poniedziałek, 31 sierpnia 2015

42. Trochę lubię być sama.

- Emma, przydałoby się, żebyś wydała jakiś nowy singiel we wrześniu - powiedziała Iris przerywając moją rozgrzewkę na próbie.
- Daj mi pomyśleć - zamyśliłam się. - "DNA". 
- Jesteś pewna? - spytała.
- Tak. Coś nie tak jest z "DNA"?
- Nie, czemu - wzruszyła ramionami. - Dam znać górze - wzięła telefon z torebki i wyszła na zewnątrz. 
- Dobra - wzięłam kartkę i długopis. - Na wejście zaśpiewam "Ghetto Baby", razem z tańcem, więc ściągnijcie na jutro na próbę Shay i Amelię - układałam plan występu na Fusion Fest. Z racji tego, że album wyszedł półtora miesiąca temu, mogłam zaśpiewać piosenki, których wcześniej nie wykonywałam. - "4ever" na koniec - mówiłam bardziej do siebie pod nosem, niż do zespołu. Wcześniej "DNA". O, i "This Love", "Untouched" i "Made". Finito!
- Załatwione - wróciła Iris. - Góra zorganizuje reżysera i dadzą nam znać, kiedy kręcimy teledysk.
- Super. Ułożyłam setlistę na występ - podałam jej kartę.
- Okej, fajnie - przejechała po niej wzrokiem. - Weźcie się do pracy, bo połowy piosenek nie wykonywaliście, ja jadę do siedziby, zadzwonię też po Shay i Amelię, jutro przyjadą.
Iris wyszła, a my zabraliśmy się do pracy.

Dwa dni później byłam z powrotem w Birmingham, tym razem nie w domu zakopana w pościeli, ale w pracy. Obsługa zaprowadziła nas do garderoby, gdzie w spokoju mogliśmy przygotować się do występu. Znaczy, kto mógł , ten mógł, mnie czekała ścianka i wywiad przed występem. Siedziałam sobie spokojnie, rozgrzewałam głos, wizażystka zajmowała się moimi włosami, kiedy do środka weszli Tom i Max.
- Chłopaki! - ucieszyłam się. Podbiegłam do nich, bo akurat wizażystka skończyła malować mnie  i układać moje włosy.
- Więc to prawda, wciąż żyjesz - powiedział Max.
- Bardzo śmieszne - walnęłam go w ramię. - Tom, tak bardzo cię przepraszam, spóźnione wszystkiego najlepszego - powiedziałam ze skruchą.
- Życzenia urodzinowe złożone prawie miesiąc później przyjęte - powiedział z udawaną powagą. - A teraz serio, co się z tobą stało?
Dałam im znak, żebyśmy wyszli na zewnątrz.
- Więc? - spytał, kiedy zamknęłam drzwi od garderoby.
- Oh, nie udawajcie, że nie wiecie - mruknęłam. - I nie prawcie mi kazań. Jeśli chcecie się wymądrzać, dam wam numer do Hayley, jest w tym bardzo dobra ostatnimi czasy.
- Ok, powiem tylko, że gdyby dało się z tobą porozmawiać, to dowiedziałabyś się, że nic nie jest takie, jakie się wydaje.
- Max... - upomniałam go.
- Dobra, dobra, już skończyłem - uniósł ręce w obronnym geście. - Ale przyjdziesz na moją imprezę?
- Maaax... - jęknęłam.
- Ej, nie rób nam tego - wtrącił się Tom.
- Toooom... - znowu jęknęłam.
- Nie będzie go - powiedział Max. - Nathan wraca go Gloucester.
Wzruszyłam obojętnie ramionami.
- Niech będzie, że przyjdę.
- Wheeey! - ucieszyli się. - I zaśpiewamy dzisiaj "Broken Strings"?
- Chłopaaaki... - znowu jęknęłam. Trzeci raz w ciągu minuty.
- Będziemy się wydurniać i w ogóle, w ogóle nie będzie klimatu - powiedział Tom. - Byłaś ostatnio na youtube? Czytałaś komentarze? Ludzie to kochają.
- No dobra - westchnęłam. Naprawdę nie miałam na to ochoty, ale Tomowi i Maxowi po prostu nie mogłam odmówić.
- Super, spadamy, zaraz ścianka - uściskali mnie i tyle ich widziałam.
Wróciłam do środka i dopadła mnie Iris.
- Emma przebieraj się, zaraz...
- Ścianka, wiem, wiem.
Wzięłam moje ubrania i poszłam się przebrać.


