poniedziałek, 31 sierpnia 2015

42. Trochę lubię być sama.

- Emma, przydałoby się, żebyś wydała jakiś nowy singiel we wrześniu - powiedziała Iris przerywając moją rozgrzewkę na próbie.
- Daj mi pomyśleć - zamyśliłam się. - "DNA". 
- Jesteś pewna? - spytała.
- Tak. Coś nie tak jest z "DNA"?
- Nie, czemu - wzruszyła ramionami. - Dam znać górze - wzięła telefon z torebki i wyszła na zewnątrz. 
- Dobra - wzięłam kartkę i długopis. - Na wejście zaśpiewam "Ghetto Baby", razem z tańcem, więc ściągnijcie na jutro na próbę Shay i Amelię - układałam plan występu na Fusion Fest. Z racji tego, że album wyszedł półtora miesiąca temu, mogłam zaśpiewać piosenki, których wcześniej nie wykonywałam. - "4ever" na koniec - mówiłam bardziej do siebie pod nosem, niż do zespołu. Wcześniej "DNA". O, i "This Love", "Untouched" i "Made". Finito!
- Załatwione - wróciła Iris. - Góra zorganizuje reżysera i dadzą nam znać, kiedy kręcimy teledysk.
- Super. Ułożyłam setlistę na występ - podałam jej kartę.
- Okej, fajnie - przejechała po niej wzrokiem. - Weźcie się do pracy, bo połowy piosenek nie wykonywaliście, ja jadę do siedziby, zadzwonię też po Shay i Amelię, jutro przyjadą.
Iris wyszła, a my zabraliśmy się do pracy.

Dwa dni później byłam z powrotem w Birmingham, tym razem nie w domu zakopana w pościeli, ale w pracy. Obsługa zaprowadziła nas do garderoby, gdzie w spokoju mogliśmy przygotować się do występu. Znaczy, kto mógł , ten mógł, mnie czekała ścianka i wywiad przed występem. Siedziałam sobie spokojnie, rozgrzewałam głos, wizażystka zajmowała się moimi włosami, kiedy do środka weszli Tom i Max.
- Chłopaki! - ucieszyłam się. Podbiegłam do nich, bo akurat wizażystka skończyła malować mnie  i układać moje włosy.
- Więc to prawda, wciąż żyjesz - powiedział Max.
- Bardzo śmieszne - walnęłam go w ramię. - Tom, tak bardzo cię przepraszam, spóźnione wszystkiego najlepszego - powiedziałam ze skruchą.
- Życzenia urodzinowe złożone prawie miesiąc później przyjęte - powiedział z udawaną powagą. - A teraz serio, co się z tobą stało?
Dałam im znak, żebyśmy wyszli na zewnątrz.
- Więc? - spytał, kiedy zamknęłam drzwi od garderoby.
- Oh, nie udawajcie, że nie wiecie - mruknęłam. - I nie prawcie mi kazań. Jeśli chcecie się wymądrzać, dam wam numer do Hayley, jest w tym bardzo dobra ostatnimi czasy.
- Ok, powiem tylko, że gdyby dało się z tobą porozmawiać, to dowiedziałabyś się, że nic nie jest takie, jakie się wydaje.
- Max... - upomniałam go.
- Dobra, dobra, już skończyłem - uniósł ręce w obronnym geście. - Ale przyjdziesz na moją imprezę?
- Maaax... - jęknęłam.
- Ej, nie rób nam tego - wtrącił się Tom.
- Toooom... - znowu jęknęłam.
- Nie będzie go - powiedział Max. - Nathan wraca go Gloucester.
Wzruszyłam obojętnie ramionami.
- Niech będzie, że przyjdę.
- Wheeey! - ucieszyli się. - I zaśpiewamy dzisiaj "Broken Strings"?
- Chłopaaaki... - znowu jęknęłam. Trzeci raz w ciągu minuty.
- Będziemy się wydurniać i w ogóle, w ogóle nie będzie klimatu - powiedział Tom. - Byłaś ostatnio na youtube? Czytałaś komentarze? Ludzie to kochają.
- No dobra - westchnęłam. Naprawdę nie miałam na to ochoty, ale Tomowi i Maxowi po prostu nie mogłam odmówić.
