugiej strony chciałam też dodać, go w tym tygodniu, a dzisiaj jest ostatni dzień, kiedy mam czas pisać, do tego jest 23:18, a jutro mam zajęcia o ósmej, więc muszę się sprężać. 
Za to w następnym rozdziale przewiduję dużo akcji, więc wyczekujcie go :D
Axelle Love, sama nie mam pojęcia, jaki głos ma Emma :P Dobieram jej piosenki bez ładu i składu, takie pod które można podłożyć jakąś historię, lub które mi się chwilowo podobają ;)

22 komentarze:

  1. Szczerze? Tak przeczuwałam, że Nath chce coś powiedzieć Emmie związanego z Arianą. Em teraz może udawać, że spoko i to tylko praca, ale później będzie gorzej i pewnie popsujesz ich relacje :( więc pannie Grande już dziękujemy i żegnamy.
    A rozdział fajny, nieźle musieli się zabawiać w łóżku :d
    Weny, pozdrowienia i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się domyślam, co Em zobaczy...
    A teraz reakcje na rozdział
    ♣Oklaski dla Mollie :) Świetny sposób na spławienie męskiej zdziry.
    ♣Jezu, co oni wyprawiali?
    ♣Scooter, nie żyjesz.
    Także więcej nie mogę powiedzieć, bo nadal we mnie buzują emocje. Weny i widzimy się w rozdziale 40.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny jak zawsze. ♥ Nathan, Ariana, Emma .... Trójkącik. xD Ale poważnie, to Nath coś kombinuje i boi się to powiedzieć.
    Życzę weny i czekam na następny rozdział. :)
    P.S. Dziękuję za odpowiedź. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. O mamuniu. O.O
    Scooter ty tępa dzido.! -.- Nie lubię go.
    Szalona noc była. ^^
    Oh i Mollie, kocham ją. <3
    Tylko wiesz, ta końcówka mi się nie podoba. Jesli oni się będą całować, to normalnie ubiję kogoś. Najpierw Nathan seksi się z Emmą, a potem liże z Grande(rozumiem, ze tylko udają, ale jak nie ma aparatów czy kamer, to nie muszą. -.-). Kurde normalnie trójkącik się zrobił. Z resztą Nathan mógł się nie zgadzać. Wystarczy że nagrał z nią piosenkę. Dobra bo się troche nakręciłam za bardzo. :D
    Rozdział to ogólnie to jest świetny, cudowny i wgl. ;*
    I czekam na 40, w którym to rzekomo ma się dużo dziać. Zobaczymy. ^^

    Oczywiście zapraszam także do siebie, gdzie świeżutki rozdział 8. ;)
    http://secret-of-cars-or-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. zobaczyła Nathana i Ariane... hmmmm ciekawe coż takiego robili :)
    rozdział całkiem fajny, zżera mnie ciekawosc co bedzie w następnym! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabije Ariane gołymi rękami. Gr...jak ja jej nie nienawidzę.
    Już się domyślam co ona tam zobaczyła. No przecież Scootera to chyba powaliło! No ja się nie zgadzam. Przecież to pewnie wszystko zniszczy jeżeli chodzi o Emme i Natha.
    Ugh. No i jeszcze Matt. Męska zdzira jedna. Jak nam zrani Molly to jego też zamorduję.
    Rozdział genialny i nie mogę doczekać się następnego. ;*
    Weny i zapraszam do mnie. ;3

    http://apurehatred.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. wooow :o przeswietny rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ariana mnie tak wkurza :X
    Tak samo Scooter. Czy oni nie mogliby być na spokojnie razem???!!!
    I jeszcze dochodzi do tego Matt. Jeśli zrani Molly to zabiję go. Później zakopię, odkopię i ożywię. I jeszcze raz zabiję. I tak 10 razy. I tak samo Scootera i Ariane :@
    Ale opowiadanie jest genialne. :)
    Weny i pozdrawiam :*
    Zapraszam też do mnie
    http://lovemeorleavemeandnevergetback-tw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chcę następny rozdział =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po pierwsze, to jak ja nienawidze Scootera!!!!! Jezu, chyba zaloze fandom przeciwko niemu, bez kitu...
    Jak on mogl w ogole cos takiego wymyslic? :/
    Tak cos czulam, ze to co Nathan chcial powiedziedzoec Emmie to cos z Ariana, ale blagam!
    Wyczuwam pogorszenie sytuacji miedzy Em a Nathem i wcale mi sie to nie podoba ! ;p
    Za to wielkie brawa i poklony dla Mollie ! Ha! Cudowna! Bardzo dobrze tak temu sukinkotowi, co on sobie myslal? Ze wykorzysta biedna Mol? Pffff... Mozesz sobie pomarzyc :D
    Mam nadzieje, ze Nathan nie bedzie sie calowal tam z Ariana i Emma ich na tym przylapie bo bedzie kiszka :p a ze przewidujesz duzo akcji to czekam niecierpliwie na next! :D :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ej ten Scooter to chyba się powinien leczyć!!!
    Jak ja go nie cierpię!
    Aż mnie skręca w żołądku!!
    Ten wątek z Arianą;//
    Jakbym była na miejscu głównej bohaterki to chyba bym zabiła!!
    Proszę aby Nathan się ogrnął!
    On powinien być z Emmą i tyle;p
    Weny:)
    Czekam na next:)