Koszulę zawiązałam na biodrach i poszłam na Iris na ściankę. Czy wspominałam już jak ciężko jest tam stać i wyglądać jak człowiek, kiedy przez cały czas ludzie robią ci zdjęcia? Kiedy stwierdziłam, że już starczy, odwróciłam się w stronę Iris, a tam... całe The Wanted. Całe. Z Nathanem na samym przodzie.
- Cześć chłopaki - powiedziałam nawet na nich nie patrząc i czym prędzej wróciłam do garderoby. - Nie mogę wyjść razem z nimi na scenę - powiedziałam zapadając się w fotelu.
-Emma, już się zgodziłaś... - upomniała mnie Iris.
- Wiem - jęknęłam.-
- Wchodzisz do nich "Say It On The Radio".
- Słucham? - szybko podniosłam głowę.
- "Say It On The Radio".
- Od kiedy znowu śpiewają "Say It On The Radio"? - powiedziałam bardziej sama do siebie niż do niej.
Coś kombinowali, tylko jeszcze nie wiedziałam co. Potrzebowałam Hayley. Próbowałam do niej zadzwonić, ale nie odbierała. Pewnie była już na festiwalu i nie słyszała telefonu, albo nawet nie wzięła go z domu, co też się jej zdarzało.
W końcu przyszła kolej na mnie. Na pierwszy ogień poszło standardowo "Ghetto Baby". Piosenka się skończyła i wyciągnęłam jedną słuchawkę z ucha.
- Cześć Birmingham! - powiedziałam. - Bardzo się cieszę, że mogę tu być. Miałam ostatnio chcąc niechcąc małą przerwę, ale bardzo się cieszę, że mogę wystąpić po raz pierwszy od dłuższego czasu właśnie tutaj, u siebie. Mam też kilka niespodzianek, dokładnie trzy i są to trzy piosenki z mojej płyty, których nigdy wcześniej nie śpiewałam na żywo, więc bardzo się denerwuję, ale męczyłam je przez ostatnie dwa dni, myślę, że będzie dobrze. Musi być dobrze. To właśnie jest jedna z nich, wcześniej ostatni raz śpiewałam ją pół roku temu, kiedy ją nagrywałam i teraz na próbach okazało się, że jest jakby... trudna - zaśmiałam się. - Dużo, dużo słów, zresztą sami usłyszycie, to jest "Untouched".
Zaczęłam śpiewać i już w połowie refrenu zaczęłam dawać znaki ludziom z obsługi, którzy mieli swoje obozowisko kilkanaście metrów od sceny, a moje metr sześćdziesiąt mi w tym nie pomagało. Na drugiej zwrotce w końcu mnie zauważyli, więc mogłam pokazać im, żeby przyciszyli perkusję, a podgłośnili mnie, bo jak zwykle słyszałam tylko Matta.
- Więc... Spodobało wam się? - spytałam publiczność, gdy piosenka się skończyła. Odzew był bardzo pozytywny. - Okej, ulżyło mi. Czy teraz rozumiecie, co miałam na myśli, kiedy powiedziałam, że jest dosyć ciężka? W zasadzie, to zmęczyłam się - podeszłam do Matta, bo obok niego stała moja woda.
- Emma, co jest następne? - spytał cicho.
W odpowiedzi prawie oplułam go wodą, na co publiczność, a było jej sporo, głośno się zaśmiała.
- Kochani, to mój perkusista - wskazałam na Matta - co z resztą widać, bo siedzi przy perkusji. Ma na imię Matt, przywitajcie się z nim - wyciągnęłam rękę z mikrofonem w stronę tłumu, kiedy ludzie piszczeli, ja piłam wodę. - Matt jest taką osobą, że nawet gdybyśmy śpiewali te same piosenki w tej samej kolejności przez rok, on i tak pytałby się, co następne. Jak właśnie zrobił to przed chwilą.
- Nienawidzę cię - zaśmiał się.
- Ja też cię kocham, Matty - powiedziałam odkładając butelkę. - Więc Matthew i wszyscy pozostali, teraz piosenka, którą już słyszeliście, jeśli byliście na przykład w tym roku na koncercie pewnego fajnego boysbandu, na którym też miałam okazję występować... - musiałam przerwać, żeby dać ludziom się wypiszczeć. - Tak się składa, że tych pięciu fajnych kolesi napisało ją dla mnie, co było bardzo, bardzo miłe. To jest "Made".
Gdzieś w połowie piosenki zobaczyłam, że The Wanted stało pod sceną i oglądali mój występ. Dokładnie całe The Wanted. Na sekundę moje spojrzenie i Nathana się spotkało, ale szybko odwróciłam wzrok.
- Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię tę piosenkę - powiedziałam poprawiając odsłuch. - Teraz druga z dzisiejszych trzech niespodzianek. "This Love".