- Super, spadamy, zaraz ścianka - uściskali mnie i tyle ich widziałam.
Wróciłam do środka i dopadła mnie Iris.
- Emma przebieraj się, zaraz...
- Ścianka, wiem, wiem.
Wzięłam moje ubrania i poszłam się przebrać.


Koszulę zawiązałam na biodrach i poszłam na Iris na ściankę. Czy wspominałam już jak ciężko jest tam stać i wyglądać jak człowiek, kiedy przez cały czas ludzie robią ci zdjęcia? Kiedy stwierdziłam, że już starczy, odwróciłam się w stronę Iris, a tam... całe The Wanted. Całe. Z Nathanem na samym przodzie.
- Cześć chłopaki - powiedziałam nawet na nich nie patrząc i czym prędzej wróciłam do garderoby. - Nie mogę wyjść razem z nimi na scenę - powiedziałam zapadając się w fotelu.
-Emma, już się zgodziłaś... - upomniała mnie Iris.
- Wiem - jęknęłam.-
- Wchodzisz do nich "Say It On The Radio".
- Słucham? - szybko podniosłam głowę.
- "Say It On The Radio".
- Od kiedy znowu śpiewają "Say It On The Radio"? - powiedziałam bardziej sama do siebie niż do niej.
Coś kombinowali, tylko jeszcze nie wiedziałam co. Potrzebowałam Hayley. Próbowałam do niej zadzwonić, ale nie odbierała. Pewnie była już na festiwalu i nie słyszała telefonu, albo nawet nie wzięła go z domu, co też się jej zdarzało.
W końcu przyszła kolej na mnie. Na pierwszy ogień poszło standardowo "Ghetto Baby". Piosenka się skończyła i wyciągnęłam jedną słuchawkę z ucha.
- Cześć Birmingham! - powiedziałam. - Bardzo się cieszę, że mogę tu być. Miałam ostatnio chcąc niechcąc małą przerwę, ale bardzo się cieszę, że mogę wystąpić po raz pierwszy od dłuższego czasu właśnie tutaj, u siebie. Mam też kilka niespodzianek, dokładnie trzy i są to trzy piosenki z mojej płyty, których nigdy wcześniej nie śpiewałam na żywo, więc bardzo się denerwuję, ale męczyłam je przez ostatnie dwa dni, myślę, że będzie dobrze. Musi być dobrze. To właśnie jest jedna z nich, wcześniej ostatni raz śpiewałam ją pół roku temu, kiedy ją nagrywałam i teraz na próbach okazało się, że jest jakby... trudna - zaśmiałam się. - Dużo, dużo słów, zresztą sami usłyszycie, to jest "Untouched".
Zaczęłam śpiewać i już w połowie refrenu zaczęłam dawać znaki ludziom z obsługi, którzy mieli swoje obozowisko kilkanaście metrów od sceny, a moje metr sześćdziesiąt mi w tym nie pomagało. Na drugiej zwrotce w końcu mnie zauważyli, więc mogłam pokazać im, żeby przyciszyli perkusję, a podgłośnili mnie, bo jak zwykle słyszałam tylko Matta.
- Więc... Spodobało wam się? - spytałam publiczność, gdy piosenka się skończyła. Odzew był bardzo pozytywny. - Okej, ulżyło mi. Czy teraz rozumiecie, co miałam na myśli, kiedy powiedziałam, że jest dosyć ciężka? W zasadzie, to zmęczyłam się - podeszłam do Matta, bo obok niego stała moja woda.
- Emma, co jest następne? - spytał cicho.
W odpowiedzi prawie oplułam go wodą, na co publiczność, a było jej sporo, głośno się zaśmiała.
- Kochani, to mój perkusista - wskazałam na Matta - co z resztą widać, bo siedzi przy perkusji. Ma na imię Matt, przywitajcie się z nim - wyciągnęłam rękę z mikrofonem w stronę tłumu, kiedy ludzie piszczeli, ja piłam wodę. - Matt jest taką osobą, że nawet gdybyśmy śpiewali te same piosenki w tej samej kolejności przez rok, on i tak pytałby się, co następne. Jak właśnie zrobił to przed chwilą.
- Nienawidzę cię - zaśmiał się.