    OdpowiedzUsuń
  12. czemu arianka zawsze musi się wtrącać ......... wnerwia mnie to
    Rozdział jest genialny
    To co się dzieje między Mollie a Matt'em jest o takie :O :O :O :O :O
    biedna Emma z malinką na obojczyku
    Nathan ma szczęście bo nie chodzi bez koszuli chyba że gdy pójdą nad morze to będzie problem
    Weny i czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś nominowana na blogu http://emmowe-historie.blogspot.com/

      Usuń
  13. Spozniona ale bardzo za to przepraszam komentuje. Na pocztku chcialam powiedziec ze kocham dwa Twoje opowiadania ale najbardziej to ze tak barxzo sie roznia i co jest ciekawe i daje duze pole do kombinowania w przygodach. Podoba mi sie tez ze Emma ta rozni sie pd Jules przezyciami ale takze chocby wygladem czyli wzrostem jedna wysoka druga niziutka ale za to musi slodko wygladac przy Nathanie. Fobra rozpisalam sie i wracam do rozdzialu ktory zaczynal sie dobrze Em wspanialy humor ktory od tazu zauwazyl Matt -uwielniam ich rozmowy. Slady po wspolnej nocy piekny zabawny fragment ale dlaczego tak bardzo chcesz zepsuc ich relacje ktore dopiero sie rozpoczynaja. Niech Ariana jak najszybciej zniknie z opowiadania a Nath zrobi wszystko by odzyskac Jules. Kochaja sie i wszyscy powinni sie o tym dowiedziec jak najszybciej. Poza tym obie wiem ze Nath to wspanialy facet i nie zrobi swiadomie nic takiego co skrzywdzi Emme. Chce wesole i romantyczne rozdzialy z ta dwojka. Juz nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu.
    Pozdrawiam Maja

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdzial jest swietny. Juz nie moge sie doczekac nastepnego. Kiedy dodasz nowy rozdzial? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy.pojawi sie nowy rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdzial bardzo fajny ale koncowka mo sie nie podoba. Kiedy dodasz nowy rozdzial?

      Usuń
  16. Scooter jest pojebany, tyle w temacie. Związek dla przykrywki? Równie dobrze mógł związać Emmę z Nathanem w taki związek. Oczywiście, ten już by nie był dla przykrywki. :3 Biedna Mols :c Mam nadzieję, że kogoś sobie znajdzie, bo szkoda takiej fajnej dziewczyny. I może jednak wyszłoby jej z tym Mattem? Nie wiadomo co mu w duszy gra. :) Rozdział świetny. :* Mam nadzieję, że szybko dodasz 40, bo już się nie mogę doczekać. :3 Do następnego.♥

    Zostałaś nominowana do nagrody Liebster Award! Gratuluję! :* Więcej info ----> http://thewantedstoryyy.blogspot.com/2014/03/rozdzia102.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogę doczekać się nastepnego rozdziału. ;-) Man nadzieję że za niedługo sie zjawi.. ;-)
    Ania.;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. W zeszłym tygodniu przeczytałam całego Twojego pierwszego blogu dziś skończyłam czytać ten. I powtórzę się, to jak piszesz jest cudowne. Uwielbiam Cię i historie, które tworzysz. Proszę, wracaj na oba blogi! Zresztą tutaj zakończyłaś tak, że myślałam, że umrę, bo wiedziałam, że nie ma kolejnego postu, a ja chcę wiedzieć ci będzie dalej ;) pozdrawiam, oddana fanka ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. ja umrę jak się nie dowiem co dalej :D ale rozumiem że nie masz czasu na pisanie :)
    i wytrwale czekam :* -anonimek

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej. Dasz nam znac kiedy mozemy sie spodziewac nowego rozdzial? Prosze bardzo!!!

    OdpowiedzUsuń