Jakoś samo tam wyszło, że przy "You took my hand, you told me it'll be okay" i moje i Natha spojrzenia znowu się spotkały. Co ciekawe, nie czułam wściekłości, jak kiedy ostatni raz z nim rozmawiałam, czyli kiedy trzasnęłam mu drzwiami przed nosem, ale raczej smutek. Szybko odwróciłam się tyłem do ludzi, potrzepałam szybko oczami, żeby przegonić łzy. To samo było przy "I've never felt anything like this before". Nie wiedzieć czemu, ta piosenka jakoś bardzo przypominała mi o nim i wszystkim, co z nim związane, mimo że powstała wiele miesięcy temu...
- Kochani, mój czas powoli się kończy. Naprawdę powinnam mniej gadać, bo inni ludzie czekają, żeby tu dla was zaśpiewać - kiedy tak sobie gadałam Shay i Amelia weszły na scenę. Razem z sześcioma tancerzami. Kiedy wczoraj wpadły na próbę od razu wiedziałam, że coś kombinują.
Powiedziały, że dzień wcześniej Iris dzwoniąc do nich z informacją, żeby przyszły na próbę powiedziała też, że "DNA" będzie następnym singlem i tak przypadkiem ułożyły całą choreografię. Obiecały, że to nic męczącego, wyciągnę każdy dźwięk, a że wykonuję singiel po raz pierwszy to czemu nie.
- Wiecie, wydałam poprzedni singiel już jakiś czas temu - dalej gadałam. - Więc pomyślałam, że pora na kolejny. I to jest też trzecia niespodzianka na dzisiaj. Mój kolejny singiel, wykonywany po raz pierwszy tutaj, przed wami, w Birmingham, w moim domu. Przed wami "DNA".
Byłam mega skoncentrowana i ta koncentracja się opłaciła, nie tylko nie pomieszałam kroków w tej niezbyt skomplikowanej choreografii, ale też wyciągnęłam każdy dźwięk, zwłaszcza ten długi pod koniec piosenki, którego najbardziej się bałam. Z tego, co widziałam ludzie chyba wydali z siebie pisk zadowolenia, którego w odsłuchu nie słyszałam. Po skończonej piosence zrobiłam grupowy uścisk ze wszystkimi tancerzami, po czym zbiegli ze sceny. Wyciągnęłam jedną słuchawkę.
- Podobało wam się? - tak, podobało. - Bardzo się cieszę. Niestety, mój czas na Fusion Fest dobiega powoli końca - buczenie. - Wiem, wiem, też chciałabym jeszcze zostać. Dlatego rozstaniemy się z takim BANG! Najlepsze na koniec i oto przed wami piosenka, której granie na żywo sprawia mojemu perkusiście Mattowi najwięcej przyjemności, a przynajmniej tak twierdzi. Nie chwaląc się, mój drugi numer jeden, nie tylko w UK - zaśmiałam się. - "4ever".
Ostatnia piosenka więc mogłam się zmęczyć, skakałam i wydurniałam się na scenie. W połowie drugiej zwrotki moją uwagę przyciągnęły strony podtrzymujące dach sceny. Nie żeby wcześniej ich tam nie było, teraz po prostu narodził się w mojej głowie lekko szalony pomysł, za który pewnie mi się oberwie. Po drugim refrenie w momentach, kiedy śpiewały tylko Holly i Mollie, albo była tylko muzyka... wspięłam się na strop. Zobaczyłam też kątem oka, jak cały mój zespół zerka po sobie niepewnie, to samo The Wanted koło sceny, w stronę Iris wolałam nie patrzeć.
- Wow - powiedziałam, kiedy skończyłam piosenkę. - Stąd mogę zobaczyć o wiele, wiele więcej. O rany, jest was tu tak dużo - zauważyłam. - Gdybym wiedziała, że na górze jest tak fajnie, weszłabym tutaj na pierwszej piosence i stała tutaj cały występ - zaśmiałam się. - Niestety mój czas dobiegł końca. To była prawdziwa przyjemność występować dla tak wspaniałej publiczności, mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy ponownie. Przy okazji, w poniedziałek na mojej stronie pojawią się daty koncertów w ramach mojej pierwszej trasy koncertowej, która odbędzie się w styczniu. Tak tylko mówię, jakbyście chcieli wpaść. Dobra, chłopaki - spojrzałam na zespół. - Weźcie coś zagrajcie w czasie, kiedy ja będę próbowała zejść.
Chwilę mi to zajęło, jak zwykle okazało się, ze zrobienie czegoś niemądrego jest łatwiejsze niż wyjście z tego. Kiedy już byłam na ziemi ukłoniłam się z całym zespołem, zabrałam swoją wodę i zeszliśmy ze sceny.
- Nie zabijaj mnie - powiedziałam słodko do Iris.
- Ja... - stała z rozdziawioną buzią. - Nie mam do ciebie siły,  nawet nie wiem, co mam ci powiedzieć - westchnęła. - Tylko tyle, że idziesz prosto na wywiad.
Iris i Ben poszli ze mną na wywiad, reszta udała się do garderoby.
- Prosto ze sceny, świeżo po występie, jest ze mną Emma Collins - przedstawił mnie prowadzący.
- Hello - uśmiechnęłam się.