- Ja też cię kocham, Matty - powiedziałam odkładając butelkę. - Więc Matthew i wszyscy pozostali, teraz piosenka, którą już słyszeliście, jeśli byliście na przykład w tym roku na koncercie pewnego fajnego boysbandu, na którym też miałam okazję występować... - musiałam przerwać, żeby dać ludziom się wypiszczeć. - Tak się składa, że tych pięciu fajnych kolesi napisało ją dla mnie, co było bardzo, bardzo miłe. To jest "Made".
Gdzieś w połowie piosenki zobaczyłam, że The Wanted stało pod sceną i oglądali mój występ. Dokładnie całe The Wanted. Na sekundę moje spojrzenie i Nathana się spotkało, ale szybko odwróciłam wzrok.
- Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię tę piosenkę - powiedziałam poprawiając odsłuch. - Teraz druga z dzisiejszych trzech niespodzianek. "This Love".
Jakoś samo tam wyszło, że przy "You took my hand, you told me it'll be okay" i moje i Natha spojrzenia znowu się spotkały. Co ciekawe, nie czułam wściekłości, jak kiedy ostatni raz z nim rozmawiałam, czyli kiedy trzasnęłam mu drzwiami przed nosem, ale raczej smutek. Szybko odwróciłam się tyłem do ludzi, potrzepałam szybko oczami, żeby przegonić łzy. To samo było przy "I've never felt anything like this before". Nie wiedzieć czemu, ta piosenka jakoś bardzo przypominała mi o nim i wszystkim, co z nim związane, mimo że powstała wiele miesięcy temu...
- Kochani, mój czas powoli się kończy. Naprawdę powinnam mniej gadać, bo inni ludzie czekają, żeby tu dla was zaśpiewać - kiedy tak sobie gadałam Shay i Amelia weszły na scenę. Razem z sześcioma tancerzami. Kiedy wczoraj wpadły na próbę od razu wiedziałam, że coś kombinują.
Powiedziały, że dzień wcześniej Iris dzwoniąc do nich z informacją, żeby przyszły na próbę powiedziała też, że "DNA" będzie następnym singlem i tak przypadkiem ułożyły całą choreografię. Obiecały, że to nic męczącego, wyciągnę każdy dźwięk, a że wykonuję singiel po raz pierwszy to czemu nie.
- Wiecie, wydałam poprzedni singiel już jakiś czas temu - dalej gadałam. - Więc pomyślałam, że pora na kolejny. I to jest też trzecia niespodzianka na dzisiaj. Mój kolejny singiel, wykonywany po raz pierwszy tutaj, przed wami, w Birmingham, w moim domu. Przed wami "DNA".
Byłam mega skoncentrowana i ta koncentracja się opłaciła, nie tylko nie pomieszałam kroków w tej niezbyt skomplikowanej choreografii, ale też wyciągnęłam każdy dźwięk, zwłaszcza ten długi pod koniec piosenki, którego najbardziej się bałam. Z tego, co widziałam ludzie chyba wydali z siebie pisk zadowolenia, którego w odsłuchu nie słyszałam. Po skończonej piosence zrobiłam grupowy uścisk ze wszystkimi tancerzami, po czym zbiegli ze sceny. Wyciągnęłam jedną słuchawkę.
- Podobało wam się? - tak, podobało. - Bardzo się cieszę. Niestety, mój czas na Fusion Fest dobiega powoli końca - buczenie. - Wiem, wiem, też chciałabym jeszcze zostać. Dlatego rozstaniemy się z takim BANG! Najlepsze na koniec i oto przed wami piosenka, której granie na żywo sprawia mojemu perkusiście Mattowi najwięcej przyjemności, a przynajmniej tak twierdzi. Nie chwaląc się, mój drugi numer jeden, nie tylko w UK - zaśmiałam się. - "4ever".
Ostatnia piosenka więc mogłam się zmęczyć, skakałam i wydurniałam się na scenie. W połowie drugiej zwrotki moją uwagę przyciągnęły strony podtrzymujące dach sceny. Nie żeby wcześniej ich tam nie było, teraz po prostu narodził się w mojej głowie lekko szalony pomysł, za który pewnie mi się oberwie. Po drugim refrenie w momentach, kiedy śpiewały tylko Holly i Mollie, albo była tylko muzyka... wspięłam się na strop. Zobaczyłam też kątem oka, jak cały mój zespół zerka po sobie niepewnie, to samo The Wanted koło sceny, w stronę Iris wolałam nie patrzeć.