- Emma, zniknęłaś nam na kilka ostatnich tygodni.
- Tak, wcześniej byłam bardzo, bardzo zajęta, co dosyć się na mnie odbiło - powoli dobierałam słowa. - Ale naprawdę potrzebowałam tych kilku tygodni, żeby odpocząć, naładować baterie, spędzić trochę czasu z rodziną.
- Wykonałaś dzisiaj kilka nowych piosenek i muszę szczerze powiedzieć, uwielbiam je.
- Dziękuję, to bardzo miłe. W takim razie rozpieść siebie i kup album, jest całkiem niezły - zaśmiałam się.
- Wiem! Już go mam!
- Naprawdę? Dziękuję! Razem z moją managerką i rodziną to już pięć sprzedanych kopii.
- Nie zgrywaj się, album radzi sobie świetnie.
- Tak, słyszałam, że idzie nienajgorzej - zaśmiałam.
- Więc powiedz nam, jak to jest występować po raz pierwszy z nowym materiałem, którego wcześniej nie wykonywałaś, do tego w swojej rodzinnej miejscowości.
- Och, wspaniale. Uwielbiam występować z Birmingham, wow, to drugi raz dopiero - zaśmiałam się. - Ale daje mi to dużo energii i nie wyobrażam sobie, żeby zaśpiewać piosenki po raz pierwszy gdzieś indziej niż u siebie w domu. Z resztą okazało się, że przy niektórych piosenkach muszę naprawdę się skupić, bo jest ciężkie. Nie były takie trudne, gdy je nagrywałam - zaśmiałam się.
- Jedną z piosenek, które zaśpiewałaś jest twój następny singiel "DNA". Dlaczego wybrałaś tę piosenkę?
- Wybrałam "DNA" na singiel, bo... - zaczęłam się zastanawiać. Nie powiem przecież, że dlatego, że nagrałam ją ze znanym producentem i mam pewność, że będzie hitem. - Wiesz, to jest piosenka o miłości tak naprawdę. Kiedy ją nagrywałam, mogłam rozegrać to tak, żeby miała wesołe, słodkie, cukierkowe brzmienie, ale czułam, że chcę zrobić coś innego, coś bardziej mrocznego. I myślę, że nawet słowa są nietypowe jak na piosenkę o miłości. W sensie, kto śpiewa o DNA?
- Ty - zauważył dziennikarz.
- Ja - zaśmiałam się. - Ale, wiesz, ty masz DNA, ja mam DNA, każdy ma DNA, ono sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy i teraz sama nie wiem, co mówię, lepiej się zamknę.
- Powinni puszczać tę piosenkę na lekcjach biologii.
- Taaak! Iris, możemy to załatwić - spojrzałam na managerkę, która ledwie powstrzymywała się od śmiechu. - Teraz naprawdę serio, zaśpiewałabym to nawet, jeśli nie byłby to mój następny singiel, bo od wydania płyty, zobaczyłam tyle komentarzy, że nigdy nie dam rady zaśpiewać tego na live'ie nigdy nie wyciągnę tego długiego, wysokiego dźwięku, więc pomyślałam, dobra, teraz im pokażę.
- Moim zdaniem wyszło świetnie.
- Dziękuję! Proszę, hejterzy, możecie się udławić waszymi mądrościami. Nie, sorry, to było niegrzeczne, nie udławiajcie się, to niebezpieczne, można umrzeć, nie chcę, żeby ktokolwiek umierał.
- Jakie są twoje plany na najbliższe tygodnie?
- Szczerze, to nie wiem. Wróciłam do pracy dwa dni temu, nic nie wiem. Pewnie będę promować singiel, zgaduję, że pokażę się w telewizji i radiu...
- Mówiłaś coś o trasie, koncertowej...
- O tak! Robię trasę w styczniu. Jeszcze tyle czasu, a ja już jestem podekscytowana. To będzie pierwsza trasa, która jest moja, tylko moja, gdzie to ja jestem na świeczniku... Nie lubię być w centrum uwagi, co ja robię?
- Teraz zagramy w pytanie, odpowiedź.
- Okej - kiwnęłam głową.
- Powiedz pierwsze, co przyjdzie ci do głowy.
- Okej - znowu kiwnęłam głową.
- Jak opisałabyś się jednym słowem?
- Dziwna.
- Jak twoi znajomi opisaliby cię jednym słowem?
- Yyyy Dziwna.
- Dokończ zdanie. Trasa z The Wanted była...
- wspaniałym przeżyciem,
- Ulubiona emotikona?
- Serduszko - powiedziałam słodkim głosem.
- Pierwsza gwiazda, w której byłaś zakochana?
- Ricky Martin.
- Twoja piosenka na karaoke?
- Nie chodzę na karaoke.... Emmm... Ale jeśli musiałabym to,,,, "Wannabe" Spice Girls. Cooo? - spytałam sama siebie.
- Co nigdy cię nie męczy.
- Spotkania z fanami.
- Twoja ikona stylu.
- O rany... Nie mam stylu. Emma Stone.
- Blondyni czy bruneci.
- Yyyyyy - zawiesiłam się na dłuższą chwilę. - Nie wiem, kolor nie jest istotny.
- Dziękujemy, to była Emma Collins!
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do kamery.