- Wow - powiedziałam, kiedy skończyłam piosenkę. - Stąd mogę zobaczyć o wiele, wiele więcej. O rany, jest was tu tak dużo - zauważyłam. - Gdybym wiedziała, że na górze jest tak fajnie, weszłabym tutaj na pierwszej piosence i stała tutaj cały występ - zaśmiałam się. - Niestety mój czas dobiegł końca. To była prawdziwa przyjemność występować dla tak wspaniałej publiczności, mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy ponownie. Przy okazji, w poniedziałek na mojej stronie pojawią się daty koncertów w ramach mojej pierwszej trasy koncertowej, która odbędzie się w styczniu. Tak tylko mówię, jakbyście chcieli wpaść. Dobra, chłopaki - spojrzałam na zespół. - Weźcie coś zagrajcie w czasie, kiedy ja będę próbowała zejść.
Chwilę mi to zajęło, jak zwykle okazało się, ze zrobienie czegoś niemądrego jest łatwiejsze niż wyjście z tego. Kiedy już byłam na ziemi ukłoniłam się z całym zespołem, zabrałam swoją wodę i zeszliśmy ze sceny.
- Nie zabijaj mnie - powiedziałam słodko do Iris.
- Ja... - stała z rozdziawioną buzią. - Nie mam do ciebie siły,  nawet nie wiem, co mam ci powiedzieć - westchnęła. - Tylko tyle, że idziesz prosto na wywiad.
Iris i Ben poszli ze mną na wywiad, reszta udała się do garderoby.
- Prosto ze sceny, świeżo po występie, jest ze mną Emma Collins - przedstawił mnie prowadzący.
- Hello - uśmiechnęłam się.
- Emma, zniknęłaś nam na kilka ostatnich tygodni.
- Tak, wcześniej byłam bardzo, bardzo zajęta, co dosyć się na mnie odbiło - powoli dobierałam słowa. - Ale naprawdę potrzebowałam tych kilku tygodni, żeby odpocząć, naładować baterie, spędzić trochę czasu z rodziną.
- Wykonałaś dzisiaj kilka nowych piosenek i muszę szczerze powiedzieć, uwielbiam je.
- Dziękuję, to bardzo miłe. W takim razie rozpieść siebie i kup album, jest całkiem niezły - zaśmiałam się.
- Wiem! Już go mam!
- Naprawdę? Dziękuję! Razem z moją managerką i rodziną to już pięć sprzedanych kopii.
- Nie zgrywaj się, album radzi sobie świetnie.
- Tak, słyszałam, że idzie nienajgorzej - zaśmiałam.
- Więc powiedz nam, jak to jest występować po raz pierwszy z nowym materiałem, którego wcześniej nie wykonywałaś, do tego w swojej rodzinnej miejscowości.
- Och, wspaniale. Uwielbiam występować z Birmingham, wow, to drugi raz dopiero - zaśmiałam się. - Ale daje mi to dużo energii i nie wyobrażam sobie, żeby zaśpiewać piosenki po raz pierwszy gdzieś indziej niż u siebie w domu. Z resztą okazało się, że przy niektórych piosenkach muszę naprawdę się skupić, bo jest ciężkie. Nie były takie trudne, gdy je nagrywałam - zaśmiałam się.
- Jedną z piosenek, które zaśpiewałaś jest twój następny singiel "DNA". Dlaczego wybrałaś tę piosenkę?
- Wybrałam "DNA" na singiel, bo... - zaczęłam się zastanawiać. Nie powiem przecież, że dlatego, że nagrałam ją ze znanym producentem i mam pewność, że będzie hitem. - Wiesz, to jest piosenka o miłości tak naprawdę. Kiedy ją nagrywałam, mogłam rozegrać to tak, żeby miała wesołe, słodkie, cukierkowe brzmienie, ale czułam, że chcę zrobić coś innego, coś bardziej mrocznego. I myślę, że nawet słowa są nietypowe jak na piosenkę o miłości. W sensie, kto śpiewa o DNA?