Po kilku innych wykonawcach przyszła kolej na The Wanted. Przyglądałam się ich występowi z boku, czekając na swoją kolej na wejście na scenę. Kiedy zaczęło się "Say It On The Radaio" Iris zamontowała mi na nowo mój odsłuch.
Nathan i pozostali zawsze buzowali przy tej piosence, ale teraz to było coś więcej i przysięgam, że śpiewał bezpośrednio do mnie.
- Iris, nie chcę tam iść - wymamrotałam, kiedy piosenka się skończyła.
Wtedy zaczęło się "Broken String".
- Za późno - wypchnęła mnie na schody, na których czekałam na swoją kolej.
Jeszcze zanim wyszłam na scenę, zorientowałam się, że wcale nie będzie luźniej atmosfery, nikt nie będzie się wygłupiał. Zabiję Toma i Maxa. Na drżących nogach wyszłam na scenę, kiedy nadeszła moja kolej, cały czas zastanawiając się, jak mam stać twarzą w twarz z Nathanem i śpiewać z nim o miłości. Kiedy jednak już do tego doszło, ruszyło mnie coś innego. To, jak bardzo dawało od niego alkoholem. Był totalnie nawalony. Zdezorientowana popatrzyłam na stojących za nim Jaya i Toma, a oni ledwie wzruszyli ramionami. Musiałam zmienić taktykę, nie mogłam tak stać z nim twarzą w twarz, śpiewałam więcej do ludzi niż do niego.
Na koniec ukłoniłam się, Siva po dżentelmeńsku podał mi wziął mnie pod rękę i odprowadził do zejścia.
- To była nasza wspaniała przyjaciółka Emma Collins! - powiedział.
Przy schodach wyciągnęłam mu odsłuch i upewniwszy się, że mikrofon trzyma skierowany do ziemi, powiedziałam:
- On jest totalnie nawalony...
- Wiem, uwierz, że próbujemy jakoś doprowadzić go do porządku i staramy się, żeby się nie przewrócił.
- Miałam wrażenie, że "Say It On The Radio" to wykrzyczałby mi w twarz, gdyby mógł.
- Emma...
- Nie, nie, nie - pokręciłam głową. - Wracaj do chłopaków.
Zeszłam ze sceny i nie czekając na Iris poszłam do garderoby.
- Jak poszło? - spytał Josh.
- Nie chcę o tym gadać - ucięłam szybko.
- A może właśnie powinnaś. Najlepiej z Nathanem, bo wszyscy wiedzą, że chodzi o niego.
- Możesz ze mnie zejść?
- Chodź - złapał mnie w łokciu i wyprowadził z garderoby.
- Josh... - nie zareagował. - Josh!
- Powiedz, o co chodzi.
- O matko - mruknęłam. - W LA... Nathan całował się z Arianą...
- Wszyscy wiedzą, że udają, żeby wypromować singiel - wzruszył ramionami.
- Nie, nie. On całował się z nią za kulisami. Za kulisami. Wiesz... Lubię go, ale... Już to przerabiałam. Nie chcę powtórki z Tony'ego.
- Okej, rozumiem. Ale może, gdybyś z nim porozmawiała...
- Powiedziałby mi, że to nie tak, jak myślę, że to nie to, na co wyglądało. Nic, czego nie usłyszałabym wcześniej. Nie chcę wplątywać się w takie coś. Poza tym... uczucia jednym, ale... trochę lubię być sama. Niezależna. Dzielę czas tylko miedzy pracę i rodzinę, nie muszę patrzeć na nikogo innego, chociaż chciałabym mieć kogoś. Ale może teraz to jeszcze nie czas - wzruszyłam ramionami. - Możemy już wrócić?
- Chodź tu - objął mnie ramieniem i wróciliśmy do garderoby.
W środku odtwarzałam sobie w głowie tę rozmowę, aż wzięłam kartkę i zaczęłam pisać...



Hej, hej, hej :D
Jak widać wróciłam też na tego bloga :D
Tak jak na drugim, mam nadzieję, że ktoś jeszcze tu zagląda i mam nadzieję, że uda mi się wrzucić kilka rozdziałów, zanim znowu codzienność mnie pochłonie ;)

środa, 26 sierpnia 2015

41. On Cię kocha.

Następne dwa dni praktycznie nie wychodziłam z łóżka. Chyba że do kuchni po coś do jedzenia, lub do łazienki. Żyłam sobie w spokoju, powoli zmieniając się z nastolatki w... dziada, aż trzeciego dnia ktoś zaburzył mój spokój i bardzo uporczywie dobijał się do drzwi. Na palcach do nich podeszłam, zajrzałam przez judasz i szczerze, nawet nie byłam zaskoczona. Zastanawiałam się tylko, kto zawita do mnie pierwszy. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Hayley do środka.
- Emma, co się z tobą dzieje?- spytała. - Twoi rodzice świrują w Birmingham, cały dzień wczoraj z Chrisem i Sarah przekonywaliśmy, że lepiej będzie jeśli ja po ciebie pojadę.
- Po mnie? - spytałam.
- Tak, po ciebie. Okłamałaś nas wszystkich, wróciłaś trzy dni wcześniej, nie dajesz znaku życia, okłamałaś Iris... Schudłaś - zmierzyła mnie wzrokiem. - Em, co się dzieje?
Zbierałam się w sobie, żeby powiedzieć to na głos, wcześniej tego nie zrobiłam, nikomu nie powiedziałam, co się stało, po prostu nie potrafiło mi to przejść przez gardło. Do oczu naszły mi łzy, obróciłam się na pięcie, poszłam do sypialni i z powrotem położyłam się do łóżka.
- O mój Boże - Hay stanęła w drzwiach jak wryta. - Czy mieszka tu z tobą też banda bezdomnych? - spytała.
- Nie, to tylko ja - powiedziałam biorąc łyk coli prosto z dwulitrowej butelki.
- Więc, powiesz mi w końcu? - usiadła obok mnie na łóżku.
Spuściłam wzrok i wzięłam głęboki oddech.
- Nathan całował się z Arianą.
- Co?!
- Nie każ mi tego powtarzać, ledwie raz przeszło mi przez gardło - powiedziałam przez łzy.
- O, nie. Tak mi przykro - Hayley objęła mnie, a ja rozpłakałam się jeszcze bardziej. - Ciiii, będzie dobrze, cii...
- Nie będzie - mruknęłam. Nie wiesz, co stało się dwadzieścia cztery godziny wcześniej, pomyślałam. - Było mi do tego stopnia źle, że napisałam piosenkę - powiedziałam, żeby zmienić temat.
- Po Tony'm też napisałaś piosenkę i to był hit, więc będzie z tego jakiś profit - zażartowała.
- O nie, nie, nie. To bardzo smutna piosenka, ludzie zaczęliby popełniać masowe samobójstwa - stwierdziłam. - Chodź, zagram ci.
Wstałam z łóżka i poszłyśmy do drugiego pokoju. Usiadłam przy klawiszach, zaczęłam grać i śpiewać i z trudem dotrzymałam do końca, jak tylko skończyłam rozryczałam się na dobre.
- Em, to naprawdę piękna piosenka - przytuliła mnie, ale ja dalej się nie uspokoiłam. - Chodź, położymy się do łóżka.
Poszłyśmy z powrotem do sypialni, ja sobie cicho łkałam, a Hay głaskała mnie po głowie.
- Emma, chodzi o coś więcej niż tylko przyłapanie go z Arianą, prawda? - spytała.
- Jednocześnie nienawidzę go, ale też... brakuje mi go. Czuję się taka pusta...
- Co się stało?
Poczułam, że jeśli o tym powiem, najdzie mnie kolejna fala płaczu, ale kiedyś musiał nadejść ten moment.
- Spałam z nim.
Przez swój płacz usłyszałam ciche westchnięcie Hayley. Już miała coś powiedzieć, ale z torby zaczął dochodzić dzwonek jej telefonu.
- Daj mi chwilkę - wyciągnęła telefon i odebrała. - Hej, Chris... Tak, jestem... Tak, wszystko dobrze, znaczy... tak jakby... Potrzebujemy chwili... Nie, raczej nie... Jutro, tak jutro... I emm, powiedz Sarah, żeby kupiła lody. I czekoladę... Dobra, papa. Przyjedź po nas na dworzec - rozłączyła się. - Em, jutro jedziemy do Birmingham - zwróciła się do mnie.
- Zauważyłam - skrzywiłam się.
Było mi dobrze, jak tak siedziałam sobie sama. To znaczy, oczywiście, tęskniłam za rodzicami, Sarah i generalnie całą rodziną, ale nie chciałam mieć ich zwalonych na głowę, pytających co się dzieje.
- Wiem, o czym myślisz, ale obiecuję ci, że tak nie będzie - złapała mnie za rękę. - Nikt nie będzie męczył cię pytaniami, będą tylko troszczyć się, żebyś nie umarła z głodu. Zwłaszcza po tym, co stało się w LA.
- He?
- Do prasy ktoś przesłał zdjęcie, jak wynoszą cię z karetki na noszach, redakcja dopisała coś o przemęczeniu i tak dalej - powiedziała Hayley. - Twoja mama prawie dostała ataku paniki, dlatego to takie ważne, żeby mieli cię blisko siebie.
- I nikt nie będzie mnie męczył? Ani za nadto nadskakiwał?
- Tak - zapewniła.
- No dobra - westchnęłam. - Ale na razie wracamy do leżenia.
Hayley położyła się obok i zaczęła głaskać mnie po głowie.
- Ona jest takim typem człowieka - powiedziałam w końcu po jakichś dwóch godzinach myślenia.
- Kto? Co?
- Mówi się, że ładni ludzie mają w życiu łatwiej. I Ariana jest właśnie takim ładnym człowiekiem, który pokazuje palcem, co chce i to dostaje. Teraz na przykład wymarzyła sobie sławę w UK i Nathan jej ją zapewni - mruknęłam.
- Nie generalizuj ładnych ludzi. Ty też jesteś ładna, a na wszystko sama zapracowałaś. Zabroniłaś chłopakom w ogóle wspominać o tobie czy twoim albumie, bo chcesz wszystko osiągnąć sama.
- Bo są dwa typy ładnych ludzi. I Ariana to ten gorszy - powiedziałam.
Podniosłam się z łóżka, sięgnęłam po notes i długopis i położyłam się z powrotem.
- Ładne - powiedziała Hay, kiedy napisałam kilka linijek.
- Ale... coś mi nie pasuje - stwierdziłam. - Muszę... napisać coś przed tym. To będzie refren.
- Emma...
- Nie przeszkadzaj mi, ja tu tworzę - uciszyłam ją gestem ręki. - Dobra, co chciałaś? - spytałam po półtora godziny, kiedy stwierdziłam, że piosenka jest skończona.
- Eeee - dziewczyna musiała się chwilę zastanowić. - A, może weszłabyś na twittera, bo ludzie mogą niedługo zacząć popełniać masowe samobójstwa.
- Jezu, dobra - wywróciłam oczami - sięgnęłam po telefon. - Ups...
- Gdzie masz ładowarkę? - wywróciła oczami.
- W walizce.
Po chwili Hayley podłączyła mi telefon do ładowarki, a ja mogłam wejść na twittera. Najpierw przyszło pięć miliardów smsów, że ktoś próbował się do mnie dodzwonić, milion nieodebranych połączeń, pierdyliard smsów od rodziców, Sarah i Hayley i nawet od Nathana, ten to ma tupet.

Em, proszę odbierz. Albo włącz telefon.

Nie odpuszczę dopóki z tobą nie porozmawiam. 

Emma... 

Wiem, że nawaliłem, ale... zależy mi na Tobie i raczej nie przestanie. 

Skubany, przyszedł mu sms, że włączyłam telefon, bo po chwili zaczął dzwonić. Ale ja nie zamierzałam odbierać.
Weszłam na twittera.

Żyję.

- Wow, Emma, rozumiem, że ci się nie chce, ale mogłaś bardziej się wysilić - stwierdziła Hayley.
- No dobra - wywróciłam oczami. - Twitlonger, pasuje ci?