- Ty - zauważył dziennikarz.
- Ja - zaśmiałam się. - Ale, wiesz, ty masz DNA, ja mam DNA, każdy ma DNA, ono sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy i teraz sama nie wiem, co mówię, lepiej się zamknę.
- Powinni puszczać tę piosenkę na lekcjach biologii.
- Taaak! Iris, możemy to załatwić - spojrzałam na managerkę, która ledwie powstrzymywała się od śmiechu. - Teraz naprawdę serio, zaśpiewałabym to nawet, jeśli nie byłby to mój następny singiel, bo od wydania płyty, zobaczyłam tyle komentarzy, że nigdy nie dam rady zaśpiewać tego na live'ie nigdy nie wyciągnę tego długiego, wysokiego dźwięku, więc pomyślałam, dobra, teraz im pokażę.
- Moim zdaniem wyszło świetnie.
- Dziękuję! Proszę, hejterzy, możecie się udławić waszymi mądrościami. Nie, sorry, to było niegrzeczne, nie udławiajcie się, to niebezpieczne, można umrzeć, nie chcę, żeby ktokolwiek umierał.
- Jakie są twoje plany na najbliższe tygodnie?
- Szczerze, to nie wiem. Wróciłam do pracy dwa dni temu, nic nie wiem. Pewnie będę promować singiel, zgaduję, że pokażę się w telewizji i radiu...
- Mówiłaś coś o trasie, koncertowej...
- O tak! Robię trasę w styczniu. Jeszcze tyle czasu, a ja już jestem podekscytowana. To będzie pierwsza trasa, która jest moja, tylko moja, gdzie to ja jestem na świeczniku... Nie lubię być w centrum uwagi, co ja robię?
- Teraz zagramy w pytanie, odpowiedź.
- Okej - kiwnęłam głową.
- Powiedz pierwsze, co przyjdzie ci do głowy.
- Okej - znowu kiwnęłam głową.
- Jak opisałabyś się jednym słowem?
- Dziwna.
- Jak twoi znajomi opisaliby cię jednym słowem?
- Yyyy Dziwna.
- Dokończ zdanie. Trasa z The Wanted była...
- wspaniałym przeżyciem,
- Ulubiona emotikona?
- Serduszko - powiedziałam słodkim głosem.
- Pierwsza gwiazda, w której byłaś zakochana?
- Ricky Martin.
- Twoja piosenka na karaoke?
- Nie chodzę na karaoke.... Emmm... Ale jeśli musiałabym to,,,, "Wannabe" Spice Girls. Cooo? - spytałam sama siebie.
- Co nigdy cię nie męczy.
- Spotkania z fanami.
- Twoja ikona stylu.
- O rany... Nie mam stylu. Emma Stone.
- Blondyni czy bruneci.
- Yyyyyy - zawiesiłam się na dłuższą chwilę. - Nie wiem, kolor nie jest istotny.
- Dziękujemy, to była Emma Collins!
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do kamery.

Po kilku innych wykonawcach przyszła kolej na The Wanted. Przyglądałam się ich występowi z boku, czekając na swoją kolej na wejście na scenę. Kiedy zaczęło się "Say It On The Radaio" Iris zamontowała mi na nowo mój odsłuch.
Nathan i pozostali zawsze buzowali przy tej piosence, ale teraz to było coś więcej i przysięgam, że śpiewał bezpośrednio do mnie.
- Iris, nie chcę tam iść - wymamrotałam, kiedy piosenka się skończyła.
Wtedy zaczęło się "Broken String".
- Za późno - wypchnęła mnie na schody, na których czekałam na swoją kolej.
Jeszcze zanim wyszłam na scenę, zorientowałam się, że wcale nie będzie luźniej atmosfery, nikt nie będzie się wygłupiał. Zabiję Toma i Maxa. Na drżących nogach wyszłam na scenę, kiedy nadeszła moja kolej, cały czas zastanawiając się, jak mam stać twarzą w twarz z Nathanem i śpiewać z nim o miłości. Kiedy jednak już do tego doszło, ruszyło mnie coś innego. To, jak bardzo dawało od niego alkoholem. Był totalnie nawalony. Zdezorientowana popatrzyłam na stojących za nim Jaya i Toma, a oni ledwie wzruszyli ramionami. Musiałam zmienić taktykę, nie mogłam tak stać z nim twarzą w twarz, śpiewałam więcej do ludzi niż do niego.