Hej, baaaardzo, bardzo przepraszam, że zniknęłam na kilka dni, wiem, że wiele osób się martwiło, ale okoliczności tego wymagały. Nie rozmawiałam z Iris, ani z nikim innym z managementu, więc może mi się oberwać za to, co zaraz napiszę, ale chcę być szczera. Tak, zdjęcia z LA są prawdziwe, byłam w szpitalu, było to spowodowane lekkim osłabnięciem (jet lag i te sprawy). Dlatego tak niespodziewanie wróciłam do Londynu szybciej, niż było to zaplanowane, po prostu wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, a ja potrzebuję właśnie kilku dni spokoju. Tak więc robię sobie przerwę, nie wiem, jak długo potrwa, Iris na pewno zadba o to, żeby wszystko było jasne. 
Do zobaczenia wkrótce, kocham Was, 
Emma xx

- Zanim coś powiesz, tak wiem, że odrobinę i tak nagięłam rzeczywistość - powiedziałam.
- Nie zamierzałam nic mówić - uniosła ręce w obronnym geście, ale ja wiem, że kłamała.
W mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałam zlękniona na Hayley.
- Na palcach pójdę zobaczyć kto to - powiedziała cicho.
Po chwili usłyszałam, jak otwiera drzwi i na chwilę zamarłam. W sensie... nie musiałam jej chyba mówić, że nie chcę nikogo oglądać. W sypialni pojawiła się Iris.
- Cześć kłamczucho - powiedziała.
- Cześć. Skąd wiedziałaś, że tu jestem? - spytałam.
- Mam swoje sposoby. Widziałam twitlongera. Powinnaś go najpierw uzgodnić z kimś, wiesz o tym?
- Tak, tak - wywróciłam oczami.
- Dobra, zajmę ci tylko chwilę, nie chcę, ale muszę. Ile chcesz tego wolnego?
- Do końca świata i jeden dzień dłużej - mruknęłam.
- Em... Mogę odwołać ci wszystkie występy, ale nie dam rady odwołać wszystkich wywiadów na następne półtora miesiąca.
- Odwołaj mi wszystkie koncerty, oprócz Fusion Fest w Birmingham - powiedziałam. - To akurat za... trzy i pół tygodnia. Do tego czasu chciałabym mieć wolne.
Iris przeglądała kalendarz, w którym miała wpisane moje wszystkie występy, wywiady, sesje...
- Spoko... Zaraz... Nie. Za tydzień jest spotkanie w wytwórni.
- Po co?
- Simon chce, Simon zwołuje... - mruknęła.
-Dobra, przyjadę na zebranie - powiedziałam.
- Skoro tak, to spoko. Spotkamy się kilka dni przed występem. Trzymaj się - Iris mocno mnie przytuliła. - Pilnujcie jej tam w tym Birmigham - powiedziała do Hayley.
- Spoko - uśmiechnęła się.

- Emma? - zaczęła Hay po kilku godzinach oglądania łzawych filmów.
- Hm? - mruknęłam.
- Rozmawiałaś z nim chociaż?
- Przyszedł do mojego pokoju, próbował się tłumaczyć, ale doskonale wiem, co miałby do powiedzenia, więc oszczędziłam nam tego - powiedziałam wsadzając od buzi łyżkę lodów.
- Słońce, wiem, że myślisz, że pewnie nagadałby ci tych samych bzdur, co Tony, ale... może, to faktycznie nie było to, na co wyglądało - powiedziała niepewnie.
- Jeśli usta dwóch osób się, dotykają, wygląda to dosyć oczywiście dla mnie - stwierdziłam.
- Wiem, wierzę w to, co widziałaś, ale... - zawahała się. - Nie wierzę, że Nathan by to zrobił.
- Widzisz, też nie byłam w stanie w to uwierzyć.
- I tak uważam, że powinnaś z nim porozmawiać - powiedziała cicho.
- Wleciało i wyleciało, daj spokój - powiedziałam wstając z łóżka.
- Co robisz?
- Muszę się spakować do domu - krzyknęłam wywalając pudełko po lodach.
- Pomogę ci ogarnąć ten bur... - urwała.
Wróciłam do sypialni, zobaczyć, co zobaczyła.
Hayley podnosiła z podłogi zdjęcia, które oglądałam w akcie masochistycznym i potem niedbale rzuciłam.
- On cię kocha - powiedziała machając mi fotkami przed twarzą.
- Skończ - wyrwałam jej zdjęcia i wsadziłam do szuflady.
- Ty naprawdę nie widzisz, ile rzeczy dla ciebie zrobił?! Myślisz, że jak często to zespoły latają do swoich supportów z umową? Nigdy, management to robi, a Nathan przyszedł z papierami na twoją sesję zdjęciową. Sama mówiłaś, pierwszy dobiegł do ciebie, kiedy zasłabłaś w Manchesterze, w Birmingham oglądał spod sceny twój występ przed koncertem i nie mógł oderwać od ciebie wzroku... Z resztą wiesz to wszystko, ale jesteś głupia i uparta.
- Jak masz tak na mnie siadać, tu równie dobrze możesz pojechać do Birmingham już dziś - powiedziałam zbierając butelki z podłogi
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Z trudem, ale tak.
Hayley pokręciła ze zrezygnowaniem głową i poszła do łazienki.

OCZAMI NATHANA

Przez ostatnie trzy dni non stop dobijałem się do Emmy. Nie odbierała, nie odpisywała, nic. Siedziałem w garderobie w Las Vegas bijąc się z myślami, czy nie spróbować znowu do niej zadzwonić. Do środka wszedł Scooter.
- Nath, musimy obgadać występ z Arianą - powiedział.
- Musimy to robić? - spytałem z przekąsem. - Naprawdę nie mam ochoty na nią patrzeć, a tym bardziej stać z nią na jednej scenie - powiedziałem chowając telefon do kieszeni.
- Dasz radę - klepnął mnie w ramię od niechcenia. - Nie wyolbrzymiaj całej tej sytuacji.
- Nie zaczynaj - powiedziałem przez zęby.
Naprawdę żałowałem, że reszta została w LA, Tom albo Jay z pewnością rozładowaliby atmosferę.
- Chodź na próbę - westchnął.
Poszedłem za nim na scenę, podpiąłem odsłuch, wziąłem mikrofon do ręki i usiadłem na skraju sceny. Ariana występowała w dużym klubie, a ja miałem zaśpiewać z nią to przeklęte "Almost Is Never Enough", po sali kręcili się ludzie z obsługi. Usłyszałem muzykę w odsłuchu, zaraz usiadła obok mnie Ariana. Udając, że poprawiam spodnie, trochę się od niej odsunąłem. Skończyliśmy piosenkę, bez słowa wstałem i ruszyłem za kulisy. Ariana dobiegła do mnie jeszcze na scenie i złapała mnie za przedramię.
- Chociaż udawaj, że zachowujesz się normalnie - powiedziałam upewniwszy się, że obydwoje mamy wyłączone mikrofony.
- Nie mam ochoty na ciebie patrzeć, a tym bardziej zachowywać się normalnie - odparłem.
- Nathan, chyba nie chcesz, żeby ludzie zwęszyli, że coś jest nie tak, co? Jeśli ci to pomoże to, nie wiem... Wyobrażaj sobie tę przeklętą Emmę, jak na mnie patrzysz.
- Nawet o niej nie wspominaj - syknął i wróciłem do garderoby.
Usiadłem w fotelu i zadzwonił mój telefon. Tom.
- Cześć młody, jak Vegas? - spytał.
- Mam ochotę stąd uciec - powiedziałem zrezygnowany. - Ustaliliście coś?
- Nie pytaj skąd i jak, ale wiem, że niestety, Emma odwołała wszystko i to dosłownie wszystko do końca sierpnia. Pojawi się dopiero na Fusion Fest
- No tak, Birmingham. Wcześniej nic?
- Nic, pewnie zamknęła się w domu. Nath, może... daj jej czas.
- Może masz rację, dzięki - westchnąłem.

OCZAMI EMMY

Następnego dnia wróciłam z Hayley do Birmingham, Chris, odebrał nas z dworca.
- No witam moje piękne panie! - rozłożył szeroko ramiona.
- Hej, Chris - przytuliłam się do niego. - Jesteś jedynym chłopakiem, na którym można polegać - powiedziałam.
Kuzyn spojrzał zdezorientowany na Hayley, ta tylko pokręciła głową.
- Mam komuś przyłożyć? - spytał.
- Chętnie, ale najpierw zawieź mnie do domu.
Ruszyliśmy od auta, pół godziny później byłam już u siebie. Rodzice byli jeszcze w pracy, ale Sarah czekała na mnie w kuchni.
- Emma! - podbiegła do mnie, jak tylko przekroczyłam próg.
- Hej, mała - uśmiechnęłam się lekko i mocno ją przytuliłam.
- Mama zrobi dzisiaj curry - powiedziała.
- Super. Idę do siebie.
- Em? Wiem, że mamy się ciebie o nic nie pytać, ale pozwól mi siedzieć u ciebie, nie będę się odzywać - obiecała.
- Chodź - objęłam ją.

TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ

Tydzień spędziłam zamknięta w swoim pokoju, następny tydzień spędziłam z Sarah na Ibizie, pojechałyśmy same, bo urlop rodziców wyczerpał się w maju, kiedy to ich wysłałam na wakacje. Po powrocie Hayley siadła na mnie, że gdybym miała normalne życie, już dawno musiałabym zebrać się do kupy, tak jak było z Tony'm. Fakt, wtedy cały weekend przepłakałam, ale w poniedziałek w szkole zachowywałam zimną twarz, mimo spojrzeń i szeptów na korytarzu. A teraz, dostałam trzy tygodnie wolnego, mogłam użalać się nad sobą całymi dniami. W końcu jednak Hayley wpadła do mnie razem z Iris.
- Okej, dosyć tego dobrego - powiedziała Iris. - Jesteś piękna, zdolna, masz przed sobą świetlaną przyszłość, nie możesz załamywać się przez faceta - ostatnie słowo wypowiedziała niemal z obrzydzeniem.
- Kiedy Tony cię zranił, poszłaś na przesłuchanie i wygrałaś XFactor, pomyśl, czego możesz dokonać tym razem - dodała Hayley.
Nie chciałam tego przyznać, ale miały rację. I tak oto teraz, weszłam pewnym siebie krokiem na próbę przed występem na Fusion Fest. Pierwszym występem od trzech tygodni. Występem na tym samym festiwalu co The Wanted. Ale to nie ważne. Skupiam się na pracy.
- Cześć wszystkim! - krzyknęłam otwierając drzwi.
-Emma! - zabrzmiał wesoły chór.
Przywitałam się z każdym po kolei.
- Powiesz nam, co się stało? Wtedy w LA? - spytała niepewnie Mollie.
- Nie. A to dlatego, że nie jesteśmy tu, żeby robić mi grupową terapię, tylko żeby skupić się na pracy - powiedziałam rzucając swoje rzeczy w kąt. - No, skoro jest już po premierze płyty, to co nowego zaprezentujemy na Fusion Fest? - spytałam zacierając ręce.