Na koniec ukłoniłam się, Siva po dżentelmeńsku podał mi wziął mnie pod rękę i odprowadził do zejścia.
- To była nasza wspaniała przyjaciółka Emma Collins! - powiedział.
Przy schodach wyciągnęłam mu odsłuch i upewniwszy się, że mikrofon trzyma skierowany do ziemi, powiedziałam:
- On jest totalnie nawalony...
- Wiem, uwierz, że próbujemy jakoś doprowadzić go do porządku i staramy się, żeby się nie przewrócił.
- Miałam wrażenie, że "Say It On The Radio" to wykrzyczałby mi w twarz, gdyby mógł.
- Emma...
- Nie, nie, nie - pokręciłam głową. - Wracaj do chłopaków.
Zeszłam ze sceny i nie czekając na Iris poszłam do garderoby.
- Jak poszło? - spytał Josh.
- Nie chcę o tym gadać - ucięłam szybko.
- A może właśnie powinnaś. Najlepiej z Nathanem, bo wszyscy wiedzą, że chodzi o niego.
- Możesz ze mnie zejść?
- Chodź - złapał mnie w łokciu i wyprowadził z garderoby.
- Josh... - nie zareagował. - Josh!
- Powiedz, o co chodzi.
- O matko - mruknęłam. - W LA... Nathan całował się z Arianą...
- Wszyscy wiedzą, że udają, żeby wypromować singiel - wzruszył ramionami.
- Nie, nie. On całował się z nią za kulisami. Za kulisami. Wiesz... Lubię go, ale... Już to przerabiałam. Nie chcę powtórki z Tony'ego.
- Okej, rozumiem. Ale może, gdybyś z nim porozmawiała...
- Powiedziałby mi, że to nie tak, jak myślę, że to nie to, na co wyglądało. Nic, czego nie usłyszałabym wcześniej. Nie chcę wplątywać się w takie coś. Poza tym... uczucia jednym, ale... trochę lubię być sama. Niezależna. Dzielę czas tylko miedzy pracę i rodzinę, nie muszę patrzeć na nikogo innego, chociaż chciałabym mieć kogoś. Ale może teraz to jeszcze nie czas - wzruszyłam ramionami. - Możemy już wrócić?
- Chodź tu - objął mnie ramieniem i wróciliśmy do garderoby.
W środku odtwarzałam sobie w głowie tę rozmowę, aż wzięłam kartkę i zaczęłam pisać...



Hej, hej, hej :D
Jak widać wróciłam też na tego bloga :D
Tak jak na drugim, mam nadzieję, że ktoś jeszcze tu zagląda i mam nadzieję, że uda mi się wrzucić kilka rozdziałów, zanim znowu codzienność mnie pochłonie ;)

5 komentarzy:

  1. Hej rozdział świetny czekam na kolejny. Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak bardzo to kocham! Cieszę się, że wróciłaś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział. Cieszę się że wróciłaś :)
    Pozdrawiam :)
    S.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, to nie fair! Poprzedni blog sie skończył w środku i nie miałam co czytać, wcześniej nie chciałam mieszać dwóch opowieści więc nie wchodziłam tutaj, teraz weszłam, wciagnelam sie, jest super, akcja, kibicuje, przezywam i co? To samo! Nie możesz tego robić :P mwga dawno był 31 sierpnia więc wyrwij sie z pochłaniajacej Cię codzienności i wrooooc błagam :D chyba sie uzaleznilam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd przeczytałam obie historię wchodzę i sprawdzam czy pojawiło się coś nowego. Niestety i na tym i na tamtym blogu głucha cisza :( sobie historie się urywają, a mówiąc szczerze odkąd doczytałam na obu blogach do "ostatniego" rozdziału to cały czas zastanawiam się jak obie historie się zakończą. Cóż...jest już 2017 i wygląda na to że już się nie dowiem. Ale jeżeli nadal pamiętasz o tych blogach, jeżeli pamiętasz o ludziach którzy to czytali... To błagam Cię... Wróć!!!!

    OdpowiedzUsuń